Witajcie moi drodzy po troszku dłuższej przerwie. Wcale nie miałam takiego zamiaru, aby tak długo się nie odzywać.
Jednakże, tak długo oczekiwana wiosna przez nas wszystkich - dosłownie mnie "oszołomiła".
Wszytko pomalutku zaczyna już wydobywać się z ziemi i skrzynek, w których posiałam wcześniej nasionka. Lawenda tylko jakoś mi nie chce rosnąć. Wyszły tylko dwie :(
Prawie wszystko już posadziłam, tj. ogórki (rozsady). bób, koperek, pietruszka. fasolka szparagowa, słoneczniki ozdobne i te zjadliwe, i kwiaty rożne, niech sobie rosną.
Cóż, słoneczniki pięknie stały na grządce, jak żołnierze i dalej by stały, żeby nie podgryzły je, te wstrętne ślimaki.
Dobrze, że jeszcze kilka rozsad miałam w zanadrzu. O wszelkich szkodnikach na naszych ogrodach kiedyś napiszę. Wydamy im walkę!
Tymczasem moi drodzy pokażę moje tulipanki, które w tym roku miałam, śliczne, i jeszcze mam! A przy okazji reprezentacji moich tulipanów, napiszę także co nieco o nich samych.
Ogrodowe tulipany kojarzą nam się z XVII-wieczną Holandią, choć tak właściwie pochodzą z Azji Mniejszej. Swoją "oszałamiającą" karierę rozpoczęły w zachodnioeuropejskich ogrodach w połowie XVI wieku..
Pierwszym Europejczykiem, który zobaczył tulipanowe kwiaty, był markiz Augierius de Busbecq. Jako poseł austriackiego cesarza Ferdynarda I na dworze Sulejmana Wspaniałego.
Podróżował on po terenie europejskiej części dzisiejszej Turcji i w pewnym ogrodzie (rok 1554) obaczył pięknie kwitnące tulipany. W swej relacji z podróży opisał urodę tych kwiatów, a wraz z korespondencją, wysłał do Wiednia pierwszą partię cebul tulipanowych.
Cebulki przesłane przez Buspecqa trafiły w ręce jego przyjaciela - innego Flamandczyka - pracującego jako ogrodnik w cesarskich ogrodach.
Jak głosi pewna stugębna plotka owy ogrodnik sprowadzał z zapałem nasiona i cebule tych roślin z rożnych stron świata.
Karol Kluzjusz - tak się zwał ów ogrodnik - posiadał pokaźną kolekcję tulipanów, którą mógł się chwalić wokół.
I robił to, rozpowiadając wszem i wszędzie, że jest w posiadaniu wspaniałego zbioru niezwykłych tulipanów.
I to było jego zgubą, bo 1593 roku, nieznani sprawcy wdarli się do kluzjuszowego ogrodu w Lejdzie i... skradli mu wszystkie cebulki tulipanów.
I w ten sposób niepohamowana chęć chwalenia się Kluzjusza, napotkało na zasłużoną karę. Od tamtej pory obraził się on na cały świat, włącznie z tulipanami.
I właśnie ta kradzież mogła być przyczynkiem do rozpowszechnienia upraw tulipanów w Holandii. W ówczesnych czasach posiadanie w ogrodzie tulipanowych kwiatów stało się towarzyską koniecznością.
A teraz trochę o samej uprawie i pielęgnacji tulipanów.
Najlepszym czasem na sadzenie tulipanów jest czas między 20 września a 20 października. Zbyt późne sadzenie nie pozwoli cebulkom dobrze się ukorzenić, co może opóźnić ich rozkwitanie.
Cebulki tulipanów sadzimy na głębokość około 2 lub 3 wysokości cebulek. Na zimę dobrze jest je przykryć, np. korą, głównie po to aby utrzymać wilgotność gleby.
Najważniejszym zabiegiem pielęgnacyjnym jest usuwanie pozostałości kwiatu wraz z pręcikiem, w którym to znajdują się nasiona.
I najlepiej to robić poprzez ułamanie łodygi kwiatu. Dzięki temu zabiegowi roślina magazynuje w cebuli energię i zasoby na pięlne zakwitnienie na następny rok.
Gdybyśmy pozostawili resztki kwiatu, to roślina skupiła by się na produkowaniu nasion.
Jeżeli zaś chodzi o liście to po wyschnięciu nie obcinamy ich wszystkich. Pozostawiamy zawsze jednego aby karmił także roślinkę. Nawet gdy zrywamy kwiaty do wazonu postarajmy się, aby ten jeden listek mu ostawić.
Wykopywanie cebulek tulipanów.
Zaleca się aby co roku wykopywać cebule tulipanów, ale ja niekoniecznie tak robię. Swoje wykopuję tak co 2 lub 3 lata.
I ponoć to błąd, bo pozostawiając bez wykopywania ryzykujemy, że zostaną one porażone najgroźniejszą chorobą grzybową - fuzariozą, zwłaszcza kiedy lato będzie ciepłe i wilgotne.
Drugim powodem jest zmniejszająca się z roku na rok zasobność podłoża w składniki pokarmowe i zmniejszająca się przestrzeń dla cebul potomnych.
Pamiętajmy bowiem, że z jednej posadzonej jesienią cebuli matczynej, latem następnego roku, powstaje 2 do 5 cebul potomnych. Więc chyba zacznę i swoje cebulki wykopywać.
Cebule tulipanów wykopuje się po zakończeniu wegetacji, gdy pędy i liście zaczynają żółknąć, a sucha łuska okrywająca cebule jest częściowo lub całkowicie brązowa.
W Polsce wykopywanie cebul tulipanów przypada zatem na początek drugiej dekady czerwca i trwa do połowy lipca, zależnie od odmiany i przebiegu pogody.
Dobrze jest nie czekać z tym zabiegiem, aż liście całkowicie zaschną, bo wtedy trudno jest dokładnie zlokalizować cebule, przez co łatwo uszkodzić je szpadlem.
Po wykopaniu cebulki suszymy rozkładając je cienką warstwą w ażurowych, plastikowych skrzyneczkach lub koszyczkach i umieścić w ciepłym i bardzo przewiewnym pomieszczeniu.
Optymalną temperaturą do podsuszenia cebul jest 30-34 st.C., utrzymana przez dwie doby. Osuszenie cebul w krótkim okresie gwarantuje ich wysoką zdrowotność.
Czyszczenie i sortowanie.
Wykopane klony cebul należy rozdzielić na pojedyncze cebule, oczyścić z resztek suchych łusek starej cebuli matczynej, resztek starego pędu i korzeni. Później cebule można posortować na odpowiednie wielkości.
Spławianie cebul.
Podczas uprawy tulipanów przez wiele lat, mamy do czynienia ze zjawiskiem tzw. wyradzania się odmian i/lub spadku plonu cebul. To zjawisko dotyczy wszystkich roślin rozmnażnych wegetatywnie.
Można temu zapobiec, stosując pewien specjalny zabieg nazywany spławianiem cebul. Jego zasadą jest selekcja cebul na podstawie ich ciężaru właściwego.
Cebule tonące w kąpieli wodnej (o ciężarze właściwym większym od ciężaru właściwego wody) przeznacza się do dalszej uprawy, a pozostałe eliminuje.
Zabieg przeprowadza się w połowie sierpnia. Nie można niestety wykonać spławiania później, np. tuż przed sadzeniem, gdyż podczas letniego przechowywania wszystkie cebule tracą na wadze i mogłoby to prowadzić do usunięcia dużej liczby wartościowych cebul. Taki zabieg można zastosować raz na 3 do 5 lat.
O jejku, zapomniałam napisać, że na moim drugim blogu ostatnio napisałam posta
Zapraszam.
Żródła:
"Działkowiec" - 2011 Nr 6 (730)
SILVA RERUM
Wcześniej już napisałam tutaj Przedłużamy żywot kwiatom ciętym, tak ogólnie o kwiatach w wazonie. Obiecałam jeszcze, że napiszę także o wymaganiach poszczególnych kwiatów. Nie wystarczy wszak wstawić kwiaty do wazonu z wodą.
Każdy gatunek ma inne wymagania. Jedne nie znoszą, by "torturować" im łodygi, parzyć je albo miażdżyć, bo pąki wówczas się nie rozwijają a kwiaty szybciej więdną. Zanim jednak je wstawimy do wazonu, warto wiedzieć, kiedy jest najlepiej je zerwać z ogródka. Najlepiej robić to rankiem lub wieczorem, ale nigdy tuż po deszczu ani gdy są pokryte rosą. Do ścinania kwiatów zawsze używamy ostrego noża i od razu przycinamy łodygi i usuwamy z nich dolne liście.
Róże ... Najlepiej sprawdzić ich świeżość, delikatnie naciskając na główkę, powinna być twarda. Kolce obłamuj ręką (nie ścinaj) ich nożem, by nie skaleczyć skórki. Róże najlepiej przyciąć wieczorem i oskrobać końcówki łodyg. Nie lubią także towarzystwa innych roślin.
Tulipany ... Mieliście kiedyś wrażenie, że po kilku dniach bukiet z tulipanów wyrósł? To nie złudzenie, one naprawdę rosną w wazonie! Ich łodygi wyginają się ku światłu. Jeśli chcesz mieć kształtny bukiet, musisz je przycinać. A poza tym dobrze jest końce łodyg przekłuć szpilką. Gdy kwiaty zwieszają główki, wystarczy postawić je na 2 godziny pod lampą, dzięki temu się podniosą.
Gerbery ... Ich łodygi powinny być zanurzone w wodzie (3-4 cm) i trzeba je skracać codziennie o pół centymetra. Aby dłużej stały, w końce łodyg wetknij zapałki siarką do góry. Kwiaty te mają łodygi puste w środku, należy je więc odpowietrzyć. W tym celu należy nakłuć je szpilką powyżej poziomu wody.
Lewkonie ... Są sprzedawane wraz z korzeniami, których nie należy przycinać. Wstaw je do wazonu, tak by tylko korzenie znajdowały się w wodzie. A jeśli posiadasz je na ogrodzie, to trzeba je też wyrwać z korzeniami, wtedy gdy większość kwiatostanów jest rozwinięta, ponieważ pąki nie rozwijają się w wazonie. Wyrywanie roślin z korzeniami pozwala na zwiększenie ich trwałości, a przywiędnięte w czasie transportu rośliny, szybko odzyskają "wigor" po wstawieniu do wody.
Mieczyki ... Wymagają sporo wody w wazonie. Wodę należy zmieniać codziennie.
Lilie ... Powinno się odciąć ostrym nożem końcówki łodygi (ok. 3 cm) i wstawić je najpierw do ciepłej wody (ok. 25 st.). Z rozwiniętych pąków trzeba systematycznie usuwać pylniki (brudzące części na pręcikach), ponieważ przyspieszają one starzenie się rośliny. Kwiaty nie mogą stać w słońcu.
Narcyzy, poinsecje, maki ... Ich łodygi wydzielają śluz szkodliwy dla innych roślin. Dlatego te kwiaty najlepiej ustawić osobno na jedną dobę, aby wypłynął śluz. I dopiero wtedy umieścić je we flakonie z innymi kwiatami. Możesz też zanurzyć łodygi we wrzątku lub przypalić nad płomieniem.
Życie narcyzów, irysów, bzu, groszku pachnącego, frezji, róż, oraz goździków przedłuży dodanie do wody łyżeczki cukru. Dostarcza on kwiatom energii, ale sprzyja rozwojowi bakterii. Aby zahamować ich namnożenie, można dodać do wody tabletkę aspiryny (1 tabletka na litr wody). Z kolei astrom i lwim paszczom dobrze zrobi łyżeczka soli, a tulipanom zanurzenie końców łodyg w spirytusie lub wódce.
Peonie ... Podcinamy pod wodą i zanurzamy ich końce na kilka minut w spirytusie. O piwoniach pisałam też tu: Piwonia - królowa wiosny
Chryzantemy ... Będą długo świeże, gdy łodygi włożymy na kilka sekund do wrzątku lub przypalimy nad ogniem.
Jeszcze kilka domowych sposobów na kwiatki w wazonie ... Jeśli rośliny wyglądają na nieco zmęczone, warto je odświeżyć. W łodygi ciętych kwiatów szybko wnika powietrze, zatykają się wtedy i źle chłoną wodę. Zanurzenie ich końców we wrzątku, a następnie włożenie do wody z lodem, odkurcza włókna i skutecznie przedłuża kwiatom życie.
... Możesz do wody dodać kilka kostek lodu. Zmieniaj wodę kwiatom co 2 dni, a w upalne codziennie. Jeśli jednak dodamy gotową odżywkę (kupioną w kwiaciarni), uzupełniaj już tylko roztwór świeżą wodą (rośliny "piją" dziennie ok. 3 cm).
Końce łodyg warto zwilżyć i zanurzyć w sproszkowanym węglu drzewnym przed wstawieniem kwiatów do wazonu (można też wrzucić kawałek węgla albo miedzi do wazonu). Pomocne będzie także zakwaszenie wody: wrzucamy do niej tabletkę aspiryny lub wsypujemy pół łyżeczki kwasku cytrynowego. Hamuje to rozwój bakterii.
Rośliny z własnej rabatki bez szkodników
Jeśli na kwiatach przyniesionych do domu z ogródka zauważyłaś np. mszyce, pozbądź się ich domowym sposobami.
Są proste, niedrogie i skuteczne. Większość pajęczaków pasożytujących na roślinach skutecznie odstraszy siarka (zdrap ją z kilku zapałek i dodaj do wody w wazonie). Można także użyć do spryskiwania wywaru z tytoniu. Weź pół paczki zgniecionych lub połamanych papierosów (uważajcie podczas gotowania woda lubi kipieć), zagotuj w litrze wody. Ostudź wywar i spryskaj nim obficie kwiaty - w wannie lub na balkonie - a mszyce znikną. Niestety, ale teraz papierosy nie są wcale takie tanie, zamiast nich możecie użyć herbaty.
Takie kwiaty jak: irysy, maki, narcyzy i piwonie (peonie) wymagają cięcia w fazie zamkniętego pączka, inne: nagietki, słoneczniki, chryzantemy czy tawułki powinny być cięte w pełni rozkwitu.
Poza tym kwiaty nie lubią ścisku, więc nie wiążmy ich i nie wkładajmy ich w zbyt dużych bukietach do wazonu, aby nie miały za ciasno.
Witam wszystkich i piszę jak się sprawy mają ...
" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin
... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)