piątek, 28 września 2012

Drożdżowe ciasto ze śliwkami

Kiedyś otrzymałam od sąsiadki świetny przepis na ciasto drożdżowe, które każdemu, ale to każdemu nawet tym, którym się nie udawało - musi wyjść ! Muszę zaznaczyć, że mi nigdy ciasto takowe (drożdżowe) się nie udawało i zaprzestałam robienia go, a tu nagle EUREKA, udało się ...
Mnie też  nie chciało się wierzyć, że robione w tak prosty sposób ciasto drożdżowe, może wyjść pulchne i wyrosłe. Jednak się odważyłam i zrobiłam - mówię Wam "niebo w gębie". Zresztą jak je zrobicie, to samo stwierdzicie.

Ciasto drożdżowe ...


Siedząc w piekarniku ciacho, myśli sobie :
- Co ja tutaj jeszcze robię?
Gospodyni , rzekła mu:
- Musisz jeszcze siedzieć tu, aby
"szok" nie dorwał cię, bo opadniesz
mi - a ja gniota nie chcę mieć!

Co by tu nie pisać wiele,
muszę więc napisać Wam,
ciacho wyszło mi ... mniam-mniam!
Jeszcze czuję jego smak!

Składniki na ciasto:
- 10 dag drożdży (takich "normalnych" w kostce (np. drożdże babuni),
- 1 szklanka cukru,
- 1 cukier waniliowy,
- 5 jaj ,
-  1 szklanka oleju (najlepiej z oliwek),
- 1 szklanka mleka,
- 4 i 1/2 szklanki mąki (ja dałam tortowej) i szczypta soli.
 

Przygotowanie:
Należy pamiętać, żeby wszystkie składniki wyjąć wcześniej z lodówki.
Bierzemy szeroki garnek lub większą miskę. Wszystkie składniki, według podanej kolejności, równomiernie rozkładamy w niej lub w nim.
Zaczynamy od drożdży, które kruszymy i równomiernie rozsypujemy po całej powierzchni miednicy. Kończymy mąką, którą wsypaną do szklanki
rozsypujemy przez sitko po całej powierzchni, sypiąc szczyptę soli.
Pamiętajcie jeszcze, żeby jajka roztrzepać w miseczce, zanim je rozlejecie równomiernie na cukier.

Gdy już wszystkie podane składniki tak sobie rozprowadziliśmy, przykrywamy miskę ściereczką i odstawiamy na 3 godziny w ciepłe miejsce. Po tym czasie wszystko wyrobić na jednolitą masę mikserem. Blachę (dość spora ma być), wykładamy folią aluminiową, matową stroną w stronę ciasta, a następnie wykładamy do formy ciasto.

W tym czasie możemy przygotować sobie, np.owoce sezonowe, które położymy na wierzch ciasta.W moim przypadku po raz pierwszy robiłam to ciasto z rabarbarem, a potem były śliwki.
Rabarbar umyty, obrany kroimy na kawałki długości 3-4 cm, wkładamy do miseczki i posypujemy cukrem, żeby wypłynął z nich sok. Przykrywamy.
Gdy sok już wypuści, wkładamy na sito i wstrząsamy lekko a później odsączamy. Następnie oprószmy mąką, żeby owoce nam nie opadły na dno.

Mamy już ciasto wyłożone do formy, na wierzch kładziemy wcześniej przygotowane owoce. Cały wierzch możecie posmarować rozbełtanym 1 jajkiem, skórka zyska wtedy piękny, błyszczący, brązowy kolor.
Wkładamy ciasto do piekarnika rozgrzanego do 180 stopni (musicie wiedzieć na którym poziomie u Was piecze się takie ciasto) i pilnować,
Gdy ciasto się trochę już przyrumieni, zmniejszamy temperaturę.
Ciasto piec około 50-60 minut.

Po upłynięciu ok. 30 minut (nie wcześniej), możecie sprawdzić czy ciasto jest dobre.Włożyłam doń patyczek od szaszłyków (koniecznie w sam środek ciasta), gdy był suchy co znaczy, że ciasto mamy już dobre. Nie wyjęłam go jednak jeszcze z piekarnika, ale pozostawiłam na 10 minut w wyłączonym i otwartym piekarniku, żeby sobie "doszło" i nie przeżyło "szoku termicznego".

Gotowe ciasto możecie posypać kruszonką lub cukrem pudrem po wierzchu.
I jeszcze jedno: pamiętajcie jeśli będziecie robić  ciasto np.ze śliwkami,  kładźcie je zawsze skórką do ciasta a miąższem do góry (tak jak na fotce pokazane). Wtedy sok nie będzie tak wypływał na ciasto, a ciasto się uda.

Życzę udanego wypieku ...

Post w ramach przenosin z Onetu. 

czwartek, 27 września 2012

Powidła śliwkowe po nowemu i staremu

Przygotowanie prawdziwych powideł jest czasochłonne, bo pierwsze ich smażenie powinno trwać nawet osiem godzin, podczas których trzeba je ciągle mieszać, żeby nie przywarły do garnka. Magda Gessler powiada też, że podczas przygotowywania tych powideł, nie należy zapomnieć o miedzianym naczyniu, którego magia sprawia, że powidła się nie psują.Wiadomo, że nie każdy z nas takie miedziane naczynie posiada, za to możemy zrobić te powidła w garnku o grubym dnie. Właśnie ostatnio zakupiłam taki garnek, o potrójnym dnie ... w sam raz na powidła itp.


Stary sposób na powidła

 
Nasze babcie smażyły powidła wyłącznie z dojrzałych, słodkich węgierek. Najlepiej z takich, którym skórka marszczyła się przy ogonku. A w ogóle ze śliwkami to jest tak, dobrze jak dla niej jest trochę zimno, a potem znowu bardzo ciepło. I śliwki czym dłużej pozostają na drzewie, zyskują niespotykaną słodycz. Ta słodycz jest właśnie potrzebna do zrobienia prawdziwych śliwkowych powideł, które smaży się bez cukru.


Trwało to 3-4 dni. Smażyły je na maleńkim ogniu, bez dodatku cukru.
Czasem wypiekały je również w piecu. Spokojnie można wykorzystać ten pomysł, gwarantuje on, że powidła przetrwają w spiżarni do następnego sezonu.

Umyte, wypestkowane owoce włożyć do żeliwnego garnka i wstawić bez przykrycia do pieca nagrzanego do 140 stopni. Wypiekać je przy uchylonych drzwiczkach 2-3 godziny, od czasu do czasu mieszając.


Pozostawić powidła w piecu do całkowitego ostygnięcia. Czynność powtarzać jeszcze przez kolejne dwa dni.




Powidła z węgierek (nowszy sposób)
(na 3 słoiki po 350 ml)

Składniki:
...
  2 kg śliwek węgierek, 4-5 łyżek cukru, 3 łyżki soku z cytryny, po łyżeczce cynamonu i imbiru.

Przygotowanie:
1.
  Śliwki umyć, osuszyć, przepołowić, z owoców wyjąć pestki.


2.
 Owoce włożyć do szerokiego rondla z grubymi ściankami, podlać odrobiną wody. Rozgotowywać owoce na małym ogniu, często mieszając drewnianą łyżką, aby nie przywierały do dna. Garnek przykrywamy.
Gdy śliwki pokryją się sokiem, zdjąć pokrywkę, odparowywać ok.2 godzin, aż zgęstnieją. Pod koniec dodać sok z cytryny, imbir i cynamon.
Spróbować i w zależności od upodobań dosypać cukier. Ponownie podgrzać, aby cukier całkowicie się rozpuścił.


Powidła są gotowe, gdy spadają płatami z łyżki.
Masę przełożyć do wyparzonych słoików, zamknąć.
Słoiki pasteryzować przez 25 minut w temp. 150 stopni.

Przygotowanie: 1 godzina
Gotowanie: 2 godziny


Jak dla mnie, to ten babciny sposób na powidła, jest o wiele lepszy ...

PS.
Zaraz jadę na grzyby, jestem ciekawa czy znajdę chociaż jakiego muchomora :) 

wtorek, 25 września 2012

Śliwki i co nieco o nich

No i wpadłam jak śliwka w kompot ... pomyślałam sobie, gdy zaczęłam "nawijać" następnego posta o śliwkach, tzn. o powidłach śliwkowych. I przyszło mi do głowy, że trzeba najpierw napisać o samych śliwkach. Przecież bym babcią JaGą niebyła, jak bym o tym nie wspomniała ... Bardzo lubię śliwki, ale tylko węgierki (inne też ujdą w tłoku) i mogę o nich pisać bez końca. Więc jeszcze troszku poprzynudzam :)


  Śliwki lubaszki są wśród śliw europejskich najstarsze.

Należą do prehistorycznej flory Europy, bo ich pestki z czasów neolitu i brązu znajdowano w osadach palowych w Szwajcarii, Austrii i Włoszech. Znali śliwki Grecy i Rzymianie od czasów Katona, a Pliniusz wymienia dużo ich
odmian. Kolebką hodowli dzisiejszych  śliwek nie jest jednak Europa, a Bliski Wschód - Persja, Syria, Kaukaz.

Niemniej renklody pochodzą z Francji i swoją nazwę wzięły od Rene

 Claude (królowej Klaudii), córki Ludwika XII, której tę nowość owocową dedykowano.
Dziś
Rumunia jest słynna ze swoich sadów śliwkowych i "cujki" - wódki ze śliwek (tych najmniej szlachetnych) oraz z doskonałych suszonych śliwek (tych najszlachetniejszych). W 1962 roku sady śliwkowe stanowiły w tym kraju 60 %  wszystkich drzew owocowych (jabłoń tylko 18 %).

Owoce pestkowe, nie zebrane w porę,
wiele tracą, a w ostatnim okresie dojrzewania gwałtownie rosną i zyskują na smaku, ale mogą popękać i zgnić na drzewie zebrane 0 2-4 dni za późno. Jednak nie węgierka! Te nie pękają, nie gniją, nie opadają, ale nieomal - im później zebrane - tym lepsze, a słodycz ich jest niezmierna. Jeżeli chcemy je zasuszyć, najlepiej nadają się takie, gdy skórka owocu przy szypułce zaczyna się marszczyć i więdnąć (tylko wtedy nadają się do suszenia).

Wartości odżywcze
Śliwki węgierki i renklody mają prawie tyle pektyn, co jabłka. Śliwki są dość zasobne w witaminy. Wprawdzie witaminy C mają bardzo mało (5mg % świeże i 2 mg % suszone), ale są zasobne w witaminy z grupy B, a także w witaminę A. Zawierają też sporo związków mineralnych: wapń, żelazo, fosfor i wszystkie te składniki zwielokrotniają się w śliwkach suszonych (np.witaminy A w świeżych jest 329 j.m., a w suszonych 1606 j.m. w 100 gramach). Duża ilość witamin z grupy B, a więc tych, które uzdrawiają nerwy, wyrobiła się opinia, że śliwki są owocami "rozweselającymi", a także "uspokajającymi".

Tylko że śliwek nie można jeść za dużo (a ja je tak uwielbiam, ale tylko węgierki), bo działają rozwalniająco. Dostarczają ponad 60 kalorii w 100 gramach, czyli 600 w jednym kilo, a z dodatkiem na przykład 20 dag cukru w kompocie dają prawie 800 kalorii, a to już może być dobrze tuczącą dawką.



A co ze śliwkami suszonymi? 
Dawniej wielkim przysmakiem były tzw. "rożenki", czyli suszone śliwki nadziewane i nawlekane na patyczki, słomki lub trzcinki.

 Suszone śliwki znane były już od tysięcy lat. Pierwsze śliwki zauważono w okolicach Morza Kaspijskiego i właśnie stamtąd w przeciągu dziejów, przywędrowały do Europy.
W tm poście "Obiady czwartkowe króla Stasia", także wspomniałam o suszonych śliwkach, a mowa jest taka:

"Na koniec wnoszono trzy śliwki, co było sygnałem zakończenia obiadu. Bywało i tak, że znudzony król kazał podawać owe śliwki już po kwadransie i wychodził z sali ku rozczarowaniu uczestników. Toteż goście starali się, by rozmowa była żywa i interesująca". Jakże prosty sposób na pozbycie się gości z domu ... :))

"Cudze chwalicie, swego nie znacie ..."
Znamy już suszoną śliwkę "kalifornijską" a także powinniście znać naszą polską śliwkę wędzoną. I jeśli mielibyście do wyboru oba rodzaje śliwek, wybierajcie zawsze tę naszą - polską wędzoną, jest o wiele, wiele lepsza np. od mdłej śliwki kalifornijskiej. W Polsce śliwki wędzimy, bo u nas nie jest tak ciepło jak w Kalifornii, no i dobrze, bo żadna śliwka nie zastąpi smaku naszego bigosu, po wrzuceniu doń kilku naszych śliwek wędzonych, pachnących drzewem, dymem i ... smołą. W sklepach, supermarketach znajdziemy półki zawalone śliwkami suszonymi, ale kalifornijskimi, tego ci u nas dostatek. Natomiast z naszymi wędzonymi śliwkami, już jest gorsza sprawa, i powiem, że tego nie rozumiem. Możecie je spotkać najczęściej na bazarach, ryneczkach i halach targowych.

Ku zdrowotności zwracam się teraz ...
Śliwka suszona jest o wiele zdrowsza od śliwek świeżych. Znajdziemy w niej pięciokrotnie bogatsze źródło witaminy A. Posiadają też siedmiokrotnie więcej błonnika. Śliwki suszone są bardzo dobre na zaparcia, wystarczy zjeść kilka sztuk lub na noc zalać je odrobiną wody, a rano powstały napar wypić duszkiem, stolec będzie jak "talala" ... 
Wspomagają prace jelit, pomocne są także przy nadkwasocie.

 "Ekstrakty z brzoskwiń i śliwek w walce z rakiem
Jak donosi magazyn Agriculture and Food Chemistry, naukowcy z Texas AgriLife Research Lab przeprowadzili badania, których wyniki wskazują, że naturalne ekstrakty z owoców śliwy (Black Splendor) i brzoskwini (Rich Lady) niszczą komórki nowotworowe, nie degradując jednocześnie komórek zdrowych. Ekstrakty okazały się być skuteczne także w bardzo agresywnych formach nowotworu".



Pomimo tych wielu zalet, trzeba mi wspomnieć, że suszone śliwki są o wiele bardziej kaloryczne niż świeże, bo zawierają 360 kcal w 100 g.

Suszone śliwki zachowują świeżość przez 18 miesięcy, pod warunkiem, że są przechowywane w chłodnym i suchym miejscu. 
 

niedziela, 23 września 2012

Śliwki w marynacie

Babcia zrobiła owe śliwki w marynacie i tak jak obiecała, teraz Wam napisała - co i jak z tymi śliwkami jest grane ...?
Miałam szczęście, bo śliwki spadły mi "z nieba" - niespodziewanie, a więc musiałam je zrobić. Zaczęłam szukać w necie, przepisu na nie, ale łatwego i mało pracochłonnego (leniuszek u babci się odezwał!) ... i znalazłam, a więc wzięłam się do pracy "twórczej", i zrobiłam owe śliwki - a jak ? - a tak !

 


Śliwki w marynacie bez pestek

Składniki:
...
1 kg śliwek węgierek bez pestek, bo bywają śliwki robaczywki (chociaż w tym roku muszę Wam powiedzieć, że na tyle śliwek co już miałam, znalazłam znikomą ilość tych robaczków - no prawie wcale), 0,5 kg cukru.
Zalewa :
- 1 szklanka octu 10 %, 1 szklanka wody, goździki.

Przygotowanie:
Składniki zalewy zagotować i gorącą zalać wypestkowane śliwki, pozostawiając je w tej zalewie przez pół dnia. Następnie odlać zalewę, a śliwki układać w słoikach warstwami, przesypując każdą warstwę cukrem, zamknąć, (nie trzeba pasteryzować).
Odlany ocet zlać do butelki, później możemy go wykorzystywać w kuchni zamiast zwykłego octu, np. do sałatek, zakwaszania barszczu czerwonego, śledziki zrobione z  tymi śliwkami są równie pyszne ...




I GOTOWE ! - teraz nie będę mogła się doczekać, aż je spróbuję ...
Nie podano ile trzeba czekać na gotowiznę, ale myślę, że najmniej ze 2 tygodnie. Cukru nie żałować, zużyć tyle ile podane w przepisie, jest to warunek, że dobrze się przechowają. Śliwki można też, zalać zalewą wieczorem i pozostawić na noc. Rano zalewę odlać, śliwek tak dokładnie nie osuszać.W trakcie przechowywania cukier się rozpuści i wytworzy się swego rodzaju zalewa - syrop.

Do zrobienia w taki sposób śliwek zainspirowała mnie Alman z Wielkiego Żarcia!
http://www.wielkiezarcie.com/recipe10753.html

Ponieważ miałam trochę tych śliwek zrobiłam jeszcze ciasto drożdżowe ze śliwkami.

A na koniec dnia "śliwkowego" zrobiłam jeszcze pyszny kompot, a ponieważ nie chciałam żeby śliwki zrobiły się takie "niemile-miękkie", zrobiłam je tak:
... Śliwki umyłam, wypestkowałam, następnie posypałam trochę cukrem, jeśli ktoś lubi może też dodać trochę cukru waniliowego. Tak po około 2-3 godzin, śliwki puściły soczek, zalałam gorącą przegotowaną wodą, spróbowałam czy nie za mało słodkie, jeżeli za mało dosyp cukru do smaku, a jeśli za dużo słodkie, dolej wody. Przykryłam pokrywką i pozostawiłam tak, aż kompocik sam się zrobił ;)


Moi drodzy, ponieważ ta notka pochodzi z 5 września 2009 r, a teraz ją przeniosłam z mojego innego blogu (bo tak trzeba było). Mogę Was zapewnić, że śliwki zrobione w tamtym roku, przetrwały do następnego roku i naprawdę są bardzo smaczne.


Post w ramach przenosin z Onetu

Zupa cebulowa a la Stanislaus


 
Poczytajcie sobie teraz, jak to zwykła zupa, a do tego jeszcze cebulowa - trafiła na pańskie stoły ...


Król polski Stanisław Leszczyński, podczas jednej ze swych podróży z Luneville do Wersalu, gdzie odwiedzał królową Francji, swoją córkę Marię, zatrzymał się w przydrożnej oberży w Chalons. Tam podano mu tak wykwintną zupę, iż oświadczył, że nie opuści oberży, dopóki nie dowie się od kucharza jakże on tę zupę przyrządza. Kucharz nie miał innego wyjścia, jak zaprosić króla na swoje pokoje, tzn. do kuchni, i okazać mu to swoje "dzieło kulinarne". Jego Królewska mość w szlafroku przez cały czas asystował kucharzowi, przyglądając się pilnie ... tokowi jego pracy.
Wziąwszy się kucharz do pracy, chleb okroił ze skórki, pociąwszy go na kawałki czyli kostki, na patelni wstawił na ogień. Gdy grzanki chlebowe się zagrzały, posmarował je świeżym masełkiem i znów obsmażył w ogniu. Następnie z ognia zestawił, a na świeżym maśle przysmażył cebulę. Gdy ta się ozłociła, dodał do niej grzaneczki i zasmażył na brązowo. Dopiero teraz zalał to wszystko wrzątkiem i zostawił na co najmniej kwadrans przed wydaniem.
Niesłusznie się mniema, że bulion lepszy od wody. Bulion - według znawców - odbiera tej wykwintnej zupie subtelność smaku.
Proponuje teraz pójść na spacer po Lotaryngii, śladami króla na wygnaniu ... tu:
Polskie serce Lotaryngii 

Pomocne źródła:
Wikipedia
"Czy wiesz co jesz ?" - Irena Gumowska, W-wa 1985

Post w ramach przenosin z Onetu

piątek, 21 września 2012

Brzoskwinie masz, zrób im miszmasz

Przeważnie zajadamy brzoskwinie na surowo lub w kompocie. Ale niekoniecznie musi tak być, możemy zrobić im miszmasz i  pyszne danie otrzymać. Wiele tych miszmaszów brzoskwiń znam, np. weź i zapiecz ją lub torcik pyszny zrób, do ryżu dodaj też. A gdy ją tak przemienimy to i surówek kilka zrobimy.
 



Wiadomą sprawą jednak jest, że najzdrowszą - surowa brzoskwinia jest. Ale gdy nadmiar jej masz, a jej owoce szybko psują się, to nie wypada nic innego jak zrobić z niej pyszne i wspaniałe dania. Powiadam moi drodzy, że dania z brzoskwiń mają niepowtarzalny smak i polecam je Wam.

Brzoskwinie zapiekane
 Trzeba nam wybrać spośród wszystkich brzoskwiń. brzoskwinie duże, dorodne ale nie zbyt miękkie, i chociaż po jednej na osobę. Obieramy ze skórki i z jednej strony nacinamy, wyjmując ostrożnie pestkę. Na jej miejsce nasypać trochę cukru i włożyć łyżeczkę konfitur z drobnych owoców, np. malin, poziomek, agrestu. Zalać arakiem lub wiśniakiem czy ratafią, ułożyć na ogniotrwałym półmisku i z wierzchu przykryć warstwą piany ubitej z kilku białek z tylu łyżkami cukru-pudru, ile było białek. Tę pianę można z wierzchu posypać obranymi ze skórki i posiekanymi na piórka migdałami. Wstawić do ciepłego piekarnika i zapiec na złoty kolor.
 Kruchy torcik brzoskwiniowy
Musimy najpierw podpiec kruchy torcik z wysokim brzegiem w tortownicy. A nasze babcie czy też prababcie robiły to tak: kruchym ciastem oblepiały dno i boki tortownicy, a następnie przykrywały ciasto papierem pergaminowym i wypełniały tortownicę warstwą grochu. Gdy torcik się podpiekł (temperatura piekarnika około 240-250 st.C), wtedy odrzucały groch i papier, a do "studni" z ciasta wkładały owoce czy inną masę przeznaczoną na tort.

 W tym wypadku torcik smarujemy w środku cieniutko gęstym dżemem morelowym i wysypujemy posiekanymi, obrumienionymi - bez skórki - migdałami. Na to układamy brzoskwinie z kompotu, dobrze odsączone, układając je połówkami do góry.

 Z kilku białek ubijamy sztywną pianę, ucieramy ją z cukrem (tyle łyżek cukru, ile było białek) na gęstą masę i tę masę nakładamy na brzoskwinie. Po wierzchu posypujemy masę cukrem kryształowym i wstawiamy do średnio gorącego piekarnika (ok. 160-170 st.C) na 20 minut. Gdy się wierzch ładnie przyrumieni - podajemy.

Brzoskwinie z ryżem  

25 dag ryżu przepłukać na sicie, a potem przez 1-2 minuty przetrzymać razem z sitem we wrzącej wodzie i odcedzić.

4 żółtka rozbić z ćwierć litrem śmietanki, dodać kilka łyżek cukru, paczkę cukru waniliowego i tą masą zalać ryż. Przykryć i wstawić do nagrzanego piekarnika na 35-45 minut. Następnie ryż przełożyć do formy wysmarowanej masłem i wysypanej cukrem i przetrzymać w cieple.

10 brzoskwiń zanurzamy do wrzącej wody, np. na sicie, wyjmujemy i obieramy ze skórki. Kroimy na połówki, usuwamy pestki, wrzucamy na gęsty syrop z pół kg cukru i pół szklanki wody i obgotowujemy około 10 minut. Wiecie w przepisie było pół kilograma cukru, ale mi się zdaje, że to zaszła jakaś pomyłka, przecież to niemożliwe! To dopiero byłby ulepek! Myślę, że tego cukru trzeba dać o wiele, wiele mniej. Teraz sobie przeczytałam i na oczy przejrzałam :)

 Ryż wyrzucamy z formy na duży płaski półmisek i dookoła ubieramy przesmażonymi brzoskwiniami, a następnie oblewamy sosem przyrządzonym z pozostałego syropu wymieszanego z łyżką dżemu morelowego, kieliszkiem pachnącego likieru i 1/2 łyżeczki czystego spirytusu. Gdyby ten sos był zimny, trzeba go podgrzać, róbcie to ostrożnie, aby spirytus się nie zapalił !

Surówka z brzoskwiń
 
Pół kilograma brzoskwiń włożyć na sito, umyć, sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórki, przepołowić, odrzucić pestki i pokroić na mniejsze cząstki, np. w paski lub kostkę. Posypać obranymi ze skórki, posiekanymi w piórka migdałami (około 5 dag). Z 2 żółtek utartych z cukrem na kogel-mogel przygotować sos, dodając kieliszek czerwonego wina lub soku z czarnych porzeczek. Zalać owoce.

  Surówka owocowa

3 brzoskwinie i 8 moreli pokrajać w cząstki. Można przedtem obrać owoce ze skórki, ale niekoniecznie. Natomiast koniecznie trzeba 2 pomarańcze obrać ze skórki i pokrajać w dość drobną kostkę. Do tych owoców dodać 2 łyżki obranych orzechów laskowych, 3 łyżki wiśni (z kompotu lub konfitury) i sok z pół cytryny. Do smaku ocukrzyć. Doskonale podnosi smak dodatek 1 banana pokrajanego w cieniutkie krążki.
Wymieszaną sałatkę rozdzielić na porcje do pucharków lub kieliszków (płaskich) i udekorować słodką, bitą śmietaną.

No i jak, ślinka Wam poleciała ? Ja niestety, ale będę musiała wymienić klawiaturę na nową. Podczas pisania tego postu, niestety, ale nie mogłam powstrzymać "morza" śliny, nawet fale i bałwany były ... :)

No i narobiłam sobie ochoty, a zrobię najpierw - brzoskwinie z ryżem, a jak zrobię  ten miszmasz to nie omieszkam przedstawić go Wam. A wy na co macie chęć ? Ugotujmy razem  więc ..

Życzę smacznego ...


 Post w ramach przenosin z Onetu

Brzoskwinia nie tylko urody ci doda

Brzoskwinie pochodzą z Dalekiego Wschodu. Za ich ojczyznę uważa się przede wszystkim Chiny, a w dzikim stanie można je spotkać na południowych zboczach Himalajów (Mussuri). Tam uprawia się je w sadach od około 4 tysięcy lat. Ponadto dzikie brzoskwinie rosną też w perskiej prowincji Gilanie oraz w Kraju Zakaukaskim. Te dzikie drzewa dostarczają owoców drobnych jak orzechy włoskie, ale za to niezwykle aromatycznych.

 
Fotka zapożyczona z Netu


Pierwsza wzmianka o brzoskwiniach w literaturze pochodzi ze średniowiecznej książki francuskiej, polecającej przepis na "świeży oddech", a brzmi on tak: ugotuj brzoskwinię utartą z miodem, cukrem, winem i lukrecją. Na pewno pomoże !


Hodowlą brzoskwiń w Europie zajął się Rzym w  I wieku naszej ery (za cezarów). Stąd ten coraz większy, smaczniejszy owoc wędrował najpierw wokół wybrzeży Morza Śródziemnego, potem ku północy.

 U nas pestki brzoskwiń znajdowano w wykopaliskach archeologicznych sprzed naszej ery. Chociaż do dziś w latach wielkich mrozów brzoskwinie wymarzają, ale owijane na zimę słomą, na stanowiskach południowych trwają, dając dobre plony. Drzewko brzoskwini należy często przycinać. Niestety, rzadko są tak wspaniałe, jak w krajach Południa, choćby w Bułgarii. Importowane nigdy nie osiągają tak doskonałego smaku jak te, które w swojej ojczyźnie mają dość słońca do końca okresu dojrzewania. Wśród rozmaitych odmian brzoskwinie są okryte gęstym puszkiem i gładkie, o miąższu białym, żółtym lub czerwonym, odstające od pestki, przylegające itp. Dokonano nawet mutacji brzoskwiń i otrzymano je o zupełnie gładkiej i cieniutkiej skórce, równie pięknych kolorach, a nawet ze strojniejszym rumieńcem, a nazwano je nektarynkami. Ich miąższ jest mniej płynny, mniej soczysty niż dojrzałych brzoskwiń, ale równie smaczny.

 Największym producentem brzoskwiń i nektaryn są Stany Zjednoczone, głównie Kalifornia. Ponieważ ten delikatny owoc nie jest najłatwiejszy do transportu, większa jego część jest przeznaczana na przetwory.

Wartości odżywcze
Brzoskwinie dojrzałe mają wielkie walory żywieniowe. Dostarczają tylko 40 kalorii w 100 gramach owocu, są łatwo strawne i łatwo przyswajalne, a przy tym zasadotwórcze (+5). Są dość bogate w witaminę A (500-760 j.m. w 100 g), zawierają też po trochu witaminy C, PP, B1, B2, mają spore ilości związków mineralnych - stosunkowo dużo żelaza (5 mg), magnezu (10 mg), wapnia (40 mg).

 Jak większość owoców, mają właściwości lekko czyszczące. Jak wszystkie owoce i warzywa najwięcej witamin mają tuż pod skórką. Niektórzy dietetycy twierdzą, że cukier dojrzałych brzoskwiń wywołuje zwiększone wydzielanie gruczołów gastrycznych i ułatwia trawienie.
Jeśli ma się wrażliwy żołądek, lepiej ugotować kompot z brzoskwiń niedojrzałych. Na ogół poleca się także jadanie brzoskwiń przy kuracjach odtłuszczających, a także reumatykom i chorym na nerki, ze względu na zasadotwórczy odczyn tych owoców i ich własności moczopędne. Przejrzałe brzoskwinie, to jest z brunatnymi plamkami, tracą wiele ze swoich właściwości zdrowotnych. Zielone - mają właściwości drażniące i rozwalniające.
  Kilka ciekawostek o niej
Słyszeliście już chyba, że najpiękniejszą cerą jest "cera brzoskwiniowa", ale jak taką cerę osiągnąć ? W krajach Południa ślicznotki  o pięknej cerze twierdzą, że zawdzięczają to brzoskwiniom. Nie tylko dlatego, że je jedzą, ale również robią sobie z nich maseczki. Brzoskwinię kraje się na cieniutkie płatki i okłada nimi umytą twarz, najlepiej umytą wodą deszczową lub destylowaną.

Migdałki wydobyte z pestek brzoskwiń były uważane w starożytności za antidotum alkoholowe, a także - roztarte - stosowano zewnętrznie jako środek przeciw migrenom i bólom newralgicznym. Robiono z nich okłady na czoło lub na kark. Obecnie nie poleca się jadania tych pestek, bo zawierają substancje toksyczne (m.in. kwas pruski).

 W Chinach brzoskwinie otaczano czcią i traktowano jako relikwię. Rysunki tych owoców zdobiły ściany świątyń. Jednak samo drzewo nie cieszyło się dobrą sławą, bowiem uważano je za przeklęte przez bogów. Nikt nie miał odwagi go ściąć, spróchniałe ze starości drzewo palono, a proch wrzucano do morza.

A w Japonii pestkami brzoskwiń polerowano drewno.






Gdy kupicie zbyt twarde brzoskwinie, wystarczy je włożyć do plastikowej torby z dojrzałym bananem. Już po jednym dniu powinny zrobić się miękkie.
  Źródła:
* Wikipedia
* "Czy wiesz co jesz" - Irena Gumowska, 1985
Niechaj będzie owocowo, na całej linii:) TADEUSZ WOŻNIAK - "Smak i zapach pomarańczy".
a to, jako dodatek do smaku i zapachu brzoskwiń i pomarańczy
TADEUSZ WOŹNIAK - "Zegarmistrz światła".

Post w ramach przenosin z Onetu

środa, 19 września 2012

Mus jabłkowy

Pamiętam jak nie tak dawno jabłka były w cenie, bo kilo jabłek kosztowało niemalże 5zł. A dzisiaj kilo jabłek można było kupić za jedyne ... 1,20. Myślę, że dlatego tak się stało, że w tym roku był urodzaj na jabłka i drzewa są wprost nimi oblepione. Moja jabłonka w tym roku też mi pięknie obrodziła, w związku z tym trzeba coś było z nimi zrobić.

Oprócz kompotów, zrobiłam z nich mus jabłkowy, który później z powodzeniem będę mogła wykorzystać do upieczenia szarlotki czy naleśników z jabłkami, albo możemy zrobić także pyszną zapiekankę ryżowo-jabłkową ...


Mus jabłkowy
   Produkty: jabłka, woda, sok z cytryny, cukier.

   Wykonanie: nie-powiem, bo nie wiem ile tych jabłek było robiłam wszystko na oko) ale opiszę, jak to się odbyło. Jabłka obrałam, podzieliłam na ćwiartki, gniazda nasienne wycięłam z nich. Podczas obierania jabłek, polewałam je troszku sokiem z cytryny, by niepociemniały. Gotowe (obrane) jabłka wrzuciłam do gara, do którego najpierw nalałam troszku więcej jak pół szklanki przegotowanej wody. Zagotowałam, a potem zmniejszyłam gaz i wszystko się dusiło, aż  z jabłek prawie zrobiła się paćka taka, a woda która była dodana do jabłek ... wyparowała. Jednakże jeśli będziecie widzieć, że podczas gotowania wody brakuje, a jabłka jeszcze nie są gotowe, trzeba nam dolać wody troszku i na odwrót - jeśli za dużo - odlać. Trzeba nam też od czasu do czasu te jabłka w garnku zamieszać, aby nie przywarły do garnka. Słodzę cukrem (nie powiem ile) na tyle na ile uważam. Trzeba najpierw spróbować już uduszoną papkę, a potem dodać cukru. Ja prawie do swoich jabłek cukru niewiele dodałam, bo dla mnie były za słodkie. Jeszcze chwilkę podgotować to wszystko i przekładać do słoików.

   Zanim jednak włożycie gotowy mus do słoików, trzeba jeszcze go w garnku potraktować "bandytą" (moja mama tak nań mówi), a jest to zwykły tłuczek do ziemniaków, lub przetrzeć przez sitko.

   Wracając do tego jak już mamy mus przełożony do słoiczków, trzeba nam jeszcze go w słoikach po nakłuwać widelcem, aby pozbyć się pęcherzyków powietrza, które nam powstały. Potem wystarczy tylko słoiki dokładnie zakręcić i pasteryzować. Gotujemy je od chwili zagotowania 20 minut.

   Muszę powiedzieć jeszcze, że później taki mus możecie (po otwarciu słoika) sobie dorobić (zależnie do czego go użyjecie) np. rodzynki itp. Dobrze jest też do tego musu dodać cynamonu, to on nadaje jabłkom tego smaczku.
   

Obiady czwartkowe króla Stasia


Na dworze króla Stasia  - Wasylewski Stanisław      Książka, którą tutaj widzicie nie jest nowością, ale jeśli lubicie książki historyczne, to z czystym sumieniem mogę Wam ją polecić. Autorem książki jest Stanisław Wasylewski (1885-1953) - jeden z największych, choć dziś  zapomnianym nieco, polskich pisarzy sławiących historię Polski. Oprócz ukazania dworu króla Stasia i osób lubiących lub mniej lubiących go, pisze także o słynnych obiadach czwartkowych.

Słynne obiady czwartkowe Stanisława Augusta znane były bardziej  jako biesiady literackie, karmiące bardziej ducha niż ciało.

Obiady czwartkowe organizowane były regularnie co tydzień i trwały od 3-4 godzin. Stół czwartkowy był okrągły, na 10-12 osób (wyłącznie mężczyzn), a oprawą kulinarną stołu i tychże spotkań zajmował się pierwszy kuchmistrz w Europie Paul Tremo (1733-1810). I właśnie, między innymi to on także był twórcą słynnych obiadów czwartkowych. Jemu to bowiem zgromadzi przy stole literaci, naukowcy i politycy zawdzięczają kulinarne uniesienia, które wprawiały biesiadników w błogi nastrój tak sprzyjający wyrafinowanym dysputom. Nie mogło zabraknąć na stole, np. duszonej baraniny tak ulubionej przez króla Stasia, która była ważnym składnikiem tych obiadów.

Wśród stałych uczestników byli m in. A.Naruszewicz, St.Konarski, A.Czartoryski.

Rozmawiano o sztuce, literaturze, filozofii. Zwykle przy pierwszych potrawach, gdy większość słuchała rozmów króla, usposobienie obecnych było dosyć milczące. Stąd złośliwy, ale dowcipny Kajetan Węgierski, napisał:

"A uczone obiady? znasz to może imię?
Gdzie połowa nie gada a połowa drzymie,
w których król wszystkie musi zastąpić ekspensa,
Dowcipu,wiadomości, i wina, i mięsa".


Duszą dyskusji był biskup Ignacy Krasicki, któremu duchowna szata nie przeszkadzała w snuciu nawet bardzo pikantnych historyjek. Królewskie biesiady były wręcz spartańskie, jak na owe czasy. Podawano barszcz lub rosół, ostrygi, pieczeń baranią i jarząbki, a na deser - konfitury z róży. Do picia serwowano wodę i niewielkie ilości wina.

Na koniec wnoszono trzy śliwki, co było sygnałem zakończenia obiadu. Bywało i tak, że znudzony król kazał podawać owe śliwki już po kwadransie i wychodził z sali ku rozczarowaniu uczestników. Toteż goście starali się, by rozmowa była żywa i interesująca.


Pomocne źródła:
Wikipedia, Silva Rerum.

Post w ramach przenosin z Onetu

poniedziałek, 17 września 2012

Najlepsze jabłka do ciast

A teraz nastanie czas jabłek ... w różnych postaciach, czy chcecie tego, czy nie -:)))
Od wyboru odpowiedniej odmiany zależy smak szarlotki. 

ANTONÓWKA
Niezbyt atrakcyjne, kuliste owoce. Mają kwaskowaty miąższ, który nie rozpadnie się nawet po godzinie spędzonej w gorącym piekarniku.
! Lubi
większą ilość cukru niż inne odmiany jabłek.

SZARA RENETA
Pod matową szorstką, żółtooliwkową skórką kryje się wyjątkowo aromatyczny, kwaskowaty i kruchy miąższ.
! Mało apetyczną
, twardą skórkę powinno się obierać.

BOIKEN
Po antonówce to najlepsza odmiana jabłek do domowych wypieków i przetworów. Ma ścisły, twardy miąższ o winnym smaku.
! Lepiej
je zetrzeć na tarce, niż pokroić na kawałki.

DELICIOUS
Zarówno odmiana żółta jak i czerwona jest bardzo słodka, ale jednocześnie jędrna, ich miąższ nie rozpada się podczas pieczenia..
! Ich słodycz
przełamie dodanie  2 - 3 łyżki soku z cytryny.

 MCINTOSH

Średniej wielkości owoce mają charakterystyczny, wydłużony kształt. Delikatny, kruchy miąższ przypomina w smaku mandarynki (bardzo lubię te jabłka).
! Z dżemem
pomarańczowym są jeszcze smaczniejsze.


 
Jabłka na trzy sposoby ...
Szarlotkę można upiec z jabłek surowych, smażonych lub suszonych.
Surowe, tuż po obraniu skrapiamy sokiem z cytryny lub wodą z dodatkiem kwasku cytrynowego. Jeżeli o tym zapomnimy i owoce ściemnieją, wystarczy, że posypiemy je cynamonem. Oprócz smaku zyskają ładny, brązowy kolor. Suszone jabłka, przed wyłożeniem na ciasto, trzeba namoczyć. Najlepiej w soku jabłkowym lub herbacie z rumem. Natomiast jabłka smażone można przygotować kilka dni wcześniej.

Z cynamonem, orzechami, galaretką ...
Najpopularniejszym dodatkiem do jabłek jest cynamon. Podobnie jak szczypta imbiru czy kilka goździków najlepiej wydobywa aromat tych owoców i nadaje im lekko korzenny, przyjemny smak. Bez obaw możemy też dodawać do musu jabłkowego orzechy - pod wpływem kwasu z jabłek bardzo zmiękną, a uzyskany smak na długo pozostanie w pamięci.


Równie doskonały duet z jabłkami tworzą rodzynki (zwłaszcza namoczone w alkoholu). Ściślejszą konsystencję musu otrzymamy, wsypując do niego galaretkę. Do jabłek słodkich doskonała będzie galaretka kwaskowata, np. agrestowa, zaś do cierpkich - łagodna, np. morelowa.

 tort Co zrobić gdy ...

... ciasto się przypaliło?

Przypaloną warstwę zetrzyj na tarce, a ciasto posyp obficie cukrem pudrem lub lej roztopioną czekoladą.

... zrobił się zakalec?
Ciasto pokrusz, dodaj aromat i ponownie zagnieć. Możesz dosypać np. okruszki biszkoptów. Z ciasta uformuj kulki i każdą obtocz w wiórkach kokosowych lub startej czekoladzie, możemy nazwać to co zrobimy i otrzymamy -truflami. 


Post w ramach przenosin z Onetu

Co tu zrobić z tymi jabłkami?

Nie przesadzę chyba,  jeśli powiem, że jabłka u nas (w Polsce) jada się cały okrągły rok "na surowo". I tak jest najzdrowiej. Ale również nie przesadzę, że u nas dużo jabłek się marnuje. Najpierw odpadów (najbogatsze w pektyny), a potem ... to już bywają "klęski urodzaju", nie tyle na skalę kraju, ale u poszczególnych właścicieli jabłoni (chodząc na działkę, widzę jak w jednym ogrodzie w taki sposób jabłka się właśnie marnują, aż żal bierze).

 
Fot: Moja jabłonka, muszę powiedzieć, że ma bardzo smaczne jabłka.


 Gdy jabłoń obrodzi bardzo obficie ( a w tym roku tak się stało, bynajmniej u mnie na działce), a przy tym odmiana owoców nie nadaje się do długiego przechowywania, trzeba coś z tym zrobić, np. przetwory.


Przetwory są najlepsze z jabłek niezbyt dojrzałych, a także z zupełnie niedojrzałych spadów. Z jabłek można przyrządzić znakomite dżemy, wina i galaretki, niezłe kompoty, marmolady, susz i pyszne musy.
Podam teraz kilka przepisów na galaretki z odpadów i na musy, czyli przeciery. Inne przetwory z jabłek robi się tak jak z innych owoców.

Galaretka ze spadów
Rozgotować oczyszczone jabłka, ale nie obierane i razem z gniazdami nasiennymi. Przełożyć tą rozgotowaną masę do woreczka z płótna i nie wyciskając zbierać sok. Na szklankę soku dać  1 i 1/4 - 1 i 1/2 szklanki cukru. Gotować, aż zgęstnieje i kropla płynu spływająca na talerz nie będzie się rozlewać. Gorącą galaretkę wkładać do gorących słoików i zamykać.
Im bardziej będą niedojrzałe jabłka, tym galaretka będzie jaśniejsza - nieomal złota. Im będą dojrzalsze jabłka, tym galaretka będzie ciemniejsza - rubinowa do wiśniowej.
Sok, który nie wyciskany, sam spłynie do galaretki - przejrzystą ją czyni.

Mus jabłeczny czyli przecier
Rozgotowane jak uprzednio jabłka przetrzeć przez sito lub cedzak, odrzucając nie przetarte części. Masę podgrzać do wrzenia i od razu wkładać gorącą do gorących słoików, np. weków lub twistów. Można zamykać zapalonym spirytusem. Można dodać cukru, ale jeśli jabłka były dojrzałe i słodkie - niekoniecznie. Taki mus będzie świetnym dodatkiem do mięsa. Osłodzony może służyć do deserów i szarlotek.

Mus tarty
Z większych jabłek można przygotować mus inaczej. Obrać je, zetrzeć na grubych oczkach tarki, usmażyć w gęstym syropie (25 - 40 dag cukru na kilo owoców), a po lekkim przesmażeniu dodać posiekane skórki pomarańczowe i kto lubi - parę goździków dla zapachu. Jeszcze raz przesmażyć i wkładać gorące do słoików. Przydaje się do szarlotek, deserów, kruchych babeczek, strucli i innych smakołyków.


Post w ramach przenosin z Onetu

niedziela, 16 września 2012

Grzyby w wekach. Kiszenie grzybów

Wiadomo już, że Onet nasze blogi chce przenieść na inną platformę. W związku z tym linki, które wcześniej podawałam na blog babuni-49 będą nieaktualne. W związku z tym nie pozostaje mi nic innego, jak przenosić je w całości na tenże blog. W związku z tym mam prośbę ... proszę nie bulwersować się i potraktować to jako przypomnienie (dla tych co to już przerabiali). A ci co nie czytali to wiadomo, że to będzie nowość. Czy tak, czy siak, chcę aby był i wilk syty i owca cała :))
Zawsze na dole posta będę pisała, że post napisany jest w ramach przenosin. Będę miała troszku więcej pracy w związku z tym, przepraszam wszystkich jeśli nie nadążę z odwiedzinami na innych blogach i komentarzykami. Po prostu chcę jak najszybciej to przenieść (oczywiście nie wszystko). Jakoś sobie to poukładam aby miało ręce i nogi ....

Oto jeden z postów (akurat na czasie),w ramach przenosin z Onetu.

    

Grzyby w wekach
Składniki:
... 1 kg grzybów, 2 cebule średniej wielkości, 4 g kwasku cytrynowego, 3 łyżki cukru, łyżeczka soli i szczypta pieprzu mielonego.

Przygotowanie:
Małe kapelusze można brać całe, ale bez trzonków. Większe grzyby kraje się, ale dopiero po starannym oczyszczeniu i zblanszowaniu, czyli sparzeniu we wrzącej wodzie. Odcedzić, krajać w plastry i dusić w rondelku z dodatkiem kilku łyżek gorącej wody z kwaskiem. Gdy wystąpią szumowiny, trzeba je zebrać. Gdy sok pokryje grzyby, dodajemy do nich pokrojoną cebulę, cukier, sól i pieprz. Gotujemy wszystko około 20 minut, wciąż zdejmując szumowiny.
Gorące grzyby wkładamy do gorących słoi weków, wycieramy brzegi, nakładamy gumki, wieczka i sprężynki i gotujemy słoje jak zwykle, wkładając gorące do ciepłej wody i pasteryzując około godziny w gotującej się wodzie.
Z pieczarek i maślaków przeznaczonych do wekowania po sparzeniu zdejmujemy skórkę. Wszystkie grzyby użyte do wekowania muszą być młode, jędrne, jeszcze nie zaczynające mięknąć.



Kiszenie grzybów
Do kiszenia nadają się pieczarki, koźlarze, borowiki, grzyb pępek, maślaki, kurki, ale przede wszystkim - rydze. Kisi się głównie kapelusze. Po umyciu i starannym oczyszczeniu grzyby się lekko obgotowuje, potem odsącza i zostawia do ostygnięcia. Kapeluszami do góry układa się w kamiennym garnku, faskach itp., przesypując solą i zalewając, ostudzonym roztworem cukru z dodatkiem kwaśnego mleka.
Na 10 kg grzybów daje się 30 dag soli, 10-15 dag cukru i pół szklanki kwaśnego mleka lub serwatki. Wody tyle by pokryła grzyby. Na wierzch kładzie się czysty porcelanowy talerzyk i obciąża go sparzonym kamieniem, albo słojem napełnionym wodą. Po opadnięciu grzybów można dołożyć nową warstwę, dodając trochę soli.
Przepis ten w szczególności dotyczy rydzów, które kiszone są przysmakiem.
Kisząc podobnie kurki, pieczarki, borowiki, koźlarze, gąski trzeba pamiętać, że kurki przed kiszeniem gotuje się 25 minut, inne grzyby 10 minut, zaś do kiszenia wszystkich można dodać o parę listków laurowych. 

Grzyby marynowane


Marynaty grzybowe różnią się między sobą dodatkami, jakich używamy do przyrządzenia zalewy. Najczęściej do marynowania różnych grzybów używa się zalewy w proporcji: na 1 kilo grzybów - szklanka octu, szklanka wody, łyżka soli, łyżka cukru, 5-6 ziaren ziela angielskiego, 10-12 ziarenek pieprzu, 3 listki laurowe. Najpierw przez 10-12 minut, gotuje się wodę z przyprawami, solą i cukrem, potem wlewa ocet i znów doprowadza do wrzenia. Grzyby po zalaniu marynatą należy pasteryzować około 30 minut (słoiki półlitrowe). Oczywiście proporcje octu do wody będą zależeć od Was, ja nie lubię kwaśno, więc na zalewę daję 1 szklankę octu na trzy szklanki wody, ale to też w zależności jakie w smaku chcę grzyby otrzymać. Nieraz rozcieńczam je jeszcze bardziej. Pasteryzacja pozwala na użycie mniejszej ilości octu (ocet w dużym stężeniu nie jest zdrowy). A najlepsze zawsze są robione w słojach, same kapelusze, lub nie duże grzyby.

 
Grzyby marynowane

Składniki:

... 1 kg grzybów (np.opieńki, gąski podgrzybki), stosunek octu do wody 1: 3, po dwie sztuki cebuli i marchewki, 1-2 dag soli, pieprz ziarnisty, ziele angielskie, listki laurowe, cukier, sól.

Przygotowanie:
1.
Cebule pokroić w talarki, a marchew w krążki. Grzyby oczyścić, umyć (nie myjcie ich za długo, bo za bardzo nasiąkną wodą). Jeżeli udało Wam się nazbierać grzybów, które prawie wcale nie są zabrudzone, po oczyszczeniu przełóżcie je po prostu na sito i zanurzcie we wrzątku, a potem włóżcie do rondla. Dodać cebulę i marchew.

2.
Całość zalać wodą, posolić i gotować pod przykryciem 10-15 minut. Osączyć na sicie, przelać zimną wodą i nałożyć do słoików.

3. Ocet zagotować z wodą, kilkoma ziarnami pieprzu i ziela angielskiego oraz 2-3 listkami laurowymi. Zalać tym grzyby, słoiki zamknąć i pasteryzować.


Post w ramach przenosin z Onetu ...

piątek, 14 września 2012

Aronia na zdrowie

Owoc aronii wspomaga odporność 
Dzięki zawartości substancji antyrodnikowych zmniejsza także ryzyko chorób serca. 

   Aronia od dawna była stowowana przez medycynę ludową, medycynę na Syberii, oraz przez Indian amerykańskich. Bardzo dużo i często podawano ją kobietom w ciąży, ponieważ dodawała sił. A ludzie w dojrzałym wieku pijali sok z aronii, traktując go jako eliksir młodości, który rozjaśniał umysł, pomagał na problemy z kośćmi a wręcz uważano, że przedłużał życie. Muszę także nadmienić, że aronia jako jedyna roślina potrafi wybrać ze swego środowiska tylko te substancje, których potrzebuje dla swojego rozwoju a pomija związki niekorzystne dla człowieka. Nie absorbuje zanieczyszczeń przemysłowych ani komunikacyjnych, które są dla niej obce.

   Badania naukowe udowodniły, że owoce te są najlepszymi "wymiataczami" wolnych rodników. Zawierają bowiem substancje o nazwie antocyjany, a także witaminy A, C, E, P  oraz wiele innych cennych pierwiastków. Aronia pobudza do działania układ odpornościowy. Chroni w ten sposób przed wieloma infekcjami, a także nowotworami. Ale to nie wszystko. Dzięki zawartości bioflawonoidów i rutyny poprawia kondycję naczyń krwionośnych. Dlatego naprawdę  warto włączyć do swojej diety aronię, np. w postaci soku czy syropu.

SOK najlepiej przygotować gotując owoce na parze, a potem posłodzić miodem. Nigdy nie zasypujcie aronii cukrem, chcąc zrobić sok, bo to jest ... niedobrze (dla Was i dla niej).

   Owoce aronii są dość cierpkie i gorzkie (na surowo), wynika to z zawartości garbników. Jednak wystarczy, że zje się ją po kilku dniach lub przemrozi w lodówce - straci wtedy ten nieprzyjemny posmak.

   Aronia przywędrowała do nas z Ameryki Północnej, jest to roślina bardzo wytrzymała na różnego rodzaju warunki klimatyczne (wytrzyma nawet w temperaturze -40 st.C). Gleba najlepiej jak jest zakwaszona.

Wzmacniający syrop 
Pół kilograma aronii umyj, osusz, zmiksuj. Dodaj do smaku (według uznania) zagęszczonego soku z jabłek lub czarnych porzeczek. Dolej 1,5 szklanki wody, gotuj 3-5 minut. Gdy przestygnie, przecedź przez gazę lub gęste sito, dosłódź miodem. Dodawaj codziennie po 1-2 łyżeczki syropu do herbaty lub soku.

Nalewka 
Aronię (2 kg) włóż do zamrażalnika na 24-48 godzin. Następnie w 4 litrach wody przez 30 minut gotuj dwie duże garści liści wiśniowych. Ostudź, wrzuć aronię i gotuj pół godziny. Znów ostudź, przetrzyj owoce, dodaj 2 kg cukru, sok z 2 cytryn. Gotuj, aż cukier się rozpuści. Wystudź, dodaj litr spirytusu. Pij wieczorem 25 kropli nalewki.     

Obserwatorzy

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...