Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą włosy. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 2 stycznia 2018
sobota, 4 listopada 2017
niedziela, 30 czerwca 2013
Kwiaty nie tylko w ogrodzie, ale i na talerzu (1)
Kwiaty nie tylko wyglądają pięknie w ogrodzie, ale także pięknie mogą ozdobić nasze dania na talerzu.
Kwiaty oprócz swoich walorów dekoracyjnych, mają także właściwości lecznicze.
Pachnące, kolorowe kwiaty najczęściej służą do dekoracji takich potraw jak: sałatki, surówki, zupy, sosy i desery.
Najbardziej znanymi roślinami, których kwiaty mają zastosowanie fitoterapii (ziołolecznictwie) lub jako kwiaty jadalne to:
Kwiaty oprócz swoich walorów dekoracyjnych, mają także właściwości lecznicze.
Najbardziej znanymi roślinami, których kwiaty mają zastosowanie fitoterapii (ziołolecznictwie) lub jako kwiaty jadalne to:
piątek, 31 sierpnia 2012
Fryzury - koafiury ....
Włosy stanowią bardzo ważny atrybut mody - począwszy od chwili, kiedy pierwszy zarośnięty człowiek jaskiniowy zachwycił się leniwcem swego kumpla z pieczary. Sądził, że to dandys z najmodniejszą fryzurą, i natychmiast pognał do głównego fryzjera hordy, żeby obsmyczył go w tym samym stylu ostrym kawałkiem krzemienia. Odtąd ludzie wyczyniali najróżniejsze rzeczy ze swoimi włosami, by mieć najmodniejszą fryzurę. Nie uwierzycie, jakich sposobów się imali, ileż trzeba było wycierpieć, by utrzymać się na topie.
Pierwotnie obcinano włosy dla wygody - długie utrudniały wykonywanie codziennych czynności. Ówczesny "fryzjer" miał do dyspozycji tylko nóż lub ogień. Początki cywilizacji to pierwsze narzędzia fryzjerskie - na terenie Mezopotamii znaleziono coś podobnego do brzytwy, w Egipcie narzędzie do cięcia włosów w kształcie sierpa. Wszystkie cywilizacje znały grzebienie i szpile do spinania włosów.
Prawie w każdej epoce pożądanym elementem fryzury były loki. Wśród mężczyzn i kobiet ze starożytnego Egiptu modne było fryzowanie sobie włosów przez owijanie ich wokół rozgrzanych metalowych prętów i utrwalanie woskiem pszczelim. Ułożenie fryzury zajmowało wieki! Ale to nie wszystko (naród ten szczególnie dbał o włosy), nacierano je pastą ze sproszkowanych oślich zębów, aby stały się mocniejsze. Pomysłowi Egipcjanie warzyli specjalne odżywki z krokodylowego, wężowego i lwiego tłuszczu. Po takiej kuracji można było liczyć, że delikwentowi włos z głowy nie spadnie!
W XVIII w. obcięte pukle nawijano na wałki i gotowano w wodzie z gliceryną. Uzyskane w ten sposób trwałe loki mocowano do fryzury. Przełomem w tej dziedzinie było wynalezienie trwałej ondulacji w latach 20. XX wieku.
W XVIII w. obcięte pukle nawijano na wałki i gotowano w wodzie z gliceryną. Uzyskane w ten sposób trwałe loki mocowano do fryzury. Przełomem w tej dziedzinie było wynalezienie trwałej ondulacji w latach 20. XX wieku.
Dawniej moda narzucała określony kanon urody uzupełniany przez strój i fryzurę. Grecja i Rzym to czasy loków. Kręcone włosy upięte misternie za pomocą specjalnych urządzeń były ideałem antyku. Średniowiecze nie zostawiło wiele pracy fryzjerom - preferowano włosy proste, długie, czesane z przedziałkiem pośrodku głowy.
Modna była wydłużona sylwetka, z czym dobrze komponowały się wysokie czepce, pod którymi kobiety zamężne ukrywały włosy. Rozpuszczone kobiece włosy były odbierane jako znak grzesznej natury kobiety - kusicielki. Stąd nakaz zakrywania włosów przez mężatki.
Zamężne damy chowały włosy do znajdującej się z tyłu głowy siatki, zaś czoło zdobiły klejnotami. W tym czasie modne były czoła wysokie. Damy rozpoczynały więc dzień od golenia zbędnego owłosienia głowy.
Polskie słowo "białogłowa", oznaczające kobietę pochodzi od białego czepca, który przywdziewała ona w dniu ślubu i bez którego nigdy już się publicznie nie pokazywała.
Starożytni Rzymianie raczej nie kwapili się do mycia włosów, gdyż wierzyli, że ta czynność może odpędzić potężnego opiekuńczego ducha głowy. Być może ten przesąd powstał za sprawą Plutarcha, który pouczał Rzymian, iż powinni zmywać sobie głowy tylko raz w roku, 13 sierpnia.
XVII wiek to wspaniałe koafiury zaczesywane wysoko do góry. Misterne fryzury utrzymywały kształt dzięki specjalnym konstrukcjom. Niewygodne? Potem było już tylko gorzej - naturalne fryzury zostały wyparte przez monstrualne peruki, które zniknęły dopiero z końcem XVIII wieku. Na początku wieku XIX inspiracją dla modniś były antyczne wzorce, które ustąpiły miejsca skomplikowanym fryzurom łączącym loki, koki i upinane warkocze.
Fryzura wyrazem buntu
Lata 20. XX wieku przyniosły rewolucję - kobiety obcięły włosy. Fryzura po raz pierwszy stała się symbolem buntu przeciwko panującym stosunkom społecznym - wyrazem emancypacji kobiet. Kolejna radykalna zmiana miała miejsce w latach 60 - kto nie pamięta szoku, jaki wywoływały zarośnięte głowy Beatlesów? Po wiekach misternie dopracowanych koafiur szukająca własnej drogi młodzież zarządziła odwrót od tradycji. Nieco później pojawiło się pokolenie "dzieci kwiatów" z długimi, rozpuszczonymi włosami. W drugiej połowie lat 70 szok wywoływali pankowcy w skórach, ciężkich butach, z krótkimi, sztywnymi fryzurami. Nieskrępowane wymogom mody, oryginalne fryzury stały się jednym z elementów rewolucji kulturowej i obyczajowej.
Peruki
Peruki świadczą o tym, jak ważne jest dla ludzi bujne owłosienie głowy. Używano ich już w Mezopotamii, ale prawdziwą furorę zrobiły w starożytnym Egipcie. Nosili je wszyscy - bogaci z włosów ludzkich, zaś biedni z filcu lub włókien roślinnych. Skóra głowy pod perukami była ogolona. W Grecji i Rzymie w powszechnym użyciu były treski wpinane w skomplikowane fryzury. Rzymianki wykorzystywały też jasne włosy niewolnic, które wpinały tak, by imitowały ich własne.
Sztuczne włosy wróciły do łask w połowie XVI wieku dzięki królowej Elżbiecie I, która nosiła perukę w kolorze intensywnie rudym. Odkąd zaś na początku XVII wieku łysinę zaczął ukrywać król Francji Ludwik XIII, stały się już nieodzownym elementem stroju kobiet i mężczyzn. Peruka nabrała rangi symbolu pozycji społecznej i prestiżu. Jedno było pewne, że im wyższa fryzura była, tym była modniejsza.
Pod koniec XVII wieku bogaci mężczyźni i kobiety w całej Europie byli absolutnie opętani obsesją mody - perukami. Ale to nie były takie zwykłe peruki, lecz ... teatr jednej głowy, prawdziwe dzieła sztuki! Arystokratki - szczególnie damy z kręgu francuskiej królowej Marii Antoniny (1755-93), słynącej z namiętności do strojów i zbytku - uważały, że prawdziwa elegantka powinna paradować z historyczną sceną na głowie. Tak więc na szczycie damskich głów rozkwitały ogrody lub cumowały frachtowce. Peruki były tak wysokie, że fryzjer musiał czasami wchodzić na drabinę.
Jan Chryzostom Pasek tak pisał o perukach, które przywiozła do Polski Maria Ludwika - "rzadko było obaczyć czupryny, tylko łby jak pudła największe, aż jasność okien zasłaniały".
Peruki męskie początkowo przyjmowały formę opadających na ramiona loków, by potem zamienić się na zaczesane do tyłu i zakończone kitką.
Fryzura nie siada! - czyli jak tworzono te niezwykłe uczesania
Francuscy mistrzowie sztuki fryzjerskiej układali włosy na drucianych ramach (podobnie jak dzisiaj układa się kompozycje kwiatowe), a kształt fryzurom nadawali poduszeczkami z końskiego włosia.
Fryzurę utrwalano, nakładając na włosy ogromne ilości smarowidła zwanego pomadą. Był to XVIII-wieczny odpowiednika dzisiejszego żelu do układania włosów, lecz pomadę robiono ze smalcu, czyli tłuszczu wytopionego z mięsa. Aby stłumić jego woń, dodawano perfum - wyobraźcie sobie ten zapach ...
Na koniec obficie posypywano eleganckie głowy pudrem. Ten "fryzjerski łupież" robiono z mąki. Czasami barwiono go n różowo, niebiesko bądź żółto, aby fryzura pasowała kolorystycznie do sukni damy.
I wreszcie fryzjer dodawał elementy mające tworzyć dzieło sztuki - koszyki z kwiatami, misy z owocami ... studnię, wiadro na odpadki - słowem wszystko co mogło się przydać.
Pielęgnacja
Greczynki myły głowy w mieszance popiołu i gliny. Zachowały się też średniowieczne przepisy na pielęgnację włosów - myło się je roztworem saletry i zmiażdżonej cieciorki. Bywały jednak epoki kiedy unikano mycia, także głowy. Higienę miało zastąpić pudrowanie i perfumowanie. Właśnie w tych czasach, czasach peruk (najczęściej wykonanych z włosia końskiego) z wymyślnymi konstrukcjami na głowie, które było siedliskiem wszy i innego robactwa, a nawet myszy gniazdka sobie wiły. Przykładem być może Lady Coke Norfolk, która poroniła z przestrachu po wykryciu w swojej koafiurze ... myszy. XVIII wieczny elegant czy elegantka wyposażony był więc w sprzęt do walki z insektami: różnego rodzaju młoteczki (od metalowych do złotych), łapeczki a także pułapeczki. Powiedzcie sami, iż historia fryzur XVIII wiecznych jest niesamowita!!! Jeszcze w latach 50 i 60. XX wieku zalecano mycie głowy nie częściej niż raz na 10-14 dni. Żeby nie chodzić z tłustymi włosami, należało je myć "na sucho", np. zmieloną kaszą jęczmienną. Dopiero pod koniec lat 70 zalecano myć głowę stosownie do własnych potrzeb.
Symbolem braku higieny był kołtun polski, który szczególnie doskwierał chłopom. Kołtun to sfilcowana plątanina niemytych i nieczesanych włosów. Długo tego typu "fryzury" nie wiązano z brakiem higieny. Otaczano ją za to wieloma przesądami. Kołtun uważano za siedlisko złych demonów i wierzono, że "wyciąga" z ciała różne choroby. Panowało przekonanie, że obcięcie go grozi ślepotą, głuchotą lub szaleństwem, więc czekano, aż sam odpadnie. Metodą na pozbycie się kołtuna było picie wódki, w której namoczono inny kołtun lub zjedzenie ugotowanego jeża.
Pstro na głowie
Nie było chyba epoki, w której kobieta byłaby zadowolona z barwy swoich włosów. Już Egipcjanki nauczyły się wykorzystywać hennę i indygo do nadania czerwonego lub granatowego połysku włosom. Greczynki rozjaśniały włosy z pomocą rumianku i promieni słonecznych. Fryzjerzy preparowali "farby" do włosów z mieszanki ziół, soli mineralnych, miedzi i ołowiu. Bywało, że owe "farby" wypalały włosy i parzyły skórę głowy.
Rzymianki również rozjaśniały włosy. Używały do tego celu specjalnego mydła i koziego tłuszczu, popiołu i buczyny. W średniowieczu wynaleziono bardzo trwałą farbę z łupin orzecha, tlenku ołowiu i siarczanu miedzi, która barwiła włosy na czarno.
W XVIII wieku kolor włosom nadawano za pomocą barwnego pudru. Koafiurę jakakolwiek by nie była, koniecznie trzeba było najpiękniej upudrować. Bo na całe XVIII stulecie jak śnieg nieprzerwanie sypał się zewsząd delikatny pył pudru. Najczęściej białego. Choć i kolorowy się trafił, gdy wymagała tego barwa sukni albo fantazja elegantki. Toteż zawsze na "gotowalni" (toaletce) damy leżał sobie "łabędzik" - z przyszytego do irchy puchu zrobiona kulka pierzasta, opatrzona w rączkę, którą ująwszy, można było delikatnym dotykiem puder rozprowadzić, lub lekko potrząsając, osypywać sobie na głowę.
Jejku jakże się babcia rozpisała i "o mały włos" byłoby tego jeszcze raz tyle. Ten jest szczęśliwym, kto ma "czuprynę jak u Absalona" (bujną), a na pociechę łysym powiem, że "wulkan trawą nie zarasta" :) I jeszcze jedno - przy mnie - "włos wam z głowy nie spadanie" ... :)
Zamężne damy chowały włosy do znajdującej się z tyłu głowy siatki, zaś czoło zdobiły klejnotami. W tym czasie modne były czoła wysokie. Damy rozpoczynały więc dzień od golenia zbędnego owłosienia głowy.
Polskie słowo "białogłowa", oznaczające kobietę pochodzi od białego czepca, który przywdziewała ona w dniu ślubu i bez którego nigdy już się publicznie nie pokazywała.
Starożytni Rzymianie raczej nie kwapili się do mycia włosów, gdyż wierzyli, że ta czynność może odpędzić potężnego opiekuńczego ducha głowy. Być może ten przesąd powstał za sprawą Plutarcha, który pouczał Rzymian, iż powinni zmywać sobie głowy tylko raz w roku, 13 sierpnia.
XVII wiek to wspaniałe koafiury zaczesywane wysoko do góry. Misterne fryzury utrzymywały kształt dzięki specjalnym konstrukcjom. Niewygodne? Potem było już tylko gorzej - naturalne fryzury zostały wyparte przez monstrualne peruki, które zniknęły dopiero z końcem XVIII wieku. Na początku wieku XIX inspiracją dla modniś były antyczne wzorce, które ustąpiły miejsca skomplikowanym fryzurom łączącym loki, koki i upinane warkocze.
Fryzura wyrazem buntu
Lata 20. XX wieku przyniosły rewolucję - kobiety obcięły włosy. Fryzura po raz pierwszy stała się symbolem buntu przeciwko panującym stosunkom społecznym - wyrazem emancypacji kobiet. Kolejna radykalna zmiana miała miejsce w latach 60 - kto nie pamięta szoku, jaki wywoływały zarośnięte głowy Beatlesów? Po wiekach misternie dopracowanych koafiur szukająca własnej drogi młodzież zarządziła odwrót od tradycji. Nieco później pojawiło się pokolenie "dzieci kwiatów" z długimi, rozpuszczonymi włosami. W drugiej połowie lat 70 szok wywoływali pankowcy w skórach, ciężkich butach, z krótkimi, sztywnymi fryzurami. Nieskrępowane wymogom mody, oryginalne fryzury stały się jednym z elementów rewolucji kulturowej i obyczajowej.
Peruki
Peruki świadczą o tym, jak ważne jest dla ludzi bujne owłosienie głowy. Używano ich już w Mezopotamii, ale prawdziwą furorę zrobiły w starożytnym Egipcie. Nosili je wszyscy - bogaci z włosów ludzkich, zaś biedni z filcu lub włókien roślinnych. Skóra głowy pod perukami była ogolona. W Grecji i Rzymie w powszechnym użyciu były treski wpinane w skomplikowane fryzury. Rzymianki wykorzystywały też jasne włosy niewolnic, które wpinały tak, by imitowały ich własne.
Pod koniec XVII wieku bogaci mężczyźni i kobiety w całej Europie byli absolutnie opętani obsesją mody - perukami. Ale to nie były takie zwykłe peruki, lecz ... teatr jednej głowy, prawdziwe dzieła sztuki! Arystokratki - szczególnie damy z kręgu francuskiej królowej Marii Antoniny (1755-93), słynącej z namiętności do strojów i zbytku - uważały, że prawdziwa elegantka powinna paradować z historyczną sceną na głowie. Tak więc na szczycie damskich głów rozkwitały ogrody lub cumowały frachtowce. Peruki były tak wysokie, że fryzjer musiał czasami wchodzić na drabinę.
Jan Chryzostom Pasek tak pisał o perukach, które przywiozła do Polski Maria Ludwika - "rzadko było obaczyć czupryny, tylko łby jak pudła największe, aż jasność okien zasłaniały".
Peruki męskie początkowo przyjmowały formę opadających na ramiona loków, by potem zamienić się na zaczesane do tyłu i zakończone kitką.
Fryzura nie siada! - czyli jak tworzono te niezwykłe uczesania
Francuscy mistrzowie sztuki fryzjerskiej układali włosy na drucianych ramach (podobnie jak dzisiaj układa się kompozycje kwiatowe), a kształt fryzurom nadawali poduszeczkami z końskiego włosia.
Fryzurę utrwalano, nakładając na włosy ogromne ilości smarowidła zwanego pomadą. Był to XVIII-wieczny odpowiednika dzisiejszego żelu do układania włosów, lecz pomadę robiono ze smalcu, czyli tłuszczu wytopionego z mięsa. Aby stłumić jego woń, dodawano perfum - wyobraźcie sobie ten zapach ...
Na koniec obficie posypywano eleganckie głowy pudrem. Ten "fryzjerski łupież" robiono z mąki. Czasami barwiono go n różowo, niebiesko bądź żółto, aby fryzura pasowała kolorystycznie do sukni damy.
I wreszcie fryzjer dodawał elementy mające tworzyć dzieło sztuki - koszyki z kwiatami, misy z owocami ... studnię, wiadro na odpadki - słowem wszystko co mogło się przydać.
Pielęgnacja
Greczynki myły głowy w mieszance popiołu i gliny. Zachowały się też średniowieczne przepisy na pielęgnację włosów - myło się je roztworem saletry i zmiażdżonej cieciorki. Bywały jednak epoki kiedy unikano mycia, także głowy. Higienę miało zastąpić pudrowanie i perfumowanie. Właśnie w tych czasach, czasach peruk (najczęściej wykonanych z włosia końskiego) z wymyślnymi konstrukcjami na głowie, które było siedliskiem wszy i innego robactwa, a nawet myszy gniazdka sobie wiły. Przykładem być może Lady Coke Norfolk, która poroniła z przestrachu po wykryciu w swojej koafiurze ... myszy. XVIII wieczny elegant czy elegantka wyposażony był więc w sprzęt do walki z insektami: różnego rodzaju młoteczki (od metalowych do złotych), łapeczki a także pułapeczki. Powiedzcie sami, iż historia fryzur XVIII wiecznych jest niesamowita!!! Jeszcze w latach 50 i 60. XX wieku zalecano mycie głowy nie częściej niż raz na 10-14 dni. Żeby nie chodzić z tłustymi włosami, należało je myć "na sucho", np. zmieloną kaszą jęczmienną. Dopiero pod koniec lat 70 zalecano myć głowę stosownie do własnych potrzeb.
![]() |
| Źródło: SILVA RERUM |
Symbolem braku higieny był kołtun polski, który szczególnie doskwierał chłopom. Kołtun to sfilcowana plątanina niemytych i nieczesanych włosów. Długo tego typu "fryzury" nie wiązano z brakiem higieny. Otaczano ją za to wieloma przesądami. Kołtun uważano za siedlisko złych demonów i wierzono, że "wyciąga" z ciała różne choroby. Panowało przekonanie, że obcięcie go grozi ślepotą, głuchotą lub szaleństwem, więc czekano, aż sam odpadnie. Metodą na pozbycie się kołtuna było picie wódki, w której namoczono inny kołtun lub zjedzenie ugotowanego jeża.
Pstro na głowie
Nie było chyba epoki, w której kobieta byłaby zadowolona z barwy swoich włosów. Już Egipcjanki nauczyły się wykorzystywać hennę i indygo do nadania czerwonego lub granatowego połysku włosom. Greczynki rozjaśniały włosy z pomocą rumianku i promieni słonecznych. Fryzjerzy preparowali "farby" do włosów z mieszanki ziół, soli mineralnych, miedzi i ołowiu. Bywało, że owe "farby" wypalały włosy i parzyły skórę głowy.
Rzymianki również rozjaśniały włosy. Używały do tego celu specjalnego mydła i koziego tłuszczu, popiołu i buczyny. W średniowieczu wynaleziono bardzo trwałą farbę z łupin orzecha, tlenku ołowiu i siarczanu miedzi, która barwiła włosy na czarno.
W XVIII wieku kolor włosom nadawano za pomocą barwnego pudru. Koafiurę jakakolwiek by nie była, koniecznie trzeba było najpiękniej upudrować. Bo na całe XVIII stulecie jak śnieg nieprzerwanie sypał się zewsząd delikatny pył pudru. Najczęściej białego. Choć i kolorowy się trafił, gdy wymagała tego barwa sukni albo fantazja elegantki. Toteż zawsze na "gotowalni" (toaletce) damy leżał sobie "łabędzik" - z przyszytego do irchy puchu zrobiona kulka pierzasta, opatrzona w rączkę, którą ująwszy, można było delikatnym dotykiem puder rozprowadzić, lub lekko potrząsając, osypywać sobie na głowę.
Jejku jakże się babcia rozpisała i "o mały włos" byłoby tego jeszcze raz tyle. Ten jest szczęśliwym, kto ma "czuprynę jak u Absalona" (bujną), a na pociechę łysym powiem, że "wulkan trawą nie zarasta" :) I jeszcze jedno - przy mnie - "włos wam z głowy nie spadanie" ... :)
Pomocne źródła:
WIKIPEDIA
SILVA RERUM
"Wrzask mody" - Michael COX
"KALENDARZ POLSKI" - Józef Szczypka
"FARFAŁKI STAROPOLSKIE" - A. Hermeliński-Dzierożyński
WIKIPEDIA
SILVA RERUM
"Wrzask mody" - Michael COX
"KALENDARZ POLSKI" - Józef Szczypka
"FARFAŁKI STAROPOLSKIE" - A. Hermeliński-Dzierożyński
środa, 11 lipca 2012
Dodaj blasku matowym włosom
Utrata połysku świadczy o osłabieniu kosmyków. Przywróć im kondycję umiejętną pielęgnacją, korzystając ze sprawdzonych mikstur.
Prawidłowo myj głowę
Ten zabieg, choć wydaje się czynnością błahą, wykonywany w pośpiechu, wysusza nasze włosy. Myj głowę tak często, jak jest to potrzebne (nawet codziennie), by kosmyki zawsze wyglądały estetycznie. Oto co zrobić, by pasmom przywrócić połysk i miękkość.
Używaj letniej wody do mycia
Zmocz włosy strumieniem prysznica, ustawiając temperaturę wody na letnią. Gorąca wysusza skórę głowy, a wtedy wydziela ona mniej sebum natłuszczającego pasemka i stają się one szorstkie. Taką niezbyt ciepłą wodą również umyj i wypłucz kosmyki.
Masuj skórę głowy, rozprowadzając szampon
Dobierz kosmetyk do rodzaju włosów. Nie wylewaj szamponu wprost z butelki, duże stężenie substancji może zaszkodzić włosom. Wlej w zagłębienie dłoni odrobinę preparatu, rozcieńcz wodą i dopiero wtedy rozprowadź. Delikatnymi kolistymi ruchami za pomocą opuszków palców, wmasuj pianę w skórę głowy. Potem starannie rozprowadź preparat na całej długości pasm. Nie trzyj ich palcami, tylko ugniataj. Spłucz szampon i raz jeszcze powtórz to samo.. Potem nanieś odżywkę (na włosy nie na skórę głowy), a po 2-3 minutach starannie spłucz.
Zakwaszaj wodę do ostatniego płukania
Ostatnie płukanie głowy warto zrobić chłodną wodą. Zamyka ona łuski i wygładza pasma. Sprawdza się tu również stara metoda naszych babć - dodaj do wody kilka kropel octu lub odrobinę soku z cytryny. Dzięki temu przywrócisz kwaśny, ochronny odczyn skóry głowy i uzyskasz piękny połysk włosów.
Nie rozczesuj mokrych włosów
Po umyciu owiń głowę ręcznikiem, by zebrać nadmiar wody (nie trzyj ręcznikiem, ale uciskaj). Potem przeczesz je szczotką lub rzadkim grzebieniem. Ale nie szarp pasm, rozpulchnione wilgocią, łatwo mogą ulec zniszczeniu.
PŁUKANKI WZMACNIAJĄCE OSŁABIONE KOSMYKI
Zaparz 2 herbatki rumiankowe, dodaj sok z 1/2 cytryny i 2 szklanki ciepłej wody. Płucz po umyciu.
Do naparu z 2 herbatek z mydelnicy lekarskiej dodaj sok z 5 liści aloesu. Wetrzyj w skórę głowy.
Dwie garści łupin z orzecha włoskiego zalej 1 litrem wody, zagotuj. Przecedź, ostudź i płucz płynem włosy. Uwaga ! Zielone skorupki orzechów, bardzo farbują dłonie, więc róbmy to najlepiej w rękawiczkach.
Zaparzone i wystudzone 2 herbatki ze skrzypu wcieraj w skórę głowy. Lub zrób odwar zeń. łyżkę suszonego ziela zalej szklanką wody, zagotuj i gotuj przez ok. 10 minut. Następnie parz pod przykryciem jeszcze około 5 minut, przecedź. Taki odwar możesz pić (najlepiej 2 razy dziennie przez kilka tygodni) albo płukać nim włosy. Jeśli masz długie - zwiększ proporcje (2 łyżki na 2 szklanki wody). Kuracja ta zmniejsza wypadanie włosów, stymuluje ich wzrost, wzmacnia je.
Ta płukanka dobra jest do do włosów ciemnych. Suszone liście pokrzywy (2-3 łyżki) zalej wrzątkiem (ok. 2 szklanki) i parz pod przykryciem 10 minut. Gdy napar wystygnie, o i płucz włosy co dwa dni. Dodatkowo ma ona działanie przeciwko-łupieżowe i zapobiega przetłuszczaniu się włosów, przywraca blask. Płukanka nie powinna być przygotowana ze świeżej pokrzywy, bo może nadać włosom zielonkawy odcień.
piątek, 8 czerwca 2012
Spoko majonez!
1. Mając suche włosy i skórę głowy, użyj majonezu jako odżywki. Nasmaruj włosy majonezem, na to włóż woreczek foliowy i zawiń ręcznikiem. Wytrzymaj tak przez 20 minut. Potem umyj włosy szamponem.
2. Wcale nie musisz kupować drogich kosmetyków do zmywania makijażu z twarzy. Wystarczy, że nałożysz delikatnie majonez na twarz i po 15 minutach zmyjesz letnią wodą. Bużka będzie wtedy jak pupa niemowlaka ! UWAGA !! Nie do każdego rodzaju skóry ten majonez się nadaje...
3. Jeżeli zbyt mocno spieczesz się na słońcu, nasmaruj to miejsce majonezem. Zobaczysz jaką ulgę odczujesz i skóra będzie równie natłuszczona, to efekt działania majonezu.
4. Jeśli Twoje dziecko wykazuje zdolności malarskie i pomalowało meble świecowymi kredkami - majonez weź i przetrzyj szmatką umoczoną weń.
5. Klawisze Twojego pianina zżółkły?
Nasmaruj je majonezem na kilka minut, a następnie froteruj później miękką szmatką.
6. Chcesz odkleić nalepione kiedyś na aucie jakieś znaczki, które teraz Ci się znudziły? Pokryj więc majonezem ową nalepkę i odczekaj parę minut. Łatwo wtedy nam zejdzie.
7. Samochód upaćkała nam żywica, która spadła z drzewa na nasz czyściutki samochód, dopiero co go umyliśmy. Znowu na ratunek przyjdzie nam majonez. Smaruj miejsca z żywicą a później froteruj delikatnie miękką szmatką.
Moi drodzy chcę Wam powiedzieć, że pomału zaczynam likwidowanie moich dwóch blogów w Onecie, tj: "Kwiaty, zdrowie, uroda" i "warzywniak babuni". Postanowiłam, że wszystko co do tej pory tam zamieściłam przeniosę na strony tego bloga.
Założyłam na razie dwie strony (na samej górze, pod tytułem bloga), tu: "Dary lasów, pół i łąk" i "Rada w radę". Jeszcze wszystkiego nie udało mi się przenieść, ale pomału to czynię.
Trzymajcie się kochani i miłego dnia życzę.
Buźka!
piątek, 23 grudnia 2011
Nasturcja
Trafiła do Europy w XVI wieku dzięki konwistadorom, którzy przywieźli ją z Peru. Liście nasturcji przypominają okrągłą tarczę, nad którymi unoszą się tryumfalnie, niczym hełmy wojowników, pomarańczowe lub żółte kwiaty. Znamy ją przede wszystkim jako roślinę ozdobną, ale jest także wykorzystywana w kuchni i medycynie. Najbardziej doceniana jest we Francji, gdzie uważa się ją za roślinę odmładzającą i sprzyjającą długowieczności.
W sklepie
Raczej nie znajdziemy nasturcji na półce z przyprawami w żadnym sklepie. Ale bez trudu możemy ją sami wyhodować np. na balkonie. Jest bowiem niezwykle łatwa w uprawie. Nasiona szybko kiełkują, trzeba tylko dbać o to, by ziemia była stale wilgotna. Po kilku tygodniach nasturcja będzie już całkiem okazałą rośliną.
W kuchni
Nasturcja nadaje się w całości do wykorzystania w kuchni. Ma intensywny zapach i ostry, pieprzowy smak. Sery, jaja i surówki z dodatkiem jej kwiatów lub liści są pikantniejsze, a przy tym wyglądają bardzo efektownie. Natomiast niedojrzałe nasiona, jeszcze zielone można z powodzeniem marynować. Swym wyglądem i smakiem do złudzenia przypominają egzotyczne kapary. Dodaje się je do sałatek, mięs i sosów. Warte polecenia są też aromatyczne nalewki z nasturcji. A jak zrobić kapary z nasturcji pisałam już wcześniej, tu: Polskie kapary - zrobimy sami !
Na zdrowie
Zawiera sole mineralne, olejki eteryczne. Ma właściwości bakteriobójcze, a ponieważ zawiera sporo siarki, jest ceniona w leczeniu wielu chorób skóry, m.in. grzybicy. Zalecana także w zakażeniach dróg oddechowych i moczowych. Idealna przy anginach, przeziębieniach.
Nalewka z nasturcji do pielęgnacji włosów.
Całe krzaki nasturcji starannie płuczemy, osuszamy i siekamy a następnie zalewamy spirytusem (2 części spirytusu 90% i 1 część przegotowanej wody) tak, żeby zioła były pokryte. Po 10 dniach płyn zlewamy do butelek. Kuracja trwa 2-3 tygodnie. Skórę głowy należy smarować codziennie. Płyn ten nadaje się do każdego rodzaju włosów i można go stosować profilaktycznie w celu wzmocnienia włosów. Przy łupieżu należy do nalewki dodać skrzyp i tatarak (po 1 części każdego z ziół).
Przepis ten znalazłam tu: http://cyklamen.blox.pl/html
W ogrodzie
Wysiewa się ją poprzez wysiew owoców (nasion), które możemy wsadzić do gruntu w kwietniu lub maju od 2-3 owoców w dość sporych odstępach 30-40 cm. Najładniej wygląda posadzona koło siatki ogrodzeniowej lub pergoli, a także może być ozdobą balkonu. Nie ma specjalnych wymaga co do gleby i nie wymaga nawożenia, bo jeżeli rośnie w żyznej i dobrze nawożonej glebie, wyrasta bardzo bujnie, ale słabo obdarza nas kwiatami. Rosnąć może zarówno w pełnym słońcu jak i w półcieniu.
Nasturcja jest także świetnym strażnikiem ogrodowym. Posiana pomiędzy roślinami pomidorów, skutecznie odstrasza wełnowce, które potrafią zaszkodzić naszym pomidorom. Nasturcja jest dobrym sąsiadem dla ziemniaków, rzodkiewki, grochu, warzyw kapustnych, fasoli tyczkowej, bobu. Zwabia mszyce swoim zapachem, które zamiast pastwić się nad naszymi roślinami uprawnymi, gromadnie siadają na nasturcji i tam sobie żerują. Nasturcję dobrze jest też posadzić wokół drzew owocowych, skutecznie odstraszają takiego szkodnika jak bawełnicę korówkę.
W sklepie
Raczej nie znajdziemy nasturcji na półce z przyprawami w żadnym sklepie. Ale bez trudu możemy ją sami wyhodować np. na balkonie. Jest bowiem niezwykle łatwa w uprawie. Nasiona szybko kiełkują, trzeba tylko dbać o to, by ziemia była stale wilgotna. Po kilku tygodniach nasturcja będzie już całkiem okazałą rośliną.
W kuchni
Na zdrowie
Zawiera sole mineralne, olejki eteryczne. Ma właściwości bakteriobójcze, a ponieważ zawiera sporo siarki, jest ceniona w leczeniu wielu chorób skóry, m.in. grzybicy. Zalecana także w zakażeniach dróg oddechowych i moczowych. Idealna przy anginach, przeziębieniach.
Nalewka z nasturcji do pielęgnacji włosów.
Całe krzaki nasturcji starannie płuczemy, osuszamy i siekamy a następnie zalewamy spirytusem (2 części spirytusu 90% i 1 część przegotowanej wody) tak, żeby zioła były pokryte. Po 10 dniach płyn zlewamy do butelek. Kuracja trwa 2-3 tygodnie. Skórę głowy należy smarować codziennie. Płyn ten nadaje się do każdego rodzaju włosów i można go stosować profilaktycznie w celu wzmocnienia włosów. Przy łupieżu należy do nalewki dodać skrzyp i tatarak (po 1 części każdego z ziół).
Przepis ten znalazłam tu: http://cyklamen.blox.pl/html
W ogrodzie
Wysiewa się ją poprzez wysiew owoców (nasion), które możemy wsadzić do gruntu w kwietniu lub maju od 2-3 owoców w dość sporych odstępach 30-40 cm. Najładniej wygląda posadzona koło siatki ogrodzeniowej lub pergoli, a także może być ozdobą balkonu. Nie ma specjalnych wymaga co do gleby i nie wymaga nawożenia, bo jeżeli rośnie w żyznej i dobrze nawożonej glebie, wyrasta bardzo bujnie, ale słabo obdarza nas kwiatami. Rosnąć może zarówno w pełnym słońcu jak i w półcieniu.
Nasturcja jest także świetnym strażnikiem ogrodowym. Posiana pomiędzy roślinami pomidorów, skutecznie odstrasza wełnowce, które potrafią zaszkodzić naszym pomidorom. Nasturcja jest dobrym sąsiadem dla ziemniaków, rzodkiewki, grochu, warzyw kapustnych, fasoli tyczkowej, bobu. Zwabia mszyce swoim zapachem, które zamiast pastwić się nad naszymi roślinami uprawnymi, gromadnie siadają na nasturcji i tam sobie żerują. Nasturcję dobrze jest też posadzić wokół drzew owocowych, skutecznie odstraszają takiego szkodnika jak bawełnicę korówkę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Obserwatorzy
Witam wszystkich i piszę jak się sprawy mają ...
" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin
... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)
B.Franklin
... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)








.jpg)




