niedziela, 30 grudnia 2012

Szampan i co nieco o nim



     Szampan król musujących win... 
... prawdziwy kosztuje fortunę. Inne wina musujące są tylko jego namiastką, za to znacznie tańszą.
W języku potocznym mianem szampana określa się wszystkie wina musujące. Tymczasem nazwa ta jest prawie zastrzeżona wyłącznie dla win produkowanych w Szampanii (region Francji). Zaś na naszych stołach częściej goszczą o wiele tańsze i łatwiej dostępne "wina z bąbelkami". Pochodzą one z innej części Francji bądź z innego kraju. Jednak prawdziwy i "oszukany" szampan potrzebuje odpowiedniego traktowania.
  Przy okazji poruszania tematu szampana, należy zaznaczyć, iż jego „ojcem” był Dom Perignon (1638 – 1715), zakonnik z opactwa Benedyktynów .

"Chodźcie prędko! Ja piję gwiazdy!"... ponoć tak głosi legenda, że pewnego dnia tak właśnie zawołał wynalazca szampana Dom Perignon. 

 Podawany jest na rozpoczęcie lub zakończenie posiłku, schłodzony do temperatury 7-10 stopni. Nigdy na zmianę z innym winem. 

Do przekąsek najlepiej pasuje wytrawne wino musujące, zaś do deserów półsłodkie lub słodkie. Na "wystrzałowe" powitanie Nowego Roku wybór wina zależy tylko od własnych upodobań.
  
Nalewa się go do eleganckich, wysokich, smukłych kieliszków typu "flet" lub lekko zwężających się ku górze. Tylko w takich kieliszkach widać urocze, małe bąbelki.



To jest pomysł ! 
Szampan przeważnie jest podawany w specjalnym wiaderku wypełnionym lodem. Dzięki temu zachowuje odpowiednią temperaturę. Nie każdy z nas jednak jest posiadaczem takiego naczynia. Jest jednak sposób na to, aby coś podobnego posiadać, trzeba po prostu samemu sobie zrobić.

A jak ? A tak !
Jeśli posiadacie ozdobną donicę to wkładamy do niej butelkę szampana wraz z lodem. Jeśli jednak takiej donicy nie posiadacie to wystarczy wziąć zwykłą doniczkę (doniczka nie może być z dziurkami w dnie i mieć odpowiednią wielkość). Następnie owijamy ją folią aluminiową, błyszczącą stroną na zewnątrz i mamy gotowe wiaderko na szampana. Przecież nasz szampan musi być dobrze schłodzony, to jest dla niego ważne!
    
Otwieranie szampanów i win musujących... jest prawdziwą sztuką.

Oziębłą butelkę z trunkiem wyjmujemy z lodówki (później nie zapomnijmy szampana chłodzić, no chyba, że od razu go wypijemy), a następnie: 

1. Odcinamy nożykiem osłonę wokół szyjki butelki
Kładziemy dłoń na korku i nie zdejmujemy jej dopóki korek nie zostanie całkowicie wyjęty (jest to naprawdę ważne).
2. Ostrożnie zdejmujemy zabezpieczenie i metalowego drutu.
3. Owijamy dookoła butelki białą płócienną serwetką. Spieniony szampan spływając po butelce nie poplami nam wtedy stołu, bo wsiąknie w serwetkę.
4. Delikatnie wyjmujemy korek powoli obracając butelkę w jedną stronę a korek w drugą. Chodzi o to, by wyszedł z butelki delikatnie, a nie wystrzelił z hukiem. Taki wystrzał wcale nie jest elegancki a poza tym nie służy szampanowi, bo wtedy uchodzi z szampana duża ilość dwutlenku węgla powodującego powstawanie uroczych bąbelków, nie mówiąc już o tym, że może nam się wylać prawie cała zawartość butelki.

Przypomniałam sobie właśnie jak kiedyś byłam na takiej imprezce, gdzie szampan był nieumiejętnie otwierany i odniosło to taki skutek, że prawie cały szampan (wino musujące) wykipiał na zewnątrz. A jakie straty były:

- szampana brak (o jejku!),
- szampan był czerwony, więc na czerwono wszystko wokół popryskał (ściany, podłogi, gości),
- ja jako pechowiec wpadłam potem w poślizg na tym rozlanym szampanie i o mało nie trafiłam do szpitala.

Otwierajmy więc szampana z głową... 
 
 Na koniec jeszcze kilka ciekawostek...

Zwolennikami szampana byli: 
Napoleon Bonaparte... każde swoje zwycięstwo czcił butelką szampana.
Marlena Dietrich... uważała, że szampan powoduje to, że "każdy dzień staje się być niedzielą".
Marlin Monroe... uważała, że najlepiej szampan smakuje z frytkami. Ale to jeszcze nie wszystko, bo boska Marlin także się w nim kąpała. Żeby napełnić wannę potrzebowała, aż 350 butelek tego trunku.

Następną ciekawostką może być otwieranie szampana po prostu... szabelką. Zobaczcie sami, to jest sztuka, która nosi nazwę sabrage. Może jednak nie otwierajcie w ten sposób swojego szampana, aby dożyć w całości Nowego Roku... :)

A tu przytoczę pewien komentarzyk, który kiedyś był zamieszony pod moim starym postem:
 ~st@chemik

"Dziadek otwierali Szablą i to jednym puknięciem!!!! Szampan i nawet wina musujące chłodzimy w kubełku z lodem bo w lodówce to czort wie jaka temperatura! TAK TO PRAWDA SZAMPITER NIE MA PRAWA SIĘ ROZLAĆ, A TYLKO PIĘKNIE POCIEC.Ja natomiast byłem na weselu gdzie mili goście próbowali wybić korek stukaniem w denko, na samo wspomnienie prawie sikam! Były to czasy kiedy wódka była mocna wg .% wagowego, a nie jak dzisiaj wg viol % (objętościowy) to lekko mierząc różnica 6-7 * stopni Bl. No i otwierano ją stukiem w denko (korkowana nie na zakrętkę) Życzę szczęśliwego Nowego Roku i Szampańskiego Sylwestra no ale najpierwej Zdrowia i Radości!"

 ~st@chemik

"Tajemnica tkwi w budowie butelek od szampana ,no i wprawie do władania szabelką .Tuż pod zgrubieniem butelki do szampana jest jej najsłabszy punkt ,a szkło jest takie ,że nie ma prawa się kruszyć ,a tylko pękać.podczas produkcji szampana przed jego ostatecznym korkowaniem zamraża się szyjki z osadem i następnie odtrąca,a szampan zostaje przelany do innych butelek ,dodaniu ściśle określonej ilości fruktozy zakorkowany i to jest materiał napędowy szampanów /tych w cenie >od 120PLN/"

Znawcy doradzają nam także mycie kieliszków do szampana ręcznie i wycieranie ich "na błysk" rączkami i ściereczką. 

Myjąc w zmywarce istnieje zagrożenie, że szkło przejdzie zapachem detergentów i zamiast cieszyć się zapachem i smakiem szampana, stanie się wręcz odwrotnie. Możemy poczuć smak i zapach, ale... detergentów użytych do mycia.
nieuwjaar37.gif
nieuwjaar37.gif
  nieuwjaar37.gif
Jeszcze chwila, jeszcze krok
i wejdziemy w Nowy Rok.
Choć się zima sroży wkoło, 
wszyscy bawmy się wesoło.
Od wieczora, aż do rana
niech nie braknie
nam szampana.
Choć nie będę z Wami
w noworoczną noc, chcę Wam życzeń złożyć moc.
Życzę w Nowym Roku 2013
dużo zdrowia, kasy oraz wszelkiej
pomyślności. Aby ten nadchodzący
Nowy Rok był jeszcze lepszym
i piękniejszym rokiem
od tego, który przeminie.

nieuwjaar37.gifnieuwjaar37.gif
- życzy - babcia JaGa    
  
 nieuwjaar37.gif
 **********************************************
Polecam jeszcze post:
 Podajemy wina (jakie do czego?)
 *****************************
Post w ramach przenoszenia z onetowego blogu o tradycjach, który idzie do kasacji.

piątek, 28 grudnia 2012

Kilka sposobów na suchą babę


 Bywa tak, że po świętach ostaje nam się ciasto, między innymi wszelkie baby i im podobne

Niekoniecznie musimy jeść takie suche ciasta lub (niedorzecznym jest wręcz), wyrzucanie go

Możemy z nich zrobić jeszcze same pyszne kąski, które umilą nam wypicie herbaty czy kawy, wspominając przy tym, jak to dobrze w święta było.

Podam teraz kilka sposobów na wykorzystanie suchej baby itp.
 kawa       Trufle kawowe ... 
Bierzemy około 10 dag okruszków najlepiej pozostałych z rożnych ciast i babek. Mieszamy je z 2 łyżkami rumu, 5 dag stopionej czekolady i 2 łyżkami mocnego naparu z kawy. Z powstałej masy formujemy kuleczki wielkości orzecha włoskiego i obtaczamy w kakao wymieszanym z odrobiną mielonej lub rozpuszczalnej kawy.
 kawa       Grzanki waniliowe ...
W tym sposobie możemy wykorzystać każdą babkę drożdżową i piaskową z bakaliami i bez. W rondlu zagotowujemy mleko, wsypujemy cukier waniliowy i mieszamy. Do zagotowanego i przestudzonego mleka wkładamy kromki czerstwej babki. Gdy lekko nasiąkną, osączamy je, obtaczamy w tartej bułce i smażymy na oleju z obu stron. Potem grzanki odsączamy z nadmiaru tłuszczu i posypujemy cukrem pudrem. Kromki można również panierować w jajku roztrzepanym ze szczyptą imbiru.
 kawa     Tosty z czekoladą ...
Zaczynamy od przygotowania kremu do tostów. Bierzemy 15 dag miękkiego masła i ucieramy. Topimy 25 dag czekolady z 2 łyżeczkami kawy. Lekko przestudzoną masę łączymy z masłem, wbijamy 2 żółtka, ucieramy wszystko razem i wstawiamy do lodówki na kilka godzin. Suchą babę kroimy na kromki grubości 2 cm, układamy na blasze w piekarniku. łyżeczką umoczoną w zimnej wodzie strugamy z kremu wiórki i układamy na gotowych tostach. Można też tosty posmarować kremem czekoladowym i złączyć po dwa.
 kawa     Chrupiąca kopuła z niespodzianką ...
Sczerstwiałą babę kroimy na kromki grubości około 1 centymetra po czym każdą z nich na trójkąty o podstawie długości 3-4 cm.

Niewielką miskę (powinna być głęboka na wysokość baby) smarujemy masłem i wykładamy cienką folią spożywczą. Następnie układamy kawałki baby tak, by wierzchołki trójkątów spotkały się na dnie.

Do środka wkładamy krem. Możemy wybrać, np. między masą budyniową, serkiem homogenizowanym wymieszanym z rozpuszczoną galaretką owocową lub bitą śmietaną z żelatyną i owocami.

Masę wyrównujemy i przykrywamy pozostałymi kawałkami babki. Deser wstawiamy na co najmniej 12 godzin do lodówki.

No i jak się podoba taki "recykling" starej baby?   

czwartek, 27 grudnia 2012

Galaretka z drobiu

Święta, święta i po świętach. Przed
nami jednak jeszcze noc sylwestrowa, na którą proponuję zrobić jako przystawkę właśnie taką drobiową galaretkę. Galaretkę robi się szybko, jest lekkostrawna i niespecjalnie kaloryczna. Ładnie podana będzie prawdziwą ozdobą już nieświątecznego, ale np. sylwestrowego stołu.

Jeśli umiesz ugotować rosół to już bez niczego zrobisz tą galaretkę. A jeśli nie, to masz okazję aby nauczyć się jednego i drugiego. Dokładnie tak samo możesz zrobić auszpik (to dawna nazwa galaretki, ale często spotykana w przepisach) z indyka, cielęciny. Ja bardzo lubię galaretkę mięsną, jednak ona jest bardziej czasochłonna i kaloryczna. 

Składniki: 
- 60-70 dag kurczaka (piersi, udka),
- 2-3 dość cienkie marchewki,
- kawałek selera. 
- nieduży por,
- pietruszka średniej wielkości,
- 2-3 jajka kurze ugotowane na twardo,
- 2 ząbki czosnku (jeśli ktoś lubi),
- pół opalonej cebuli nad gazem,
- 3-4 łyżki żelatyny wieprzowej,
- mały liść laurowy,
- 2 ziarenka ziela angielskiego,
- 8-10 ziaren pieprzu,
- cytrynę, sól lub maggi do smaku,
- ewentualnie po 4 łyżki groszku lub kukurydzy z puszki.

Przygotowanie:
   Ugotuj rosół z kurczaka ... kurczaka umyj i włóż do większego garnka, wlej litr wody, postaw garnek na dość ostrym ogniu i przykryj go.

   Tymczasem zabierz się do obierania i umycia włoszczyzny. Pietruszkę pokrój wzdłuż na pół, a seler, marchewkę i por (odetnij im końce liści) zostaw w całości. Gdy woda zawrze, włóż liść laurowy, ziele angielskie, pieprz, maksymalnie zmniejsz płomień, przykryj garnek, zostawiając przykrywkę lekko uchyloną i niech się wszystko gotuje bardzo powoli (ma tylko mrugać). Po 15-20 minutach dodaj włoszczyznę wraz z cebulą zbrązowiałą. Gotuj do chwili, aż mięso i warzywa będą miękkie. Przed zakończeniem gotowania dopraw rosół do smaku solą, maggi. Gdy warzywa już miękkie w rosole (trwa to mniej więcej trzy kwadranse), starannie przecedź go przez sito do mniejszego garnka. W tym momencie akuratne gospodynie klarują rosół, ale mnie wydaje się to niekonieczne - bo sporo z tym zachodu, a i bez tego galaretka wychodzi smaczna i apetyczna.

   Do tak przygotowanego rosołu dodaj napęczniałą żelatynę i mieszając zagotuj, po czym od razu zestaw garnek z ognia.
W czasie gdy wywar się gotuje, rozpuść żelatynę. Zalej ją kilkoma łyżkami przegotowanej wody, wymieszaj i odstaw do napęcznienia.

   Przygotuj mięso i inne składniki ... zajmij się składnikami, które pozostały na sicie podczas odcedzania rosołu. Oddziel mięso od kości, zdejmij też skórę (w skórze jest najwięcej tłuszczu). Przełóż małe kawałki na talerz, a większe przekrój w poprzek włókien na takie wielkości kęsa. Marchewki pokrój w plasterki. Można też dodać do galaretki (niekoniecznie) nieduży kawałek selera i pietruszki pokrojone w słupki. Wcześniej też odcedź z zalewy groszek lub kukurydzę.

   Teraz przystępujemy do części artystycznej układania składników tak, aby po zastygnięciu w galarecie stworzyły ładną kompozycję.

   Ułóż w miseczkach ... na dno opłukanej zimną wodą salaterki (płuczemy po to, by galaretka lepiej nam wyszła później z naczynia) lub miseczek wlej po 2-3 łyżki przestudzonej galarety, rozłóż pokrojone warzywa z rosołu, groszek lub kukurydzę (albo jedno i drugie). Przekładaj je plasterkami kurzych jaj i kawałkami mięsa, aż do wyczerpania składników. Pamiętaj, że w naczyniu musi być jeszcze miejsce (co najmniej 1/3 jego wysokości) na galaretę, którą zaraz zalejesz ułożone składniki.

   Napełnione naczynie lub naczynia wstaw na kilka godzin do lodówki, by galaretka stężała i broń Boże nie próbuj przyspieszyć tego procesu, wstawiając galaretkę do zamrażalnika, bo spowodujesz prawdziwą katastrofę! Powstające kryształy lodu nieodwracalnie zniszczą strukturę galarety. Jeśli w dniu, w którym zamierzarz podać galaretę, nie będziesz miała czasu, zrób ją i wstaw do lodówki poprzedniego dnia.

   Zastudzoną galaretę wyłóż na półmisek, udekoruj natką pietruszki oraz plasterkami cytryny i gotowe. Patrzysz teraz na swoje arcydzieło i podziwiasz je, jakże wspaniale wygląda. Z pewnością nikt nie oprze się takiej smakowitej, kolorowej pokusie... :)

Życzę smacznego... 

P.S.
Do Basi z bloga "Moje życie"... Basiu od świąt próbuję dać u Ciebie komentarzyk i za cholerę nie mogę. Może masz wyłączoną opcję z komentarzykami?!
------------------------------------------
Fotkę zrobiłam z gazety- "Poradnik domowy" - grudzień 2011             

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Śledzie z orzechami

Jak tam moje drogie panie, porządki świąteczne zrobione? 

Oczywiście jak ktoś ma porządek cały czas, nie musi ich robić. A ja właśnie do nich nie należę i przez ostatnie dni starałam się co nieco go wprowadzić, już porządek "prawie" jest. 

Miałam napisać jednej z czytelniczek, która mnie o to prosiła, przepis na jakiś piernik. Doszłam jednak do wniosku czy to aby nie jest za późno i postanowiłam, że zamiast piernika będą śledzie. 

Jeszcze jak na złość wczoraj internetu nie miałam cały dzień.

Jeśli jednak chcecie to mogę napisać przepis na ten piernik w czekoladzie, akurat mam go przed sobą...

Śledzie, o których będzie mowa niekoniecznie muszą być z orzechami, bo do usmażonych grzybów z cebulą można dodać łyżkę koncentratu pomidorowego. 

Taki farsz przyprawiamy wtedy miodem, ostrą papryką i tymiankiem.


Śledzie z orzechami 
Składniki: (na 8 sztuk)
- 4 filety śledziowe,
- 2 cebule,
- 5 dag suszonych grzybów,
- 5 dag orzechów włoskich,
- pieprz ziołowy,
- ziele angielskie,
- liść laurowy, ziarenka pieprzu,
- olej, ocet,
- cukier, sól.
- natka.

Przygotowanie:
Śledzie wymocz, odcedź, podziel na pojedyncze filety. Zdejmij skórkę. Grzyby zalej wrzącą wodą odstaw na noc, następnego dnia odcedź, posiekaj.

Na oleju zeszklij jedną posiekaną cebulę. Dodaj grzybki i smaż razem, przypraw pieprzem ziołowym i solą. Przestudź, dodaj posiekane orzechy i natkę. Płaty śledziowe smaruj farszem orzechowo-grzybowym. Zwiń roladki, zepnij wykałaczkami. Ułóż w słoiku.

W rondelku zagotuj 1/2 szklanki octu z plasterkami cebuli, listkiem laurowym, jedną i pół szklanki wody, ziarenkami pieprzu (3-4 sztuki) i ziela angielskiego oraz solą i cukrem do smaku. Zalewę przestudź zalej śledzie, dodaj 2 łyżki oleju. Zamknij słoik i odstaw na 2-3 dni.

Przed podaniem przełóż na półmisek, udekoruj natką i połówkami orzechów.

P.S.
Jak będę robiła te śledzie nie będę skórki żadnej ściągała - kupię gotowe filety. Moczyła je będę w mleku, będą bielsze i jędrniejsze. 
Życzę smacznych, zdrowych i wesołych świąt... 

Przypominam jeszcze, że potrawy świąteczne znajdziecie tam, gdzie napisałam "WIGILIA, WIELKANOC"  - (stronę od góry patrz). 

Przepis i fotka z gazety "Przyjaciółka" - 8-20.12.2011 nr 25           

Obserwatorzy

Witam wszystkich i piszę jak się sprawy mają ...

" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin

... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)