niedziela, 29 lipca 2012

Słoneczniki jak malowane



Słoneczniki - tak się w nich rozmiłowałam, że kilka słów o nich napisałam. Same słowo, to jednak będzie za mało i może jeszcze na płótnie je (kiedyś) zamieszczę - malując niczym Van Gogh.

Słoneczniki, słoneczka stojące wyniośle, górują nad innymi kwiatami.

Ich radość pomimo wielu deszczów i burz, zawsze promienie słońca odbija.

Ich piękność jest tak wielka, że inne moje kwiaty wprost chciały uciec z rabaty.

Jednak gdy słoneczniki do nich w te słowa się odezwały, kwiatki na rabacie ostały:

- Nie, nie uciekajcie kwiatki z ogrodniczki rabatki, bo tutaj i dla was wiele miejsca jest, jakoś rolami się podzielimy i ogród razem ozdobimy.
My w górę wystrzelimy i niebo ozdobimy, wy zaś przy ziemi rośnijcie sobie ku naszej ozdobie, tworząc kobierce piękne, aż zadziwimy cały świat. 

Na kwiatach słonecznika, bączek sobie bryka i bzyka, nektarem jego upija się.

Każdy z nich jest godny uwagi, zobaczcie jak górują nad innymi kwiatami.
Nawet ich liście są godne i jakże pogodne.

A ten, okazem wśród słoneczników jest.

Od tego bije słońca blask, które go kąpie cały czas.

Te słoneczniki głowy spuszczają i z mniejszymi kwiatkami rozmawiają.

Ten słonecznik sambę ze mną tańczył cały dzień.

Słonecznik na tle nieba w promieniach słońca się wygrzewa. 

Ten jeden tylko jakoś smuci się, bo on najniższym ze wszystkich słoneczników jest.
=================================================
"Czasem obietnice są jak dojrzały
słonecznik. Jego kwiat wygląda pięknie,
ale w środku często znajdują się
puste ziarenka".
                                                            Karoolinaa

Życzę samych słonecznych dni ...

sobota, 28 lipca 2012

Mleczny koktajl razy trzy poproszę

Gdy jest upalnie, gorąco, że aż, nic tak nie pomoże nam ugasić pragnienia jak zrobienie koktajlu mlecznego. I wcale nie ma w tym nic trudnego, a przy okazji dostarczymy naszemu organizmowi wielu cennych witamin i minerałów. Te trzy przepisy, które podam są przewidziane na 2 porcje.


Bananowy 
Trzy banany obrać, włożyć do wąskiego, wysokiego naczynia, zalać 2 szklankami mleka i 1/2 szklanki śmietany 18-proc., wlać sok z połowy cytryny i 2 łyżki cukru. Zmiksować na gładki koktajl. Przed podaniem schłodzić.


 Truskawkowy 
30 dag truskawek (mogą być mrożone) oczyścić, pokroić na połówki, posypać 2 łyżkami cukru, zalać 2 szklankami jogurtu naturalnego, wrzucić kilka kostek lodu i zmiksować. 


Kiwi 
2 owoce kiwi obrać, pokroić w plastry, zalać 2 szklankami jogurtu naturalnego, dodać 2 łyżki zagęszczonego soku pomarańczowego, zmiksować. Podawać z kostkami lodu.  

Życzę miłego dnia ... 

środa, 25 lipca 2012

Ogórki konserwowe i ogórki na mizerię w zimie


U mnie zaczął się sezon ogórkowy, więc i pracy o wiele więcej z nimi ostatnio miałam, robiąc zapasy na zimę.

Zrobiłam korniszony, na które przepis dostałam od swojej mamy. Co niektórzy te korniszony zowią inaczej, bo konserwowymi, abo jakimi innymi. Ale ja znam je pod taką nazwą i niech tak już zostanie. W ten sposób przygotowane ogórki, są naprawdę przepyszne, a goście do mnie przybywający nie mogą się ich wprost nachwalić! Osobiście kiedyś kupowałam takie ogórki w sklepie ale mi tak nie smakowały jak te, które sama sobie zrobię.

Jak widzicie na fotce, miałam troszku pracy (to jeszcze nie koniec) ale zimą będzie jak znalazł. Słoiki zaznaczone strzałką, są właśnie korniszonami a ogórki na pierwszym planie (te jasne, bez skórki), są ogórkami przygotowanymi na mizerię z ogórków zimą. No i jeszcze zrobiłam ogórki kiszone (TU) . Jak się bawić, to się bawić na "całej linii" :} Później zrobię jeszcze sałatkę szwedzką, o której napisałam już wcześniej właśnie (TU) , którą też polecam.





Korniszony 
Składniki:
- ogórki, czosnek, ocet 10%, koper taki z nasionami, sól, gorczyca, chrzan, ziele angielskie, marchewka obrana i pokrojona w krążki, ale niekoniecznie musi być.




Przygotowanie:
Przygotowanie zalewy: - do garnka wlewamy 5 szklanek wody, 1 szklankę octu, 6 dużych łyżek cukru, 1 duża łyżka soli i tak przygotowaną zalewę należy zagotować. Nie wiem dokładnie na ile słoików z ogórkami tej zalewy starcza, bo ja robię "na oko". Musicie sami wypraktykować. Jeżeli mi się trochę zostaje tej zalewy, zlewam ją do słoika lub butelki i wykorzystuję ją następnym razem, przy następnej "turze". Jeśli zaś za mało jej było to dorabiam i tak w "koło Macieju".

Każdy z Was zapewne już wie, że słoiki muszą być sterylnie czyste, musimy też zwrócić uwagę czy aby słoik nie jest wyszczerbiony. Najlepszym sposobem na tę sterylność słoików, jest metoda "piekarnika". Wystarczy tylko wcześnie słoiki opłukać, następnie wstawić je do zimnego, nienagrzanego piekarnika i włączyć go. Gdy osiągnie temperaturę 110 st.C, wyłączamy go i słoiki już gotowe.

Nieduże, umyte ogórki, upychamy w słoikach dość ściśle, tak żeby w słoiku nam później "nie latały" tylko na swoich miejscach pozostały - gdy zalewę dodamy.

Zanim jednak je zalejemy i w słoiki upchamy to do słoika wkładamy: koper, chrzan ok. 2 cm., 2-3 ząbki czosnku (obrane), gorczycę ok. pół łyżeczki, 2-3 ziaren ziela angielskiego. Dopiero później upychamy ogórki i zalewamy zalewą tak, aby ogórki były przykryte.

Słoiki zakręcamy, wkładamy do garnka wyłożonego ściereczką i zalewamy wodą do 3/4 wysokości słoików. Przykrywamy, po zagotowaniu zmniejszany płomień pod garnkiem i dajemy im jeszcze ok. 10 minut. Po wyjęciu słoików z garnka odwracam je do góry dnem i stawiam na ściereczkę. W ten sposób sprawdzam czy wszystkie załapały.

Ogórki na zimową mizerię 
 Bierzemy na 1 kg ogórków czubatą łyżkę soli, ocet.

Obrane ogórki kroimy do miski w talarki, zasypujemy solą, mieszamy, po 15 minutach skrapiamy octem i znowu mieszamy. Tak zrobione ogórki trzymamy w misce około 4 godzin. Ogórki w tym czasie puszczą sok, którym później zalewamy ogórki włożone do słoików. Tej zalewy powinno starczyć na wszystkie słoiki (ogórki muszą być przykryte}. Jeżeli zabraknie wam soku z ogórków możecie dolać troszku wody. Gdy już mamy ogórki w słojach i zalane sokiem z nich powstałym, zakręcamy słoiki a następnie pasteryzujemy około 15-20 minut (zależy od wielkości słoika).

PS. Teraz kochani już się z Wami pożegnam, bo muszę lecieć robić porządki i przygotować strawę dla gości, których jutro się spodziewam.

Życzę miłego dnia ...  

sobota, 21 lipca 2012

Drobiowe, kolorowe szaszłyki z salsą

Gdy się przeje już kurczak podany jako kotlet schabowy, czy pieczony w piekarniku, czy nawet tradycyjne szaszłyki - możemy go podać w jeszcze inny sposób. Będą to również szaszłyki ale nieco inaczej zrobione. Do tego dania z drobiu zrobimy jeszcze salsę ogórkową. którą podamy do drobiowych szaszłyków.

Jeżeli chodzi o sam drób, możecie poczytać wcześniejsze moje posty, które zamieszczone są na babuni-blog49. Oto linki ...
Drób z piecyka czy prodiża 
Drób - "mięso puste" 
Każde danie z drobiu udane 

 Składniki: 
- dwie podwójne piersi z kurczaka.


Zalewa czerwona: 
- 2 łyżki koncentratu pomidorowego, 4 łyżki oliwy, łyżka papryki słodkiej, sól, pieprz, szczypta cukru.

Zalewa żółta: 
- 3 łyżki oliwy, 2 posiekane ząbki czosnku, 2 łyżeczki curry, pieprz i pieprz cayenne po około pół łyżeczki każdego z nich.

Salsa ogórkowa: 
- 2 ogórki, pęczek szczypiorku, garść listków mięty, ząbek czosnku, 3-4 łyżki oliwy, sól, pieprz, ok. 1 łyżki soku z cytryny.

Wykonanie: 
W dwóch miskach wymieszać składniki każdej z zapraw. Mięso wypłukać, pokroić w cienkie, długie paski. Połowę mięsa włożyć do czerwonej zalewy, a połowę do żółtej. Wymieszać i wstawić w chłodne miejsce na około 30 minut.
Zamarynowane mięso nadziać na patyczki do szaszłyków. Zapiekać na blasze około 25 minut w temp. 180-200 stopni.

Na salsę: umyte ogórki pokroić wraz ze skórką w małą kosteczkę. Szczypiorek, miętę i czosnek posiekać, wymieszać z ogórkiem w salaterce. W oddzielne naczynie wsypać pieprz, sól, dolać oliwę i sok z cytryny, wymieszać, zalać ogórki i znowu wymieszać wszystkie składniki salsy.
Życzę smacznego ... 
Linki do tego posta:

czwartek, 19 lipca 2012

Ogórki kiszone i małosolne



Koniecznie muszę się pochwalić, że właśnie dwa dni temu, zrobiłam swoje pierwsze ogórki małosolne. Co prawda dużo ich jeszcze nie ma, ale w garze na małosolne, robią się.

Niestety ale na pogodę nie mamy wpływu, ciągle pada, brak słońca, przez co i ogórki cieniutko rosną. Zanim przystąpicie do robienia ogórków małosolnych, dobrze jest obciąć im troszku "dupki"- końcówki - wtedy szybciej się zakiszą. Teraz to nie będę mogła się doczekać aby skosztować swojego pierwszego ogórka. A wiem, że będzie pyszny, bo bez nawozów, bez chemii, ino swój!!
Ogórki kiszone
Składniki: 
- ogórki (umyte),
- na litr wody dobrą łyżkę (z czubkiem) soli najlepiej kamiennej,
- koper z nasionami,
- 3-4 ząbków czosnku na słoik litrowy,
- kawałek chrzanu (około 2-3 cm),
- 3-4 ziaren ziela angielskiego (też na słoik - litr).
Przygotowanie: 
Wlać wodę do garnka, wsypać sól, zagotować (sól się lepiej rozpuści no i ogórki ponoć szybciej się kiszą), zamieszać, troszku przestudzić.

Do każdego słoika wkładamy: koper (tyle by przykrył dno), czosnek, chrzan (oskrobany, umyty), ziarna ziela angielskiego. Następnie upychamy do słoika ogórki, dość ścisło, by nie pływały ino jak żołnierze stały.

Gdy już wszystko w słojach mamy poupychane, zalewamy ogórki wcześniej przygotowaną zalewą, przykrywamy wieczkami i na kiszone ogórki czekamy :)


             Ogórki małosolne        - robimy tak samo jak ogórki kiszone, tylko ja daję mniej soli (zamiast łyżka z czubkiem to jest płaska). Wszak sama nazwa mówi, że mają to być ogórki małosolne. I pamiętajcie jeszcze o tym, żeby odciąć im "dupki".
UWAGA! Przed chwilą przeczytałam komentarzyk Sonji, która napisała, że jeżeli chcemy przerwać dalszy proces kiszenia się ogórków małosolnych, wystarczy je pasteryzować i będziemy mieli dalej małosolne, zamiast kiszonych. 


Na koniec dowcipy od mojej Przyjaciółki Anulki ... hi, hi, hi 

 ========================================
   Powodowana nagłą potrzebą fizjologiczną zakonnica wchodzi do baru.
   W barze panuje standardowy zgiełk, jednak co parę minut gaśnie
   światło i cała sala zaczyna wiwatować.
   Zakonnica podchodzi do baru i pyta, gdzie znajdzie toaletę.
   - Tu, po lewej, ale nie powinna siostra tam chodzić.
   - Czemu nie? - pyta zaskoczona zakonnica
   - Bo w toalecie stoi posąg nagiego mężczyzny, przykrytego jedynie
   listkiem figowym.
   - Nie szkodzi - odpowiada zakonnica - nie będę patrzeć w jego stronę.
   Zakonnica idzie do toalety. Kiedy wraca do baru, zastaje standardowy
   barowy hałas.
   Jednak kiedy goście zauważają jej wejście, przerywają rozmowy i
   zaczynają bić jej brawo.
   Zakonnica, zaskoczona, pyta barmana.
   - Proszę pana, o co im chodzi, biją mi brawo, bo byłam w toalecie?
   - Nie, biją brawo, bo została siostra jedną z nas - odpowiada barman.
   - Nadal nie rozumiem - mówi wciąż zaskoczona zakonnica.
   - Widzi siostra, ilekroć ktoś uniesie listek na posągu, w barze
   gaśnie światło... a siostra tu zrobiła prawdziwą dyskotekę!!!
 ==============================================
  Blondynka upiekła kurczaka
             i dała mężowi.  On na to:
         - Dziwny ten kurczak.
            Włożyłaś coś do środka?
           - Pewnie ze nie!
         Przecież tam nie było miejsca.
=============================================
  Przesłuchanie świadka w sądzie:
             - Na jakiej podstawie świadek
       utrzymuje, że oskarżony był pijany?
             - Bo wykrzykiwał, ze nie boi się żony.
============================================
Życzę udanego dnia ....
Linki do tego posta:
Chłodnik z ogórków małosolnych 
Ogórki w butlach  Jeżeli chodzi o te ogórki w butlach, aby zadość uczynić, koleżanka blogowa zrobiła jeszcze taki dopisek w innym poście swym -

"SPEŁNIAM PROŚBĘ I UZUPEŁNIAM WPIS ODNOŚNIE OGÓRKÓW:)
Zaznaczam,że pierwszy raz zakisiłam ogórcy tym sposobem i mam nadzieję,że będą równie smaczne jak mojej sąsiadki.
Z pięciolitrowej butli odlałam połowę wody mineralnej,miałam akurat wolną plastikową beczółkę.Dodałam trzy duże  łyżki soli(używam do przetworów tylko sól kamienną lub morską),trzy ząbki czosnku,dość duży kawałek chrzanu,daję dużo świeżego kopru i 1-2 liść orzecha.
Sąsiadka mówi,że próbowała z wodą mineralną kisić w słoikach szklanych i nie ma tego efektu,że tak zawsze wychodzą najsmaczniej-zobaczymy:))"

poniedziałek, 16 lipca 2012

Kwiaty doniczkowe w moim ogrodzie

Ostatnio pisałam o moim (wielkim ogrodzie), którego już nie uprawiam, i wcale nad tym nie ubolewam. Za to teraz mam o wiele mniejszy, który rozpościera się (prawie) przed moimi oknami. O starym ogrodzie napiszę troszku w innym poście.

Co prawda, pogoda teraz zbytnio nie sprzyja temu co w ogrodzie rośnie, bo pada no i od razu zrobiło się chłodniej. Dobrze jednak, że wcześniej zrobiłam troszku (mało powiedziane, bo jest ich masa!) fotek roślinkom, to chociaż wyglądają. Nie wiedziałam jak to zrobić, żeby wszystko pokazać i pochwalić się.




Zapraszam na moją małą wystawkę:)

Ponieważ tych fotek mam niemało, postanowiłam, że wystawkę podzielę na kilka grup, i tak np. będą kwiaty doniczkowe, kwiatki te co w ziemi rosną i mój warzywniak.

 
Gerbery ... kupił mąż za złotówkę (1 doniczka), były takie marne, mikre, dosłownie "zdechłe". Myśleliśmy, że nic z nich nie będzie. Jednak się myliliśmy, po pewnym czasie wyrosły z nich piękne kwiaty ...

 Ta piękność, wcale nie była taka piękna, a jeszcze do tego mąż ją upuścił! Ale odżyła!
 Tu wystawiłam też moje kwiatki domowe, aby się dotleniły. Oczywiście od razu zrobiłam im "spa". I powiem  że szeflera odżyła, za to juka - niekoniecznie.
 Niecierpki ... bardzo te kwiaty lubię. Kiedyś dostałam od sąsiadki jednego, ale jak robiłam porządki, spadł mi z parapetu okna i "dokumentnie" się połamał. Teraz za to mam ich, aż osiem :)

Pelargonie

Te śliczne kwiatki (surfinię i begonię) dostałam w prezencie (maj) na urodziny.
 A tu widać kawałek mojego domu. Widzicie jak strasznie mam daleko na ogródek...

A to takie różne kwiatki ...
 Ten kwiatek na samej górze, to chyba bluszcz. Tego poniżej nazwy nie znam. Może ktoś wie jak nazwa ich brzmi??
 A tego kwiatka to nazwy w ogóle nie kojarzę :)




 No nareszcie dzisiaj od rana świeci ładnie słoneczko i przestało padać. Uwierzcie mi, że zabrakło już naczyń na "deszczówkę", tak padało!!
Zaraz idę na ogródek, zobaczyć ile ogórków już mi urosło, wczoraj zerwałam 8. Jak będzie słoneczko świeciło i cieplutko będzie, to chyba będę musiała załatwić sobie na nie - jakiś ciągnik :)

Życzę Wam moi drodzy, miłych i pogodnych dni. 

sobota, 14 lipca 2012

Surówka z kapusty

Każdy z nas wie jakim błogosławieństwem dla naszego organizmu kapusta jest. O kapuście też wiemy wszystko, a jeżeli nie to właśnie tu: Kapusta królowa warzyw się dowiecie.

Kapustę możemy w daniach podawać w różnych wersjach: duszoną, gotowaną itp., ale najlepsze i najkorzystniejsze są surowe kapuściane liście dla naszego organizmu. Posiadają wtedy najwięcej odżywczych elementów. Szczególnie cenna jest surówka z drobno pokrojonych liści kapusty, lekko posolonej. I właśnie dzisiaj chcę o takiej surówce napisać. A jak ją zrobicie, to sami zobaczycie, jak pyszną ona jest. A z młodej kapusty, to już niebo w gębie :)

 Surówka z kapusty 
Składniki: 
- 1/4 głowy lub mała główka kapusty,
- 1 jabłko,
- 2-3 marchewki,
- 1 cebula,
- 2 łyżki oleju,
- 1-2 łyżek octu winnego,
- natka pietruszki, koperek zielony, szczypiorek,
- pieprz, sól.

Przygotowanie: 
  • Kapustę cienko kroimy, trzemy marchewkę na tarce o dużych otworach, solimy (1-2 łyżeczek soli). Wszystkie składniki mieszamy, ściskamy rękoma i ugniatamy. Zostawiamy na ok. 60 minut, niech kapusta sobie mięknie. Po tym czasie czynności znowu powtarzamy i zostawiamy na 30 minut.
  • Gdy kapusta dobrze nam już zmięknie i puści sok (sok zostawiamy, bo może trzeba będzie go dodać), wyciskamy ją do salaterki. Cebulę kroimy w drobną kosteczkę, koperek, natkę pietruszki i szczypiorek siekamy. Pokrojone składniki dodajemy do kapusty.
  • Obrane jabłko ze skórki trzemy na tarce i dodajemy do surówki na samym końcu, by nam nie pociemniało. Dodajemy olej, ocet winny i pieprz. wszystko dokładnie mieszamy, smakujemy. Jeśli czegoś jeszcze w niej brakuje, np. za mało soczysta jest dodajemy troszku soku z kapusty. I gotowe !! 
Życzę smacznego ...

Witaminki dla roślinki


 
K
ażda roślina do prawidłowego wzrostu potrzebuje substancji odżywczych, z których najważniejsze to:

- azot (N)
- fosfor (P)
- potas (K)
- magnez (Mg)

Azot wpływa na wzrost, zaś fosfor i potas na zawiązywanie się nowych kwiatów. W sklepach ogrodniczych i kwiaciarniach jest duży wybór nawozów tak skomponowanych, by zawierały wszystkie potrzebne elementy.

Inne preparaty wybieramy dla roślin, których ozdobą są tylko liście, inne dla kwitnących.

Jak często nawozić ?

Zależy to od warunków w jakich hodowane są rośliny, oraz rodzajów nawozu. Większość roślin nawozimy c0 14 dni. Wyjątek stanowią kwiaty wolno rosnące, które zasilamy raz w miesiącu, a także szybko rosnące, wzmacniane co tydzień. W zimie z nawożenia rezygnujemy (wyjątkiem jest zygokaktus, kwitnący właśnie w tym okresie).

Orchidee oraz paprocie są bardzo wrażliwe na sól, dlatego używaj nawozów o małym stężeniu tego składnika.


Nawozy w płynie dodajemy do wody, mieszamy i roztworem podlewamy. W przypadku pałeczek oraz klinów nawozowych, przedtem mierzymy średnicę doniczki. Od jej wielkości zależy bowiem liczba pałeczek czy klinów wetkniętych w ziemię. Pałeczki zawsze wtykamy dalej od korzeni, aby nie uszkodziły systemu korzeniowego. Nawozy w proszku lub granulkach rozsypujemy na powierzchni ziemi i rozprowadzamy ostrożnie widelcem.

Stosując nawóz w pałeczkach, można polegać na tym, że zawiera on odpowiednią ilość substancji odżywczych. Nadaje się doskonale do doniczek o mniejszej średnicy.
Klin nawozowy jest idealny do dużych roślin.

Kiedy brakuje substancji odżywczych ?

Do symptomów, które należy potraktować poważnie zaliczamy żółknięcie liści, mniejszą odporność na szkodniki, a także niechęć do zawiązywania  pąków i wypuszczania nowych pędów. Zanim jednak sięgniesz po nawóz, zwilż bryłę korzeniową, a dopiero potem potraktuj je nawozem (najlepiej w płynie o małym stężeniu). W przypadku problemów z zawiązywaniem kwiatów wskazany jest specjalny nawóz, wspomagający ich tworzenie. Jeśli żółkną liście, to z pewnością występuje niedobór elementów śladowych. Odpowiedni nawóz rozcieńcza się w wodzie i spryskuje nim liście.

I tyle byłoby nauk książkowych, a ja powiem, że roślinki nawożę raz do roku, zawsze na wiosnę. Ale jeśli zauważę, że z roślinką dzieje się coś niedobrego, dokarmiam ją wcześniej.

środa, 11 lipca 2012

Torty, torciki

Leśni lekarze



Z leczniczej mocy drzew korzystano już w starożytności. Wiedziano, że spacery pośród ogromnych konarów drzew poprawiają krążenie krwi, wzmagają odporność, a także   pobudzają nas do życia.

Onego czasu w lesie tym, na grzybach byłam.
Grzybów mało było "tyle co nic", ale za to jakże się
dotleniłam i o wiele zdrowsza do domu wróciłam.
Powiadam Wam !

   Drzewa to naturalne filtry - oczyszczające powietrze ze spalin samochodowych, wytwarzają jednocześnie niezbędny wszystkim do życia tlen. Dlatego też powinniśmy spędzać dużo czasu (o ile to możliwe), spacerując pomiędzy tymi leśnymi lekarzami, którzy nie tylko dają nam "łyk" świeżego powietrza ale i zdrowie. Zresztą sami powiedźcie, iż po przechadzce w lesie czy parku od razu przypływa do Was energia fizyczna i psychiczna?!
I tak właśnie działają na nas drzewa.

Potrzebujesz zapachu sosny,siły dębu,spokoju i gościnności lipy - słyszysz - jak one wołają!

    Niektóre gatunki, takie jak sosna, świerk czy jodła pomogą nam uporać się z nawracającymi katarami, złagodzą też uporczywy kaszel - ich olejki eteryczne mają bowiem działanie bakteriobójcze. Ponadto drzewa te, dzięki wydzielaniu związków żywicznych, zatrzymują na sobie i niszczą wiele chorobotwórczych bakterii. Podobno gałązki jodły syberyjskiej, wniesione do sali szpitalnej, potrafią zmniejszyć o połowę ilość zarazków znajdujących się w tej sali. Drzewa wytwarzają "dobre" jony ujemne.

Dobre jony ujemne ...
    Z
apytacie na pewno, czym są te jony "dobre"? A więc spiesznie Wam wyjaśniam. Jony to cząsteczki (atomy lub grupy atomów) o dodatnim lub ujemnym ładunku elektrycznym. I tak na przykład nad morzem mamy więcej korzystnych dla zdrowia ludzkiego jonów ujemnych, w dużych miastach zaś przeważają "niezdrowe" jony dodatnie. Ich źródłem są między innymi sprzęty elektroniczne (np. komputer, telewizor, komórka). Im więcej cząsteczek dodatnich w naszym otoczeniu, tym gorzej się czujemy: jesteśmy rozdrażnieni, bardziej zmęczeni i bardziej podatni na choroby, często cierpimy na bezsenność.

    Aby w pełni  wykorzystać "dobre" działanie jonów, jakie wytwarzają drzewa i ich lecznicze działanie wystarczy wybrać się do lasu lub parku, wyszukać zdrowo wyglądające drzewo i przytulić się do jego kory jak największą powierzchnią ciała. Można też położyć się w cieniu wybranego drzewa, oprzeć bose stopy o pień, zamknąć oczy i spokojnie, głęboko oddychać. Już po 20 minutach poczujemy się wypoczęte i pełne sił witalnych. Takie seanse powtarzamy jak najczęściej i systematycznie, dają wtedy najlepsze efekty dla naszego zdrowia. Oprócz wylegiwania się pod drzewem, dobrze jest też umieć sporządzać wywary z kwiatów, liści i kory drzew, gdyż mają one równie lecznicze działanie.

Buk ...
    ...  Odpoczynek w jego cieniu przywróci nam pogodę ducha, pomoże zlikwidować napięcia u osób narażonych na przewlekły stres. Przytulmy się do niego, gdy jesteśmy rozdrażnione, lub gdy dopadnie nas ból głowy. Warto również do czoła przyłożyć dodatkowo jego liść.

Dąb ...
    ... Nie bez powodu mówi się, że ktoś jest "silny jak dąb". Drzewo to bowiem dodaje nam sił witalnych, przyspiesza powrót do sił po przebytej chorobie. Pomaga również w koncentracji. Wywar z kory dębu zawiera garbniki działające bakteriobójczo i ściągająco. Stosuje się do okładów lub nasiadówek przy odmrożeniach i hemoroidach.
Należy wziąć łyżkę kory na szklankę wody, gotować 5 minut, a w stanach zapalnych jamy ustnej i gardła - używać do płukania.

Lipa ...
    ... Towarzystwo tego drzewa pomoże nam złagodzić nerwobóle i koi skołatane nerwy. Napar z jej pachnących miodem kwiatów jest łagodnym środkiem napotnym i wykrztuśnym. Ma właściwości rozkurczowe, ponadto uspakaja i ułatwia zasypianie.
Herbatka
z kwiatów lipy (może być też w torebkach) pijemy 3 razy dziennie po pół szklanki między posiłkami.

Sosna ...
    ... Spacery w jej pobliżu wspomogą pracę naszego mózgu, czyli ułatwiają koncentrację. Olejki i syropy z pączków sosny są pomocne w leczeniu chorób górnych dróg oddechowych.
    Zaś  sosnowa kąpiel pomoże nam wyciszyć się i zrelaksować. W tym celu należy garść igieł sosnowych, wrzucić do woreczka z gazy i zawiesić na kranie nad wanną, pod strumieniem gorącej wody.

Kasztanowiec ...
    ... Przebywanie w jego towarzystwie pomaga zwalczyć chandrę i bezsenność. Wyciąg z kasztanowca uszczelnia ściany naczyń krwionośnych, przeciwdziała też zastojom żylnym i obrzękom, dlatego jest składnikiem przeciw-żylakowych kremów i maści.

    Niedaleko koło mojego domu rośnie kasztanowiec i co roku jesienią, zbieram jego "dzieci" - czyli kasztany. A w domu robię sobie nimi masaż, który jest doskonałym sposobem na rozładowanie stresu w te szare, jesienne dni. Kasztany mam porozkładane prawie po całym domu: w wersalce (bo znoszą złe oddziaływanie cieków wodnych), na biurku przy komputerze, leżą sobie dwa, noszę je również w kieszeniach odzienia, a gdy idę np. na spacer, trzymam je w rękach co dodaje mi dużo pozytywnej energii.

Brzoza ...
    ... Przynosi spokój i ukojenie. Sen w jej cieniu regeneruje też siły. Medycyna konwencjonalna ceni brzozę za właściwości lecznicze jej liści, kory, dziegciu (zwanego smołą brzozową). Sok z liści tego drzewa stosowany jest w schorzeniach nerek i dróg moczowych, jest równie dobrym środkiem w chorobie gośćcowej .
    A napar z suszonych liści (3 łyżki ziela zalewa się dwiema szklankami wrzątku, na chwilę przykrywając) stosowany jest do nacierania skóry głowy jako zabieg pomagający przy wypadaniu włosów.

Obserwatorzy

Witam wszystkich i piszę jak się sprawy mają ...

" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin

... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)