wtorek, 23 kwietnia 2013

Weselne gody w wianku mirtowym

Minęły już dni  swatania, zaręczyn, zapowiedzi u księdza i podpisaniu odpowiednich papierów u rejenta oraz zapraszania gości, a następował czas ostatecznych przygotowań do zaślubin.

   Po zrękowinach odbywał się ślub i wesele. Obrzęd weselny był długi i skomplikowany, posiadał bowiem wielowiekowe tradycje. Wywodził się on z pradawnych słowiański zwyczajów.

   I
nadszedł ostatni wieczór przed zaślubinami. Uroczystości rozpoczynał „dziewiczy wieczór”, podczas którego panna  żegnała się ze swymi rówieśniczkami. Dziewczęta wiły wspólnie panieński wianek i śpiewały specjalne na tę okoliczność pieśni. Wianki wito najczęściej z ruty, mirtu lub rozmarynu. 


   Przystrajano także „różdżkę weselną” na której wieszano dziewiczy wianuszek, owijano ją zaś chustą, darem pana młodego. Różdżka owa była charakterystycznym szczegółem weselnego obrzędu.

    W dzień ślubu następowały uroczyste rozpleciny, które miały symbolizować żałobę i smutek towarzyszący w zmianie wolnego stanu panieńskiego na stan małżeński. Zanim jednak „warkocyk” mógł być rozpleciony, musiał zostać najpierw zapleciony. Wplatano więc we włosy jakieś ciernie, szpilki, igły, a także monety (jakowegoś dukata alboć dwa), co miało zapewnić bogactwo oraz kawałek cukru, na przyszłe „słodkie” życie. I dopiero tak uczesaną, z chustką na głowie, oddawały w ręce drużby z „różdżką weselną”.

   Tańczono, śpiewano, aż w końcu pannę dorwano i sadzano na stoliku, który nagle pojawiał się na środku izby i starszy, pierwszy drużba lub braciszek panny ściągał chustkę z głowy panny i przystępował do rozplatania włosów. Podczas tych rozplecin, śmiechu co nie miara miały panny, które „warkocyk pletły”, gdyż ten kto rozplatał, miał problem nie lada z igłami, cierniami, które kuły go w paluchy. Gdy już się uporał jeden z drugim, druhny zaczynały swoje lamenty, zawodząc, wkładały niekiedy pannie młodej wianuszek z ruty i rozmarynu na rozplecione czy często przycinane włosy.

   Rozpleciny wyciszały się niekiedy nad ranem. Rzadko w nich uczestniczył pan młody, gdyż i on  w męskim gronie, żegnał stan kawalerski.
Zbliżyła się pora odjazdu do ślubu, ale najpierw zjawiał się pan młody z drużbami po swą rychłą małżonkę.
 


  ” Zanim panna wyszła z wiankiem czy różami powpinanymi we włosy, ledwo wyzierając spod korali i wstążek (…), pan młody musiał „wykupić” rózgę. Brzęczał więc pieniądz i błyskały kieliszki w garściach. Hojnym, wartkim graniem rozpierała się dookoła kapela, popiskując żałośnie, kiedy smyczki przypominały sobie, że wnet nastąpi pożegnanie. A wreszcie panna młoda w płomiennych pąsach wynurzała się z owej izdebki (…). [1]

    Nastawał czas prawienia różnych oracji, przez mówców czy starostów, którzy mieli szczególne gadanie.

   We wszystkich grupach społecznych (czy to pan, czy to dziad) występowało uroczyste błogosławieństwo młodych przez rodziców. Błogosławienie i pożegnanie panny z krewnymi odbywało się przy odpowiednich śpiewach i płakano, oj płakano. 


   Taki płacz miał swe uzasadnienie – obyczaj tak kazał, by panna młoda podczas całego wesela zalewała się łzami. Nawet choćby te łzy były wymuszone, musiała płakać przy pożegnaniu, łkać przy ołtarzu, szlochać w momencie, gdy prowadzono ją do komory czy też małżeńskiej sypialni. Jeśli tego nie czyniła, uchodziła za „bezwstydną” dziewczynę.

I wreszcie odjazd , czas „zalegalizować” związek przed Bogiem !

” Do cugu, konisie,
do cugu !
Wybieraj się, pani młoda
do ślubu !”.
(… ) Oj, nie będę ja jesce siadała, bom ja się z matką nie pożegnała.
Już cię żegnam luba matko,
chowałaś mnie zawsze gładko,
a juz nie będzies …”. [1]


   Panna „odpowiadając” na ową zachętę do wsiadania, żegnała się kolejno z ojcem, bratem, siostrą, a niekiedy jeszcze (jak przy przenosinach), z progiem, oknami, stołem czy piecem. (…) Orszak mknął z muzyką i przyśpiewkami ku kościołowi. 

   Panna młoda jechała na wozie, podobnie jak druhny czy starsi weselnicy. Pan młody często wolał jazdę wierzchem i pędził wśród tak samo galopujących drużbów, którzy raz po raz sięgali po flaszkę i częstowali wystających wzdłuż drogi gapiów. [1]

    Jadąc dzisiaj do ślubu musi być biały welon, biała suknia, czarny garniturek i spodenki z kantem - rantem (chociaż i to ostatnio niekoniecznie). Dawniej królowały gorsety, kaftaniki, spódnice, sukmany czy kożuchy, a wreszcie porządne buty.
 
” Trza być w butach na weselu ” - rzekła Panna Młoda z ” Wesela” Wyspiańskiego.


  W związku z zawieraniem ślubu istniało wiele przesądów. Zwracano więc bacznie uwagę na to. jaka jest pogoda, prychania koni oznaczać miało szczęście, natomiast deszcz i grzmot nie wróżyły dobrego pożycia. Złym znakiem było spotkanie w drodze do kościoła księdza. 

   Jeśli na ślubnym ołtarzu świece paliły się jasno i równo, oznaczało to szczęśliwe pożycie małżeńskie. Wierzono, że kto pierwszy postawi nogę na ślubnym kobiercu, „czyja ręka leżeć będzie na wierzchu przy wiązaniu stułą – ten będzie górą w małżeństwie”. 

   W kościele śledzono pilnie każdy ruch, gest, minę młodej pary. Jeśli panna młoda „posunęła nogą”, kiedy kroczyła do ołtarza, znaczyło to, że wkrótce pierwsza druhna wyjdzie za mąż. 

   Jeśli panna młoda uśmiechała się przy ślubie, znamionowało to nieszczęście, a z kolei popłakiwanie wróżyło samą pomyślność. Jeśli któreś z młodych, składając przysięgę, nie bardzo patrzyło w oczy drugiemu, poszeptywano z niepokojem, gdyż była to oznaka przyszłej zdrady.
****************************************************** 

   I właśnie przypomniałam sobie jak to ja przed Bogiem ślubowałam, będzie w tym roku już 35 lat jak wspólnie sobie radzimy. Jednak do rzeczy. ..

   Składając przysięgę małżeńską, byłam tak wystraszona i oszołomiona (jeszcze nie piłam gorzałki.. hihi), że swoją kwestię mówiłam cichutko, aż ksiądz odezwał się, "co tak cicho gadasz, mów głośniej!".

    I po tej uwadze, już wcale głosu nie mogłam z siebie wydobyć. Ciekawe co na takie gadanie przed ołtarzem powiedziano by...
**************************************************** 
 Źródło:
[1] …”Kalendarz Polski” – Józef Szczypka, W-wa, 1984


poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Ciecierzyca (cieciorka)


Ciecierzyca - zwana także cieciorką ma okrągłe, nieduże ziarenka z "czubkiem" na końcu, rośliny z rodziny motylkowatych. Mają żółtawą lub brunatną barwę i powierzchnię chropowatą. 
alfabet dietetyczny C jak Cieciorka
Ciecierzycę sprzedaje się suszoną a jej obróbka polega na moczeniu ziaren i gotowaniu ich na wolnym ogniu. Po ugotowaniu ma mączystą konsystencję i orzechowy smak. Puree z ciecierzycy dodaje się do zup, duszonych potraw, farszu, sosów i makaronów. Szczególnie popularna jest na Bliskim Wschodzie, w Afryce, Indiach, Hiszpanii i we Włoszech.
*****************************************************************
Podam teraz krótki i łatwy przepis na sałatkę z ciecierzycy.

Gotujemy ciecierzycę na tyle aby otrzymać potem z niej około 3-4 łyżek. Do ugotowanej cieciorki dodajemy kostki sera feta (5-6), kilka umytych wcześniej pomidorków koktajlowych i troszku (około łyżki) drobno posiekanych orzechów włoskich.

Teraz robimy sos do sałatki. 
Łyżeczkę oliwy z oliwek i octu winnego wlewamy do salaterki, następnie wyciskamy nieduży ząbek czosnklu i dodajemy szcyptę ziół prowansalskich. Mieszamy wszystkie składniki i tak przygotowanym sosem polewamy sałatkę. 

 Smacznego!                                         

Ciabatta


Ciabatta - można powiedzieć, że jest to puszysta włoska bułka pieczona i podawana w różnych regionach Włoch - różnie. A tak właściwie jest to włoski biały chleb zrobiony z mąki pszennej, który jest wydłużony, szeroki i do tego płaski, jak... kapeć. I chyba dlatego nadano mu nazwę ciabatta, co oznacza dosłownie "kapeć", "łapeć". Przekrojony na pół wzdłuż, przełożony salami, szynką, mięsem itp. robi z niego kanapkę, którą nazywa się panino. Może być podawana jest też i na ciepło.

Curry

   
Curry -
zobacz też tu: 
curry mieszanka wielu przypraw i stąd wiele rodzajów curry różniących się aromatem i smakiem. Składniki curry są okryte tajemnicą handlową, ale wiadomo, że w jego skład wchodzą w odpowiednich proporcjach m. in: kolendra, kurkuma, imbir, kardamon, gałka muszkatołowa, kwiat pieprzowy, owoc tamarynowca, lukrecja, goździki. Czasem także cynamon, kozieradka, gorczyca, ostra papryka, koper. Mieszankę można kupować gotową, najlepiej w sklepach z artykułami azjatyckimi. Ma dość łagodny smak, ale bardzo intensywny aromat, który tłumi wszystkie inne przyprawy. W kuchni indyjskiej curry to także termin określający potrawy z ryżu, drobiu, ryb, kasz, przyprawiane mieszanką korzeni.

niedziela, 21 kwietnia 2013

Cydr

Cydr - moszcz z jabłek wytwarzany z różnych ich odmian. Wytwarzany jest od XII wieku w Normandii i Bretanii. Ma niewielką zawartość alkoholu i bywa nasycany dwutlenkiem węgla. To jabłkowe wino pije się jak soki i dodaje do wielu potraw z ryb, do mięsa i deserów.

Sprzedawany jest najczęściej w butelkach przypominających piwo lub wino. Cydr służy także do produkcji alkoholi destylowanych, tzw. brandy jabłkowych, z których najbardziej znany jest Calvados.

Róże kusicielki

0_71842_4f7f5499_L.gif
 
   Są jedynymi kwiatami, dla których tworzono specjalne ogrody - rosaria. I nie ma na nie mocnych, każdy ogrodnik prędzej czy później na nie się skusi.

   Sukces uprawy róż w dużej mierze zależy od wyboru właściwego miejsca. Powinno być ciepłe i słoneczne, ewentualnie tylko lekko zacienione. Należy unikać sadzenia ich tuż przy murze (chyba, że to krzewy pnące) , gd jest im za gorąco i za sucho. 

   
 I jak się podobają moje różyczki?

Nie lubią też zalegającej wody na rabatach oraz zraszania z góry, najlepiej podlewać je konewką bez sitka lub wężem, ale tak, by woda nie rozpryskiwała się na liście. Wystarcza im zwykła gleba ogrodowa. Zbyt piaszczysta najlepiej ulepszyć kompostem i gliną, zaś za ciężką - rozluźnić, dodając do niej piasku.

Pielęgnacja wiosną i latem 
róża ż-GIF_1   Zdejmij z pędów okrycia (jeśli na zimę je założyłaś), a pod koniec miesiąca rozgarnij kopczyki ziemi. Zasil nawozem organicznym.

Marzec... zdejmij z pędów okrycia (jeśli na zimę je założyłaś), a pod koniec miesiąca rozgarnij kopczyki ziemi. Zasil nawozem organicznym.

Kwiecień... Przytnij pędy po cięciu i opryskaj krzewy preparatami zapobiegającymi chorobom i szkodnikom. Zastosuj nawóz mineralny.

Maj... Gdy nie ma deszczu, regularnie podlewaj krzewy. Najwięcej wody potrzebują młode rośliny sadzone na wiosnę. Lekko okop róże - woda łatwiej wsiąknie w glebę.

Czerwiec... Zetnij przekwitłe kwiaty i zawiązujące się owoce, a także przytnij pędy, które nie wytworzyły kwiatów. Obetnij łodygę nad trzecim lub czwartym liściem poniżej kwiatu. Po pierwszym kwitnieniu nawieź róże nawozem mineralnym.

Lipiec... Usuwaj chwasty. Przy tej okazji lekko spulchniaj ziemię. Rób to po każdym większym deszczu, a także po podlewaniu. 

Pnące róże 
Kwitnące róże, rozpięte na pergoli, to najpiękniejsza ozdoba ogrodu. Niektóre odmiany pnących róż kwitną tylko raz w sezonie, ale są i takie, które powtarzają kwitnienie jeszcze przed jesienią. Pędy pnących róż dorastają nawet do 5 m długości. Są wręcz wymarzone do otulania budowli ogrodowych. Niezwykle też wyglądają prowadzone po ścianach domów, przy drzwiach lub na parkanach.

Kilka pomysłów
   Jeśli chcesz posadzić różę pnącą przy ścianie budynku, który silnie się nagrzewa, staraj się wybrać takie miejsce, by było ono przez część dnia zacienione, np. przez rosnące w pobliżu drzewa. Możesz też posadzić wraz z różą niezbyt ekspansywne pnącze (milin, wiciokrzew). Ochroni różę przed nadmiarem ciepła.

   Niezwykle dekoracyjnie wygląda ściana z róż przy wejściu do domu. Najlepiej posadzić je na drewnianej kratce, przymocowanej do muru.

   Choć róże same w sobie są niezwykle dekoracyjne nadają się też do tworzenia kompozycji z różnymi roślinami. Przy doborze innych gatunków pod uwagę bierze się przede wszystkim barwę kwiatów. W klasycznych ogrodach różanych obok "królowych kwiatów" sadzi się przede wszystkim: niebieską lawendę, ostróżki, granatowe tojady, niebieską szałwię, łubin, lobellę. Do róż pasują też rośliny o subtelnych, drobnych płatkach, jak np. gipsówka, wyżliny, kocimięta, dzwonki. Widziałam kiedyś kompozycję z pnących róż i bluszczu na trawniku. Róża rosła przy płocie, a wokół jej, na dole tuż przy trawniku, posadzone były płożące się zielonolistne bluszcze. Widok był piękny, szkoda, że nie miałam aparatu.  

   Pomyślałam sobie, że taka kompozycja ładnie by wyglądała na trawniku, np. pośrodku. Wystarczyłoby tylko na trawniku ustawić nieduży płotek (jako konstrukcję) i pnącą różę (np. "Armada"), a wokół róży i płotka, posadzić bluszcz. Potraficie sobie to wyobrazić (bo ja tak)?? Byłoby, cudnie!

Jak pielęgnować róże 
Sadzenie 
Róże najlepiej rosną na glebach żyznych, gliniasto-piaszczystych, wzbogaconych obornikiem lub kompostem. Roślny te sadzimy jesienią lub wiosną. Tylko krzewy kupione w pojemnikach możemy posadzić w dowolnym terminie (unikając upalnych, letnich dni). Dla róż wybieramy miejsce słoneczne i osłonięte od wiatru. Krzewy wkładamy do dużego dołka (ok. 30 cm). Jeśli mają zbyt długie korzenie musimy je skrócić na długość równą szerokości dłóni. Wtedy roślina szybciej się przyjmie. Pamiętajmy też, że miejsce okulizacji (zgrubienie na łodydze krzewu) powinno znależć się na głębokości ok. 5 cm pod powierzchnią gleby. Gdy sadzimy kilka pnących róż obok siebie, zachowajmy między nimi odległość ok. 1,5 m. Dzięki temu po kilku latach utworzą one zwartą ścianę kwiatów.

Podlewanie
Podczas upalnych dni krzewy róż musimy dość obficie podlewać. Najlepiej rano lub wieczorem, by nie odparzyć liści i kwiatów.

Nawożenie
Wiosną i wczesnym latem krzewy zasilamy specjalnymi nawozami przeznaczonymi do róż. Rozsypujemy je wokół krzaków i mieszamy z ziemią za pomocą tzw. pazurków.

Cięcie
Młode krzewy nie wymagają przycinania, lecz co 3 lata warto wyciąć najstarsze pędy tuż u nasady. Usuwamy też chore i przemarznięte łodyżki. Najlepiej robić to wczesną wiosną. Jesienią zaś skracamy wierzchołki pędów, by zahamować ich wzrost. W ten sposób lepiej przetrzymają zimę.

Ochrona przed mrozem
Pędy róż możemy okryć papierem lub słomą. Ale nie folią, gdyż nie przepuszcza ona powietrza, co może spowodować rozwój chorób grzybowych. Najpierw więc pędy odczepiamy od podpór, a następnie układamy na ziemi. Potem obsypujemy je suchymi liśćmi i przykrywamy matą słomianą, warstwą gazet lub tektury falistej. W ten sposób lepiej przetrwają zimę. 

Płatki róż przydadzą się do zrobienia w domu pachnącego potpourri. A jak go zrobić znajdziecie tu: Potpouri, u jednej z moich koleżanek - blogowiczek - polecam.    

PS.
Przepraszam, że tak długo mnie nie było, ale na razie... poprawy nie obiecuję :)) Może być różnie, za co przepraszam!!      
      

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

"Spór" o rademachera sinica


Full size picture of China Doll, Serpent Tree, Emerald Tree (<i>Radermachera sinica</i>)
Fotka: http://davesgarden.com/guides/pf/showimage/12283/










Rademachera
sinica

czy 
radermachera sinica
a może 

nikotynowiec,   oto jest pytanie ?!  

Czy tak, czy siak, czy jeszcze inaczej - chodzi o jedną roślinkę (zorientowałam się przeglądając internet). W ostatnim moim poście, patrz tu: Rośliny, które wiele potrafią napisałam, że rademachera sinica zwana też nikotynowcem to wytrzymały kwiatek, polecany do mieszkań, w których pali się papierosy. 

 Oczywiście nie sprawdzałam tego nigdzie, bo zawierzyłam swoim zapiskom. Jednakże w jednym z komentarzyków, który dała Anna zaistniała niepewność, czy to o czy napisałam może okazać się nieprawdą? Oto komentarzyk Anny "JaGuś, przeczytałam o tym nikotynowcu, bo mnie zainteresował i wyczytałam, że on nie lubi dymu papierosów. Nie wiem komu wierzyć" (...) 

No właśnie Aniu i to mnie zmobilizowało do szukania odpowiedzi, czy ja coś źle napisałam? Tak w tych poszukiwaniach trwałam od 7-mej do 9-tej rana :) i wyobraźcie sobie, że z tych poszukiwań wyszłam całkiem skołowaciała, bo wszędzie są tak sprzeczne informacje, że głowa mała!

I tak np. pod tym linkiem znalazłam, że dla palaczy ta roślinka jest całkowicie wskazana
Tu natomiast, że absolutnie nie! 

Wiele jest tak sprzecznych z sobą odpowiedzi, a my z Anią dalej nie wiemy gdzie tkwi prawda. No i teraz wyobraźcie sobie, że ktoś zakupił tego nikotynowca i po miesiącu mu padł i, przeklnie babcię , a... może być też na odwrót.

Więc powtórzę tam za kimś... no to jak, pomożecie?? - wyjaśnić tę kwestię, może już ktoś z Was wie o tym z własnego doświadczenia??

Link do tegp posta:
 
  Polecam także na onetowym blogu
 Sznycla z zielonym akcentem    
Zapraszam...  

Obserwatorzy

Witam wszystkich i piszę jak się sprawy mają ...

" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin

... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)