Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Francja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 grudnia 2017

Święta bożonarodzeniowe w innych krajach

Choinka, prezenty, sianko pod obrusem, opłatek, kolędy. Tak jest u nas. 

A choć w wielu zakątkach ziemi w ogóle nie obchodzi się Wigilii, to i tak miliony ludzi na świecie łączy duch Bożego Narodzenia.

Wieczerza wigilijna to nie tylko polski obyczaj. Do specjalnej kolacji w ten wieczór zasiadają także w Hiszpanii, Austrii, Norwegi, Danii, w Meksyku, Irlandii, Szwecji, na Węgrzech i na Słowacji.

piątek, 3 stycznia 2014

Niezwykłe potrawy

Czy naprawdę niezwykłe ? A to się okaże !

Pomyślałam sobie, że może zainteresuję Was pisząc o potrawach dla nas niezwykłych... być może. Są takie kraje, gdzie te potrawy, o których chcę napisać, są rarytasami i są dla nich mniam, mniam A tak, np. nasz bigos może wydawać się  im... bee, wszak to dla nich nic innego jak zepsuta, sfermentowana kapusta. Co kraj to obyczaj, co kraj to inny zwyczaj i na przykład dla nas te potrawy mogą wydać się nie do przyjęcia a nawet wywoływać obrzydzenie. Musimy jednak wziąć na nie poprawkę i nie zżymać się na nie, pamiętając o tym, że sztuka kulinarna jest dorobkiem całej ludzkości.

  
Niektóre z tych "rarytasów" spożywane są przez stosunkowo małe , zamknięte grupy społeczne i tak, np. brytyjscy cyganie cenią sobie bardzo wysoko mięso jeża, które w smaku przypomina znanego nam dobrze prosiaka. Po sprawieniu oblepiają go gliną i opiekają nad ogniem.

  

wtorek, 1 października 2013

Chartreuse - francuski likier

   Uzbierałam troszku materiałów w temacie szlachetnych trunków, o których chcę napisać. Myślę, że nie tylko mnie ten temat wciągnął, ale i Wy również się nim zainteresujecie.

   Na pierwszy ogień pójdzie Chartreuse, jedyny francuski likier, którego produkcja do dziś znajduje się w rękach milczących mnichów z zakonu kartuzów z Dauphine.


wtorek, 4 czerwca 2013

Fromage frais

Fromage frais - świeży ser francuski przypominający polskie twarogi. Istnieje wiele odmian fromage frais, które różnią się gęstością, smakiem i zawartością tłuszczu. Tego typu sery powinno się spożywać wkrótce po wyprodukowaniu. Zjada się je z dodatkiem ziół, cebuli, szczypiorku, owoców, dżemu. Fromage frais o niskiej zawartości tłuszczu doskonale zastępuje śmietanę. Nazwa oznacza "świeże sery".,

Foie gras

Foie gras - (wym. fwa gra). Wykwintny, delikatny pasztet z mocno odtłuszczonych wątróbek kaczki lub gęsi. Specjalność kuchni francuskiej.

środa, 3 kwietnia 2013

Crème brûlée

Crème brûlée - (wym. krem brule) , słynny francuski deser, jest to gładka jajeczno-śmietankowa masa o smaku waniliowym zapiekana z warstwą skarmelizowanego cukru na wierzchu.

Cassoulet

Bowl of cassoulet
 fotka. Wikipedia
Cassoulet - potrawa popularna na południu Francji, przyrządza się z białej fasoli, pokrojonej w grubą kostkę baraniny (niekoniecznie), gęsi, kiełbasek wieprzowych, pomidorów, cebuli, skórek wieprzowych, białego wina oraz ziół, korzeni. Potrawę piecze się powoli w piekarniku i podaje w tym samym naczyniu, w którym się zapiekała. Nazwa pochodzi od francuskiego cassole -  tj. garnka glinianego, głębokiego i okrągłego, który jest podobny do doniczki.

piątek, 9 listopada 2012

Makaronowe szaleństwo ...


Można cały świat objechać ale takich wystaw makaronów - jak we Włoszech - nigdzie nie zobaczymy. Z wrodzonym sobie poczuciem piękna, Włosi z setek rodzajów i kształtów swoich makaronów tworzą prawdziwe obrazy, mozaiki, cuda.

Gdy Francuzi chwalą się, że mają tyle gatunków serów ile dni w roku, to Włosi odpowiadają, że oni rodzajów swych makaronów nawet zliczyć nie potrafią. 

Tak jak nam trudno sobie wyobrazić jadłospis bez ziemniaków, tak Włosi nie potrafią żyć bez makaronu. 

Włosi za ziemniakami raczej nie przepadają, a jeśli już je zadają to najczęściej w formie frytek. 

Mięsa też jadają niewiele, ale za to mnóstwo "frutti di mare" czyli owoców morza. Innym źródłem białka - jak we Francji - są najrozmaitsze sery, a przede wszystkim włoski parmezan.

    Ciekawostki: śniadanie po włosku nazywa się collacione (czyt. kolaczione) i jest podobne do naszego. Kolacja zaś nazywa się cena (czyt. czena). Jest lekka, składa się zwykle z pieczywa, serów, owoców, mleka lub wina.

     Najciekawszym i najobfitszym posiłkiem w ciągu dnia jest obiad – pranzo (czyt. pranco), który wszyscy Włosi jedzą między godziną 12 a 13, bo wtedy jest przerwa obiadowa w biurach, fabrykach, sklepach, nawet na targowiskach.

    Na północy Włoch, na pranzo, jada się gęstą zupę na pierwsze danie albo ryż, ale na południu Włoch króluje tak zwana pasta,czyli makarony. Pasty jada się dużo, pełniutki głęboki talerz. Po paście są „frutti di mare” z warzywami i wreszcie deser. Często do obiadu popija się wino, zależnie od zamożności – od najtańszego do najkosztowniejszego.

     Tak więc można by rzec, że pasta jest jest właściwie podstawowym posiłkiem Włochów (biednym nieraz musi wystarczyć za cały obiad).

A teraz zapoznajmy się bliżej z rodzajami - niektórych - włoskich makaronów:

Spaghetti znane jest niemal we wszystkich krajach. Są to twarde rurki, dość długie i wąskie o rozmaitej grubości.

Maccheroni bywają na ogół szersze, krótkie lub bardzo długie. Krótkie, ukośnie cięte, zwą się penne, a te, które są po wierzchu prążkowane, noszą nazwę rigatoni.

    Tak spaghetti, jak i maccheroni trzeba gotować szybko, we wrzącej, osolonej wodzie, szybko odcedzić i nie płukać, ale dodawać trochę tłuszczu by się nie zlepiły.

Wśród maccheroni bywają i takie rury, bo już nie rurki, w które wchodzi wąska kobieca ręka, a które się zwykle nadziewa, np. szpinakiem, farszem z mielonych rybek.

    Trochę podobne do nich są tak zwane cannelloni – przysmak rzymski, podobny do naszych naleśników z rozmaitym nadzieniem.

Tagliatelle i fettuccino to ten typ makaronów, który my nazywamy kluseczkami lub łazankami. Do nich należą też muszelki, kokardki, gwiazdki , itp. Żeby było ich jeszcze więcej, są i kolorowe. Na przykład barwione sokiem z marchwi czy pomidorów na żółto lub czerwono, albo szpinakiem na zielono. Ten typ makaronów trzeba nieraz po ugotowaniu przepłukiwać zimną wodą lub podaje się je jako gęstą zupę w sosach lub z masłem i tartym serem.

Odsyłacz (tak nazwę go i zawsze będę Was odsyłała do notek powiązanych z postami tego bloga). Nie będę już przenosiła (bez sensu) tylko podam linki, które będą się znajdować na moim blogu nr. 1 
Co warto wiedzieć o makaronie? 
Makaron po chińsku x 2 poproszę 
 

środa, 31 października 2012

Nalewka na chandrę

Nie ma nic lepszego na zimowe wieczory niż porcja napoju, od którego krew żywiej krąży. Może to być herbatka z rumem, albo coś znaczniej wyrafinowanego, mam na myśli domowe nalewki rozgrzewające i leczące.

     

Cierpliwości, cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości ... nalewka potrzebuje.
 
Nalewki po przelaniu do butelek powinny leżakować co najmniej pół roku. Im dłużej dojrzewają, tym są lepsze i skuteczniejsze.

 
Francuzi mają swoją "
café flambe " - bardzo mocną, wrzącą kawę z kostką cukru i kieliszkiem spirytusu. Irlandczycy " Irish coffee " - kawę z cukrem, wódką i bitą śmietaną. Anglicy grog - gorący koktajl z czerwonego wina, rumu, cukru i owoców. Naszą specjalnością są krupniki i miody, grzane wina i piwa z korzeniami, a także wspaniałe, znakomicie rozgrzewające, wytrawne i słodkie nalewki.

Nie mogło ich zabraknąć w żadnej staropolskiej kuchni lub raczej "apteczce" (czytaj tu:  Apteczka przyjemna, ówczesny "super market". 

Każda szanująca się gospodyni trzymała je pod kluczem i ściśle wydzielała w zależności od potrzeb. Miała nalewki pomagające na migreny, bóle brzucha i serca, na bezsenność i nerwy, chandrę i melancholię lub łagodzące skutki przejedzenia lub przepicia. 

Wódek tych używano także przy rozmaitych chorobach. Malinówką leczono przeziębienia, anyżówką i zieloną nalewką sosnową - suchy kaszel, orzechówką, pieprzówką, kardamonówką - bóle żołądka.

Sposoby przyrządzania nalewek należały do ścisłych sekretów każdego dworku. Dzisiaj nie ma już dworków, nie ma też sekretów.


Robiąc nalewki pamiętajmy: po pierwsze; na nalewki wybiera się owoce zdrowe, dojrzałe, zioła i korzenie świeże i aromatyczne, po drugie; owoców, ziół  i korzeni nie wolno zalewać czystym spirytusem ani zbyt słabą wódką (spirytus zwarzy owoce, słaba wódka nie wydobędzie z nich całego aromatu i smaku).

Nalewka korzenna na chandrę
Składniki:

... 1/2 litra spirytusu 95%, 1/2 litra wódki 40%, laska cynamonu, laska wanilii, 6-8 goździków, 1/2 łyżki otartej skórki z pomarańczy, 1/2 łyżki kwiatu muszkatołowego, albo mielonej gałki muszkatołowej
Na syrop
- szklanka miodu, szklanka przegotowanej wody.

Przygotowanie
1.
Sklórkę pomarańczową, wanilię, cynamon, gałkę muszkatołową i goździki wrzucić do gąsiorka. Wódkę wymieszać ze spirytusem, zalać przyprawy. Gąsiorek szczelnie zakorkować i odstawić w ciepłe miejsce na 2 tygodnie.

2. Codziennie potrząsać gąsiorek. Po dwóch tygodniach nalewkę przefiltrować przez gazę (sito wyłożyć podwójnie złożoną gazą).

3. Przygotować syrop: miód i wodę zagotować w dużym rondlu, zdjąć z ognia. Do gorącego syropu powoli wlewać przefiltrowaną nalewkę, dokładnie wymieszać. Rozlać do butelek, szczelnie zakorkować i odstawić w chłodne miejsce na co najmniej 5-7 miesięcy.

W odpowiednim czasie nalewka nie tylko rozgrzeje i skutecznie poprawi nastrój, lecz także zlikwiduje uczucie zbyt pełnego żołądka.







Słój
, w którym przyrządzamy nalewkę, trzeba szczelnie zamknąć. Butelki do których przelejemy prawie gotową nalewkę, najlepiej jest po zakorkowaniu zalakować. Przechowujemy je w ciemnym miejscu, by nalewki nie straciły koloru.


Post w ramach przenosin z Onetu

sobota, 26 maja 2012

Delikatne i puszyste omlety


 Jak przygotować omlet, aby był delikatny i puszysty? 

   Omlet na śniadanie czy kolację pysznym daniem jest. Można na różne sposoby go robić. Podam dzisiaj nań dwa sposoby i sprawdźcie, w której wersji najlepiej  smakuje Tobie i domownikom. Zanim jednak podam te dwie wersje napiszę kilka słów o samym omlecie.

   Omlety przyrządzaj tuż przed posiłkiem, bo po kilu chwilach twardnieją. Nie ubijaj jaj zbyt długo, wystarczy minuta. Nie mieszaj masy jajecznej, bo przywrze do patelni. Omlety możemy podawać z różnymi nadzieniami: warzywnymi, owocowymi itd. ... Omlety z nadzieniem warzywnym czy też mięsnym spokojnie możemy podać jako danie główne. Dzisiaj tylko tak ogólnie opowiem o samych omletach, a o omlecie i grzybku (widać na fotce) napiszę w następnym poście.




 Omlet po francusku  
Ubijamy całe jajka ze szczyptą soli. Smażymy omlet na patelni i na maśle. Gdy od spodu jest rumiany, a z wierzchu galaretowaty, zsuwamy go na talerz. Najlepiej smakuje z warzywami.


Teraz napiszę jak zalecała robić omlet francuski bez mąki nasza kuchmistrzyni Lucyna Ćwierczakiewiczowa. Przepis ten zamieszczony jest w jej książce pod tytułem "365 obiadów za 5 zł"

   " Pod wyrazem omlet rozumieją u nas powszechnie mieszanie bitych jaj z mąką i cukrem upieczoną na patelni, podawaną przy jarzynach lub z konfiturami zwaną grzybkiem. We Francji podają omlet bardzo delikatny, zupełnie odrębną mający powierzchowność. Dobroć omletu polega głównie na trzech warunkach.

Nie robić większego jak z 3-ch do 4-ch jaj,lepiej zrobić kilka oddzielnych, aniżeli jeden duży, który nigdy udać się nie może.

Po wtóre należy mieć oddzielną patelnię cienką żelazną pobielaną koniecznie, niezbyt głęboką, średnicy niewielkiego zwykłego płaskiego talerza i tej zawsze używać do robienia omletu.

Po trzecie nie bić jaj za długo, jak to wiele osób czyni sądząc, iż tym sposobem powiększa ilość omletu, przeciwnie bowiem zbyt długie bicie szkodzi w tym przypadku robiąc jajka wodnistemi. Rozbić 4 jajka, dodać łyżkę wody, posolić i bić przez jedną minutę.

   Postawić patelnię na mocnym płomieniu, położyć na niej pół łyżki masła młodego, poruszać patelnią, aby się masło nie zrumieniło lecz mocno rozgrzało, wtedy wlać jajka, pomięszać, poruszać jeszcze, aby wszędzie było równo. Gdy zacznie się ścinać od spodu potrząsać patelnią, obracając ją na wszystkie strony, zdjąć zaraz z fajerki i na wolnym ogniu dosmażać". 

 Omlet po polsku   
 Na 3 jajka bierzemy po łyżeczce cukru i mąki. Żółtka ucieramy z cukrem, dodajemy mąkę i pianę z białek. Taki omlet (nazywamy grzybkiem lub biszkoptowym) smażymy z obu stron a podajemy go na słodko - z cukrem pudrem i owocami.
Linki do tego posta:

 
   

piątek, 11 maja 2012

Otulona wonią perfum

 " Kobieta bez zapachu to kobieta bez przyszłości "
- Coco Chanel.

"Coco" Chanel, właściwie Gabrielle Bonheur Chanel - (1883-1971), francuska projektantka mody. W roku 1921 stworzyła popularne do dziś perfumy Chanel No.5, w których kompozycję wchodzi około 80 składników. Głównymi składnikami są np. jaśmin, róża stulistna, irys, ylang ylang, watiweria, wanilia, ambra oraz olejek sandałowy. To właśnie "Coco" wprowadziła modę na perfumy. Od tej pory przyjęło się, że zadbana kobieta musi pachnieć.

Troszku historii
Nazwa "perfumy" pochodzi od łacińskiego per fumum, czyli "poprzez dym". Nawiązuje ona do tradycji palenia ofiar składanych bogom.

Pierwsze informacje o perfumach znajdują się na glinianych tabliczkach pochodzących z Mezopotamii. Starożytni używali pachnideł prostych, roślinnych. Najstarszym sposobem tworzenia było wyciskanie olejków z roślin. Egipcjanie używali wonnych substancji do balsamowania zwłok, a egipskie damy nosiły we włosach piramidki z pachnącego tłuszczu. Wykorzystywano pieprz, sandałowiec, jaśmin, imbir.

Rzymianie przejęli zamiłowanie do zapachów ze Wschodu i perfumowali wszystko - siebie, konie, meble. Upadek cesarstwa przyniósł kres pachnidłom - we wczesnym średniowieczu zostały zakazane ze względu na zmysłowe działanie.

Mistrzami utrwalania zapachów przez lata byli Arabowie. Umieli rozpuszczać olejki kwiatowe w alkoholu i wyprodukowali pierwsze nowoczesne perfumy - wodę różaną. Do Europy trafiły one dzięki wyprawom krzyżowym.

Moda na zapachy
Dla Egipcjan najcenniejsza była mirra. Dla Arabów ambra. Rzymianie uwielbiali szafran. W wieku XVII i XVIII dominowały zapachy ciężkie, jak np. piżmo. XIX wiek przyniósł zapachy lekkie, kwiatowe. Wiek XX i XXI to czasy wielkich kreatorów mody, którzy obok nowych kolekcji lansują firmowane przez siebie perfumy.


 Bez względu na panujące trendy mamy kilka grup za0pachowych: 

Orientalna (ambrowa) - oparta na woniach cynamonowo-korzennych, pudrowych, waniliowych, rodzynkowo-owocowych. Tworzy się ją z wyciągów, balsamów roślinnych oraz żywic (tolu, beznoe, labdanum). Są to zapachy zmysłowe, ciepłe, trwałe. 
Zielona - nawiązuje do woni świeżych traw i liści. 
Owocowa - jej podstawą jest tłoczenie na zimno owoców bergamotki, cytryny, grejpfruta, mandarynki oraz kwiatów pomarańczy. Są to zapachy świeże i lekkie. 
Kwiatowa - dominuje w niej woń jaśminu, fiołka, róży, narcyza, tuberozy, konwalii, ylang ylang. Może opierać się na zapachu jednego kwiatu lub na całym bukiecie. 
Drzewna - opiera się na woni drzewa sandałowego, gwajakowego, paczuli, niekiedy cedru i wetiweru. Są to zapachy spokojne i eleganckie.


Powyżej na fotce widzicie Journal Douglasa 92/93. Kiedyś przywiózł mi go mąż z RFN jak jeździł tam na roboty, oprócz tego przywiózł mi także próbkę perfum Coco Chanel no.5. Dużo tych perfum nie było, jak to w takiej próbce i pomimo, że bardzo je oszczędzałam to jednak do tej pory nie wytrzymały :) Muszę jednak powiedzieć, że sam Journal był wypachniony i nawet dzisiaj gdy go otworzyłam (po tylu latach) można było wyczuć jeszcze jego zapach.

Dobre perfumy pachną długo, a ich woń zmienia się w czasie. Są trzy podstawowe nuty - to grupy zapachów, które zaczynają dominować wtedy, gdy inne się ulatniają. 


Nuta głowy (góra zapachowa) - to pierwszy aromat, jaki czujemy po zetknięciu się z zapachem. To ona wywołuje pierwsze wrażenie. Ulatnia się najwcześniej, bo już po kilkunastu minutach. 

Nuta serca (środek zapachu) - pojawia się nieco później i utrzymuje się około dwóch godzin. To ona dominuje w perfumach. 

Nuta głębi (baza dla zapachu) - pojawia się najpóźniej i utrzymuje się najdłużej - to utrwalacze i olejki zapachowe. Tę woń czuje się przez wiele, wiele godzin - dodaje ona perfumom "ciężaru". Tanie perfumy lub tzw. "podróbki" pachną krótko i z reguły po jakimś czasie tracą przyjemny aromat. W perfumach najdroższe są właśnie składniki, które zapewniają im trwałość. 


Jak kupować?
Perfumy trzeba wypróbować. Na nic zda się wąchanie dostępnych w perfumeriach papierków oraz wypstrykanego do nakrętki zapachu. Najlepiej jest najpierw spryskać papierowy tester, a gdy po kilku minutach wywietrzeje alkohol i zapach ci się spodoba, zaaplikuj je na sobie. Skuteczne skropienie wybranymi perfumami zgięcia nadgarstka lub łokcia. Dobrym sposobem jest też pokropienie chusteczki i włożenie jej do biustonosza. Potem trzeba wyjść ze sklepu. Dopiero po jakimś czasie, kiedy perfumy wejdą w reakcję ze skórą, przekonamy się, czy to "nasz" zapach. Na zakupy idź rano, kiedy zmysł powonienia mamy najbardziej wyostrzony. Nie skrapiaj się też wtedy żadnym kosmetykiem.

Nigdy nie sugerujmy się tym, że podoba ci się zapach perfum jakich używa koleżanka. Na twojej skórze mogą pachnieć zupełnie inaczej ! Aby dobrze wybrać zapach kierujmy się zasadami, które wymieniłam.


Za jednym razem nie warto próbować więcej niż 3-4 zapachów - taką tolerancję na rozróżnianie woni ma przeciętny nos.

Perfumy to nie tylko pachnąca woda. Najpiękniejsze ubranie i makijaż przegrają z fascynującym zapachem. Pamiętajmy więc, że perfumy lubią ciepło. Najlepiej rozpylić je w zakamarkach ciała, tam, gdzie czuć bicie serca - za uszami, między piersiami, w zgięciach łokci. Włosy także dosyć długo przechowają miłą woń.

####################################
I jeszcze jedna uwaga - perfumy mogą zniszczyć biżuterię. Syntetyczne składniki, jakie znajdują się w większości perfum, mogą spowodować zmianę koloru naszych ulubionych ozdób. Szczególnie podatne na przebarwienia są bursztyn, perły i inne kamienie szlachetne. Na srebrze zaś mogą pojawić się matowe plamy. Najlepiej więc odczekać 10 minut od aplikacji perfum, zanim sięgniemy do szkatułki po biżuterię. 

Prawdą jest też, że zapach perfum może się zmieniać. 
Twoje perfumy mogą pachnieć inaczej po rozpyleniu na skórę, np. wtedy, kiedy przeżywasz silne emocje, testujesz nową dietę odchudzającą, gdy masz miesiączkę, rozpoczęłaś kurację hormonalną lub jesteś w ciąży. Na zapach perfum wpływ ma intensywność wydzieliny gruczołów łojowych oraz woń potu. Perfumy mogą także zmieniać swój zapach, jeśli niewłaściwie je przechowujesz.  

Źródła: 
Wikipedia
Wikicytaty
"Świat zdrowia" - marzec 2011 r.
   I na koniec piosenka

Życzę miłego dnia ... 
Linki do tego posta:

niedziela, 23 października 2011

wtorek, 30 sierpnia 2011

Zioła prowansalskie - zróbmy sami

Możecie mi wierzyć, lub nie, ale zioła prowansalskie to wspaniała, aromatyczna mieszanka pewnych ziół, którą możemy zrobić sobie sami. I taka mieszanka jest wtedy w jednyam pojemniku i nie musimy używać tak wielu słoiczków naraz z przyprawami - będzie "wiele w jednym". Mieszankę tę można z powodzeniem zastosować przy wielu potrawach, np.:  z daniami mięsnymi i warzywnymi, również tymi tradycyjnie przyrządzonymi. Zrobienie ich jest bardzo proste ... obaczcie sami !


  
fot. Wikipedia


Nazwa mieszanki pochodzi od nazwy regionu we Francji - Prowansji, znanej z wielkich zasobów aromatycznych ziół. Połączono więc kilka ziół ze sobą i otrzymano wspaniałą kompozycję ziołową o niepowtarzalnym smaku i aromacie, i nazwano ją "ziołami prowansalskimi". Szczególnie polecane są do potraw tłustych, pobudzają ich trawienie. A jeśli chcecie obejść się bez soli, możecie ją zastąpić tymi właśnie ziołami. Używa się ich w diecie bezsolnej. Stosowane są do zup, sosów ziołowych, sałatek, twarogów, jaj oraz sporządzaniu pieczeni, mielonych mięs, potraw z grilla, farszów, potraw z ryb i drobiu. Zobaczcie jak wielkie mają zastosowanie! Najczęściej w skład mieszanki wchodzą takie zioła: rozmaryn, bazylia, tymianek, szałwia lekarska, mięta pieprzowa, cząber, lebiodka i majeranek a nawet lawenda. Jednak za króla ziół prowansalskich, uważany jest tymianek. Ja swoją mieszankę robię z takich ziół, jak poniżej:
 
     Rozmaryn -
ma silny sosnowy zapach i korzenny, gorzkawy smak. Pobudza apetyt. Idealny do pieczonych mięs, np. baraniny oraz do marynat.

  Tymianek - przyjemnie pachnące zioło o lekko gorzkawym posmaku. Jego listki utrwalają aromat mieszanki. Najlepsze do ciemnych mięs.

  Cząber -  korzenny, lekko gorzki smak i przyjemny, aromatyczny zapach. Łagodzi mieszankę. Sam świetny szczególnie do potraw z fasoli.

  Listek laurowy - jest delikatny, balsamiczny zapach i lekko cynamonowy smak podkreśla walory duszonych mięs i gotowanych warzyw.

  Bazylia -  korzenno-balsamiczny zapach oraz pieprzno-cytrynowy smak. Orzeźwia mieszankę. Podkreśla smak sałatek i świeżych warzyw.

  Oregano (lebiodka) - dziki majeranek, intensywny zapach i gorzkawy, korzenny smak. Po ususzeniu zachowuje swój mocny "śródziemnomorski" aromat.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Arcydzięgiel



"Frasującym się korzeń na szyję zawieszony frasunek odpędza i serce wesołe czyni" - tak pisał  Syreniusz w "Zielnik Simona Syrenniusa - (1613 roku)


  ARCYDZIĘGIEL  zwany też litworem, dzięglem lekarskim, archangelika, tak jak angelika należą do rodziny baldaszkowatych.

 Jedno z najstarszych znanych ziół. Ma postać krzewu o wysokości dochodzącej do 2 metrów. Zielonkawo-białe kwiaty zebrane są w baldachimy. Jest nieraz traktowana jako roślina ozdobna, bo bywa rzeczywiście piękna. 

         Dopiero od XIV wieku arcydzięgiel opisuje się jako ziele przyprawowe. Wcześniej używano go raczej w medycynie ludowej jako środek przeciwko dżumie. Korzeń jego ma przyjemny, trwały, mocny zapach i oryginalny, lekko słodki smak.

W sklepie                                                                                
Sprzedawane są głównie kandyzowane łodygi arcydzięgla. Określa się je zwykle nazwą  "anżelika". Niestety rzadko bywają w sklepach. Prościej będzie posadzić je w ogródku, a potem mieć swoją "anżelikę".

W kuchni                                                                                
Arcydzięgiel ma intensywny, lekko piżmowy zapach i słodkawo-gorzki smak. Z młodych łodyg przyrządza się sałatkę. Można także dusić je z kwaśnymi owocami i dodawać do dżemów oraz galaretek. Smakują dobrze z twarożkiem. Świeże, ugotowane korzenie je się jako jarzynkę. Kandyzowane łodygi są doskonałą dekoracją ciast i deserów. Francuscy zakonnicy wytwarzają z arcydzięgla słynne wina ( Wermut, Chartreuse).

Młode i miękkie, soczyste łodygi i ogonki liściowe zbiera się w maju i smaży w cukrze. Jest to tzw. anżelika, bardzo rozpowszechniona we Francji konfitura, która służy także jako dodatek do dekoracji ciastek i tortów, oraz jako aromatyczny dodatek do lodów.

" W gospodarstwach domowych nieraz robi się nalewkę spirytusową na posiekanym korzeniu arcydzięgla. Ta nalewka zwana dzięgielówką, ma konsystencję starych tokajów, jest przedziwnie i wspaniale aromatyczna, ale i niezwykle mocna, bo - wzmaga moc spirytusu (jeśli naturalnie nie jest zbyt rozwodniony). Pije się jej nie więcej jak "naparstek" lub dodaje do kremów, napojów itp., odrobinę dla aromatu". [1]

W lecznictwie                                                                             
Korzeni arcydzięgla stosuje się w stanach skurczowych przewodu pokarmowego, dolegliwościach trawiennych, braku apetytu oraz wzdęciach i jako łagodny środek uspakajający. Zioła mają podobne działanie jak i korzeń,

Ciekawostki                                                                                   Znany był już za czasów starożytnych wiązały się z nim przeróżne wierzenia. Między innymi wierzono, że powoduje  zdrowienie, wzmocnienie i siły potężne wydobywa, ale takie, które do małżeńskiego łoża prowadzą.
Noszony korzeń arcydzięgla przez mężczyzn przy sobie, najlepiej w lewej kieszeni portek, dobrze działa na to ... aby schadzka się udała.

Źródła:
[1] ... "Czy wiesz co jesz ? - Irena Gumowska, W-wa  1985
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy

Witam wszystkich i piszę jak się sprawy mają ...

" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin

... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)