Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przetwory. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 czerwca 2013

Czereśnie w occie

   Wczoraj napisałam jak zrobić kompot z czereśni półsłodki, patrz tu: http://jaga-babciaradzico.blogspot.com/2013/06/kompot-z-czeresni-na-posodko.html  

A dzisiaj mam propozycję na czereśnie w occie, które wzbogacą smak każdej pieczeni czy wędliny. Kiedy raz ich użyjemy, stwierdzimy, że są niezbędne :)


Czereśnie w occie 
Składniki:
( składniki na 2 słoiki po 0,5 l ) 
- 1 kg czereśni,
- 200 ml octu 10%,
- 20 dag cukru,
- 4 goździki,
- po szczypcie cynamonu i imbiru.

Przygotowanie:
1. Czereśnie oczyścić z ogonków, umyć, osączyć na sicie. Ocet, cukier, 600 ml wody i przyprawy zagotować. Czereśnie nakłuć wykałaczką, ułożyć w słoikach, zalać zalewą. Słoiki lekko zakręcić i pasteryzować 25 minut.

2. Po tym czasie słoiki wyjmujemy, mocno dokręcamy i przewracamy do góry dnem i tak niech sobie stoją, aż do ostygnięcia.  

czwartek, 20 czerwca 2013

Kompot z czereśni na półsłodko

   Czy lubicie kompoty? Ja bardzo lubię, wolę taki kompot niż kupione w sklepie różniaste napoje, które wcale nie są zdrowe. 

   Jedynie z takich sklepowych napoi pijam czystą wodę niegazowaną. 

   Teraz mamy pod dostatkiem różnych owoców a na początku lata królują czereśnie i truskawki. 

   Możemy więc te skarby poukrywać w słoikach, by móc za kilka miesięcy rozkoszować się ich smakami.

PÓŁSŁODKI KOMPOT CZEREŚNIOWY 
Składniki:
( składniki na 2 słoiki po 0,5 l ) 
- 1 kg czereśni,
- 10 dag cukru (około pół szklanki),
- 1 cytryna.

Przygotowanie:
1. Z czereśni odrywamy ogonki a owoce płuczemy i osączamy. Każdy owoc nakłuć wykałaczką. Cytrynę umyć, przekroić na pół. Połowę pokroić w plasterki, z drugiej połowy wycisnąć sok.

2. 600 ml wody zagotować razem z cukrem i wyciśniętym sokiem z cytryny. Do wrzątku wsypać czereśnie i zagotować je 5 minut pod przykryciem.

3. Gorący kompot przelać do słoików (czereśnie powinny być przykryte zalewą). Do każdego słoika włożyć po plasterku cytryny. Słoiki lekko zakręcić, pasteryzować 25 minut. 

Po tym czasie słoiki wyjmujemy i mocno dokręcamy.   

Przed podaniem możecie kompot wymieszać z 200 ml czerwonego wytrawnego wina... sama rozkosz dla podniebienia :)
  

sobota, 23 lutego 2013

Tort Sachera i morelowa konfitura





To arcydzieło cukiernicze pochodzi z Wiednia. Pierwszy raz podano je dla księcia Metternicha.




Trudno uwierzyć, że tort Sachera (wym: zachera) jest dziełem... ucznia kucharskiego, praktykującego w pałacu Metternich. Głowa rodu. Klemens Lothar von Metternich inicjator kongresu wiedeńskiego, od 1821 pełnił urząd kanclerza.

Było upalne lato roku 1832. Żona księcia wyjechała do wód, zabierając ze sobą całą służbę. W opustoszałej książęcej kuchni został ino kuchcik Franz Sacher, który bez trudu radził sobie z posiłkami dla kanclerza. Zdarzyło się jednak, że kiedyś jaśnie pan zaprosił gości na wystawną kolację, stawiajc kuchcika przed faktem dokonanym. Chłopak miał zaledwie parę godzin na przygotowanie, ale nie popadł w panikę.

I zrobił to!
Obok innych znakomitych dań wyczarował tort - pyszny, genialny w swej prostocie. Bo cóż może być skomplikowanego w czekoladowym biszkopcie, przełożonym konfiturą. A jednak! 

Jest kilka przepisów na ten tort, ale oryginalna receptura stanowi pilnie strzeżoną tajemnicę. Franz przekazał ją synowi. W 1876 roku otworzył on w Wiedniu znany dziś na całym świecie hotel Sacher. I łatwo zgadnąć, co jest specjalnością hotelowej restauracji...

Torty wypiekane według oryginalnej receptury opatrzone są czekoladową pieczęcią Sachera.

W latach 1953-1962 trwał nawet spór między hotelem Sachera a cukiernią  Demel o prawo używania oryginalnego przepisu na tort Sachera. Proces ten, wygrał hotel Sachera i tylko on ma prawo do nazwy i receptury.


 Tort Sachera 
(na 12 porcji, porcja 550 kalorii)

Składniki:
- 35 dag gorzkiej czekolady,
- 10 dag masła,
- 10 dag cukru pudru,
- 30 dag cukru kryształu,
- 6 jajek,
- 10 dag mąki,
- 30 dag konfitury morelowej,
- miąższ z 1 laski wanilii. 

Przygotowanie:
1. W rondelku rozpuścić 15 dag czekolady, wstawić go do większego garnka z wodą i podgrzewać, aż czekolada się rozpuści. Tortownicę o średnicy 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzać do temperatury 170 st. 

2. Utrzeć masło, dodając przesiany cukier puder i wanilię. Potem ubijać, dodając po żółtku i rozpuszczoną letnią czekoladę.

3. Białka ubić na sztywno z 10 dag cukru kryształu. Masę czekoladową wymieszać z przesianą mąką i 10 łyżkami piany z białek. Dodać resztę piany, delikatnie zamieszać.

4. Ciasto nałożdo formy. Piec około 15 minut przy uchylonych drzwiczkach pieca. Potem 30-40 minut przy zamkniętych.

5. Konfiturę lekko podgrzać. Ostudzone ciasto przekroić na dwa placki. Przełożyć połową konfitury, a pozostałą posmarować wierzch tortu.

6. Do 1/8 litra wody wsypać 20 dag cukru. Gotować około 5 minut. Roztopić resztę czekolady, dodać ją do gorącego syropu i utrzeć. Polewę rozprowadzić na wierzchu i boku tortu. Resztę przełożyć do pergaminowego rożka i napisać słowo Sacher.

7. Tort wstawić do lodówki. Podawać następnego dnia, najlepiej ze świeżo ubitą śmietaną.
*************************************
Jeszcze kilka moich takich drobnych uwag!
- pamiętajcie żeby zawsze dodawać pianę do masy, nie odwrotnie,
- łyżka, którą dodajecie tę pianę, nie może być zabrudzona masą. Po prostu do piany nie może dostać się ani krzta masy,
- do rozsmarowywania masy czekoladowej najlepiej jest użyć specjalnej szpatułki lub dużego, szerokiego noża maczanego w gorącej wodzie,
- tort najlepiej wyjąć z lodówki na około 30 minut przed konsumpcją.  
********************************* 

Morelowa konfitura
Składniki:
- 1 kg zdrowych, dojrzałych i jędrnych moreli,
- 1 i 1/2 kg cukru,
- skórka starta z połowy cytryny,
- szczypta mielonego kardamonu,
- 2 goździki.

Przygotowanie:
1. Morele sparzyć, zdjąć skórkę. Owoce przekroić na połowy i usunąć pestki.

2. 1/2 litra wody zagotować z 3 i 1/2 szklankami cukru i przyprawami. Dodać owoce, doprowadzić do wrzenia, zamieszać, odstawić.

3. Następnego dnia dodać 2 szklanki cukru i znowu podgrzewać, od czasu do czasu zamieszać, potrząsnąć garnkiem. Po 2 minutach od zagotowania łyżką cedzakową zebrać pianę i garnek zdjąć z ognia.

4. Trzeciego dnia dosypać resztę cukru i bardzo wolno podgrzewać, zdejmując pianę. Gdy przestanie się ona tworzyć, goracą konfiturę przełożyć do słoików.

Życzę smacznego...
PS.
Dzisiaj zaczęłam przenosić z onetowego bloga linki o tortach, patrzę, a tu brakuje w danych postach fotek. Gdzieś mi Onet przy tych przenosinach je zapodział. Teraz nie pozostaje mi nic innego, jak ich poszukać w moich folderach i jeśli je znajdę to zaraz zamieszczę.
***********************************************************************
Źródło:
"Moje gotowanie" - październik 2000 nr 10(71)                   

niedziela, 14 października 2012

Dynia a la coś tam


Ponieważ w tym roku, dynia mi "strasznie" wyrosła, miałam z nią problem nie lada, co z niej zrobić, żeby sobie nie zaszkodzić. Nie udało się tak do końca, bez szkody obejść, bo ... odcisk na rączce zrobiłam i w ten sposób, sobie zaszkodziłam.
Gdy zerwałam dynię bardzo byłam ciekawa, ileż to ona może ważyć? Po zważeniu, okazało się, że jej waga wynosi 50 kg. Może nie jest tak duża jak u mojego blogowego kolegi Zbyszka (100 kg), ale też miałam co z nią robić :)
Oprócz tej ogromnej  dyni były jeszcze i pomniejsze dwie, które porozdawałam.
Miała być dynia a la ananas a wyszła a la pomarańcza ...
Smak tej dyni zależał będzie od tego jakiego aromatu doń użyjecie. Można potem tak zrobioną dynię zajadać sobie samą, lub dodawać do mięs czy słodkich sałatek. Polecam ją, jest bardzo pyszna, a taki słoiczek mam na jedno posiedzenie, np. przed telewizorem :)
Dynia a la coś tam 
 Składniki:
...
1,5 kg dyni, 1,5 szklanki cukru, 1 kwasek cytrynowy, 1 aromat (jak do ciasta dajecie) ananasowy, pomarańczowy itp.

Przygotowanie:
1.
Obraną i wypestkowaną dynię kroimy w kostkę, taką na małego gryza. Do dużej miski wkładamy pokrojoną dynię, posypujemy cukrem, kwaskiem cytrynowym i polewamy aromatem. Wszystko mieszamy. Kwasek cytrynowy daje nam to, że dynia zachowa kolor. Odstawiamy na dwie godziny, od czasu do czasu mieszając (no powiedzmy, że nawet często mieszamy). W ten sposób dynia puszcza nam bardzo dużo soku.

2. Przekładamy kostkę z dyni do umytych słoików, zalewamy powstałym sosem, zakręcamy. Wkładamy słoiki do dużego garnka, i zalewamy wodą do 3/4 wysokości ich. Pasteryzujemy około 15-20 minut, od momentu zagotowania. Studzimy je stawiając do góry dnem.

  Życzę smacznego ...
 

czwartek, 27 września 2012

Powidła śliwkowe po nowemu i staremu

Przygotowanie prawdziwych powideł jest czasochłonne, bo pierwsze ich smażenie powinno trwać nawet osiem godzin, podczas których trzeba je ciągle mieszać, żeby nie przywarły do garnka. Magda Gessler powiada też, że podczas przygotowywania tych powideł, nie należy zapomnieć o miedzianym naczyniu, którego magia sprawia, że powidła się nie psują.Wiadomo, że nie każdy z nas takie miedziane naczynie posiada, za to możemy zrobić te powidła w garnku o grubym dnie. Właśnie ostatnio zakupiłam taki garnek, o potrójnym dnie ... w sam raz na powidła itp.


Stary sposób na powidła

 
Nasze babcie smażyły powidła wyłącznie z dojrzałych, słodkich węgierek. Najlepiej z takich, którym skórka marszczyła się przy ogonku. A w ogóle ze śliwkami to jest tak, dobrze jak dla niej jest trochę zimno, a potem znowu bardzo ciepło. I śliwki czym dłużej pozostają na drzewie, zyskują niespotykaną słodycz. Ta słodycz jest właśnie potrzebna do zrobienia prawdziwych śliwkowych powideł, które smaży się bez cukru.


Trwało to 3-4 dni. Smażyły je na maleńkim ogniu, bez dodatku cukru.
Czasem wypiekały je również w piecu. Spokojnie można wykorzystać ten pomysł, gwarantuje on, że powidła przetrwają w spiżarni do następnego sezonu.

Umyte, wypestkowane owoce włożyć do żeliwnego garnka i wstawić bez przykrycia do pieca nagrzanego do 140 stopni. Wypiekać je przy uchylonych drzwiczkach 2-3 godziny, od czasu do czasu mieszając.


Pozostawić powidła w piecu do całkowitego ostygnięcia. Czynność powtarzać jeszcze przez kolejne dwa dni.




Powidła z węgierek (nowszy sposób)
(na 3 słoiki po 350 ml)

Składniki:
...
  2 kg śliwek węgierek, 4-5 łyżek cukru, 3 łyżki soku z cytryny, po łyżeczce cynamonu i imbiru.

Przygotowanie:
1.
  Śliwki umyć, osuszyć, przepołowić, z owoców wyjąć pestki.


2.
 Owoce włożyć do szerokiego rondla z grubymi ściankami, podlać odrobiną wody. Rozgotowywać owoce na małym ogniu, często mieszając drewnianą łyżką, aby nie przywierały do dna. Garnek przykrywamy.
Gdy śliwki pokryją się sokiem, zdjąć pokrywkę, odparowywać ok.2 godzin, aż zgęstnieją. Pod koniec dodać sok z cytryny, imbir i cynamon.
Spróbować i w zależności od upodobań dosypać cukier. Ponownie podgrzać, aby cukier całkowicie się rozpuścił.


Powidła są gotowe, gdy spadają płatami z łyżki.
Masę przełożyć do wyparzonych słoików, zamknąć.
Słoiki pasteryzować przez 25 minut w temp. 150 stopni.

Przygotowanie: 1 godzina
Gotowanie: 2 godziny


Jak dla mnie, to ten babciny sposób na powidła, jest o wiele lepszy ...

PS.
Zaraz jadę na grzyby, jestem ciekawa czy znajdę chociaż jakiego muchomora :) 

niedziela, 23 września 2012

Śliwki w marynacie

Babcia zrobiła owe śliwki w marynacie i tak jak obiecała, teraz Wam napisała - co i jak z tymi śliwkami jest grane ...?

Miałam szczęście, bo śliwki spadły mi "z nieba" - niespodziewanie, a więc musiałam je zrobić. Zaczęłam szukać w necie, przepisu na nie, ale łatwego i mało pracochłonnego (leniuszek u babci się odezwał!) ... i znalazłam, a więc wzięłam się do pracy "twórczej", i zrobiłam owe śliwki - a jak ? - a tak !

 


Śliwki w marynacie bez pestek

Składniki:
...
1 kg śliwek węgierek bez pestek, bo bywają śliwki robaczywki (chociaż w tym roku muszę Wam powiedzieć, że na tyle śliwek co już miałam, znalazłam znikomą ilość tych robaczków - no prawie wcale), 0,5 kg cukru.
Zalewa :
- 1 szklanka octu 10 %, 1 szklanka wody, goździki.

Przygotowanie:
Składniki zalewy zagotować i gorącą zalać wypestkowane śliwki, pozostawiając je w tej zalewie przez pół dnia. Następnie odlać zalewę, a śliwki układać w słoikach warstwami, przesypując każdą warstwę cukrem, zamknąć, (nie trzeba pasteryzować).
Odlany ocet zlać do butelki, później możemy go wykorzystywać w kuchni zamiast zwykłego octu, np. do sałatek, zakwaszania barszczu czerwonego, śledziki zrobione z  tymi śliwkami są równie pyszne ...




I GOTOWE ! - teraz nie będę mogła się doczekać, aż je spróbuję ...
Nie podano ile trzeba czekać na gotowiznę, ale myślę, że najmniej ze 2 tygodnie. Cukru nie żałować, zużyć tyle ile podane w przepisie, jest to warunek, że dobrze się przechowają. Śliwki można też, zalać zalewą wieczorem i pozostawić na noc. Rano zalewę odlać, śliwek tak dokładnie nie osuszać.W trakcie przechowywania cukier się rozpuści i wytworzy się swego rodzaju zalewa - syrop.

Do zrobienia w taki sposób śliwek zainspirowała mnie Alman z Wielkiego Żarcia!
http://www.wielkiezarcie.com/recipe10753.html

Ponieważ miałam trochę tych śliwek zrobiłam jeszcze ciasto drożdżowe ze śliwkami.

A na koniec dnia "śliwkowego" zrobiłam jeszcze pyszny kompot, a ponieważ nie chciałam żeby śliwki zrobiły się takie "niemile-miękkie", zrobiłam je tak:

... Śliwki umyłam, wypestkowałam, następnie posypałam trochę cukrem, jeśli ktoś lubi może też dodać trochę cukru waniliowego. Tak po około 2-3 godzin, śliwki puściły soczek, zalałam gorącą przegotowaną wodą, spróbowałam czy nie za mało słodkie, jeżeli za mało dosyp cukru do smaku, a jeśli za dużo słodkie, dolej wody. Przykryłam pokrywką i pozostawiłam tak, aż kompocik sam się zrobił ;)


Moi drodzy, ponieważ ta notka pochodzi z 5 września 2009 r, a teraz ją przeniosłam z mojego innego blogu (bo tak trzeba było). Mogę Was zapewnić, że śliwki zrobione w tamtym roku, przetrwały do następnego roku i naprawdę są bardzo smaczne.

środa, 19 września 2012

Mus jabłkowy

Pamiętam jak nie tak dawno jabłka były w cenie, bo kilo jabłek kosztowało niemalże 5zł. A dzisiaj kilo jabłek można było kupić za jedyne ... 1,20. Myślę, że dlatego tak się stało, że w tym roku był urodzaj na jabłka i drzewa są wprost nimi oblepione. Moja jabłonka w tym roku też mi pięknie obrodziła, w związku z tym trzeba coś było z nimi zrobić.

Oprócz kompotów, zrobiłam z nich mus jabłkowy, który później z powodzeniem będę mogła wykorzystać do upieczenia szarlotki czy naleśników z jabłkami, albo możemy zrobić także pyszną zapiekankę ryżowo-jabłkową ...


Mus jabłkowy
   Produkty: jabłka, woda, sok z cytryny, cukier.

   Wykonanie: nie-powiem, bo nie wiem ile tych jabłek było robiłam wszystko na oko) ale opiszę, jak to się odbyło. Jabłka obrałam, podzieliłam na ćwiartki, gniazda nasienne wycięłam z nich. Podczas obierania jabłek, polewałam je troszku sokiem z cytryny, by niepociemniały. Gotowe (obrane) jabłka wrzuciłam do gara, do którego najpierw nalałam troszku więcej jak pół szklanki przegotowanej wody. Zagotowałam, a potem zmniejszyłam gaz i wszystko się dusiło, aż  z jabłek prawie zrobiła się paćka taka, a woda która była dodana do jabłek ... wyparowała. Jednakże jeśli będziecie widzieć, że podczas gotowania wody brakuje, a jabłka jeszcze nie są gotowe, trzeba nam dolać wody troszku i na odwrót - jeśli za dużo - odlać. Trzeba nam też od czasu do czasu te jabłka w garnku zamieszać, aby nie przywarły do garnka. Słodzę cukrem (nie powiem ile) na tyle na ile uważam. Trzeba najpierw spróbować już uduszoną papkę, a potem dodać cukru. Ja prawie do swoich jabłek cukru niewiele dodałam, bo dla mnie były za słodkie. Jeszcze chwilkę podgotować to wszystko i przekładać do słoików.

   Zanim jednak włożycie gotowy mus do słoików, trzeba jeszcze go w garnku potraktować "bandytą" (moja mama tak nań mówi), a jest to zwykły tłuczek do ziemniaków, lub przetrzeć przez sitko.

   Wracając do tego jak już mamy mus przełożony do słoiczków, trzeba nam jeszcze go w słoikach po nakłuwać widelcem, aby pozbyć się pęcherzyków powietrza, które nam powstały. Potem wystarczy tylko słoiki dokładnie zakręcić i pasteryzować. Gotujemy je od chwili zagotowania 20 minut.

   Muszę powiedzieć jeszcze, że później taki mus możecie (po otwarciu słoika) sobie dorobić (zależnie do czego go użyjecie) np. rodzynki itp. Dobrze jest też do tego musu dodać cynamonu, to on nadaje jabłkom tego smaczku.
   

środa, 25 lipca 2012

Ogórki konserwowe i ogórki na mizerię w zimie


U mnie zaczął się sezon ogórkowy, więc i pracy o wiele więcej z nimi ostatnio miałam, robiąc zapasy na zimę.

Zrobiłam korniszony, na które przepis dostałam od swojej mamy. Co niektórzy te korniszony zowią inaczej, bo konserwowymi, abo jakimi innymi. Ale ja znam je pod taką nazwą i niech tak już zostanie. W ten sposób przygotowane ogórki, są naprawdę przepyszne, a goście do mnie przybywający nie mogą się ich wprost nachwalić! Osobiście kiedyś kupowałam takie ogórki w sklepie ale mi tak nie smakowały jak te, które sama sobie zrobię.

Jak widzicie na fotce, miałam troszku pracy (to jeszcze nie koniec) ale zimą będzie jak znalazł. Słoiki zaznaczone strzałką, są właśnie korniszonami a ogórki na pierwszym planie (te jasne, bez skórki), są ogórkami przygotowanymi na mizerię z ogórków zimą. No i jeszcze zrobiłam ogórki kiszone (TU) . Jak się bawić, to się bawić na "całej linii" :} Później zrobię jeszcze sałatkę szwedzką, o której napisałam już wcześniej właśnie (TU) , którą też polecam.





Korniszony 
Składniki:
- ogórki, czosnek, ocet 10%, koper taki z nasionami, sól, gorczyca, chrzan, ziele angielskie, marchewka obrana i pokrojona w krążki, ale niekoniecznie musi być.




Przygotowanie:
Przygotowanie zalewy: - do garnka wlewamy 5 szklanek wody, 1 szklankę octu, 6 dużych łyżek cukru, 1 duża łyżka soli i tak przygotowaną zalewę należy zagotować. Nie wiem dokładnie na ile słoików z ogórkami tej zalewy starcza, bo ja robię "na oko". Musicie sami wypraktykować. Jeżeli mi się trochę zostaje tej zalewy, zlewam ją do słoika lub butelki i wykorzystuję ją następnym razem, przy następnej "turze". Jeśli zaś za mało jej było to dorabiam i tak w "koło Macieju".

Każdy z Was zapewne już wie, że słoiki muszą być sterylnie czyste, musimy też zwrócić uwagę czy aby słoik nie jest wyszczerbiony. Najlepszym sposobem na tę sterylność słoików, jest metoda "piekarnika". Wystarczy tylko wcześnie słoiki opłukać, następnie wstawić je do zimnego, nienagrzanego piekarnika i włączyć go. Gdy osiągnie temperaturę 110 st.C, wyłączamy go i słoiki już gotowe.

Nieduże, umyte ogórki, upychamy w słoikach dość ściśle, tak żeby w słoiku nam później "nie latały" tylko na swoich miejscach pozostały - gdy zalewę dodamy.

Zanim jednak je zalejemy i w słoiki upchamy to do słoika wkładamy: koper, chrzan ok. 2 cm., 2-3 ząbki czosnku (obrane), gorczycę ok. pół łyżeczki, 2-3 ziaren ziela angielskiego. Dopiero później upychamy ogórki i zalewamy zalewą tak, aby ogórki były przykryte.

Słoiki zakręcamy, wkładamy do garnka wyłożonego ściereczką i zalewamy wodą do 3/4 wysokości słoików. Przykrywamy, po zagotowaniu zmniejszany płomień pod garnkiem i dajemy im jeszcze ok. 10 minut. Po wyjęciu słoików z garnka odwracam je do góry dnem i stawiam na ściereczkę. W ten sposób sprawdzam czy wszystkie załapały.

Ogórki na zimową mizerię 
 Bierzemy na 1 kg ogórków czubatą łyżkę soli, ocet.

Obrane ogórki kroimy do miski w talarki, zasypujemy solą, mieszamy, po 15 minutach skrapiamy octem i znowu mieszamy. Tak zrobione ogórki trzymamy w misce około 4 godzin. Ogórki w tym czasie puszczą sok, którym później zalewamy ogórki włożone do słoików. Tej zalewy powinno starczyć na wszystkie słoiki (ogórki muszą być przykryte}. Jeżeli zabraknie wam soku z ogórków możecie dolać troszku wody. Gdy już mamy ogórki w słojach i zalane sokiem z nich powstałym, zakręcamy słoiki a następnie pasteryzujemy około 15-20 minut (zależy od wielkości słoika).

PS. Teraz kochani już się z Wami pożegnam, bo muszę lecieć robić porządki i przygotować strawę dla gości, których jutro się spodziewam.

Życzę miłego dnia ...  

czwartek, 19 lipca 2012

Ogórki kiszone i małosolne



Koniecznie muszę się pochwalić, że właśnie dwa dni temu, zrobiłam swoje pierwsze ogórki małosolne. Co prawda dużo ich jeszcze nie ma, ale w garze na małosolne, robią się.

Niestety ale na pogodę nie mamy wpływu, ciągle pada, brak słońca, przez co i ogórki cieniutko rosną. Zanim przystąpicie do robienia ogórków małosolnych, dobrze jest obciąć im troszku "dupki"- końcówki - wtedy szybciej się zakiszą. Teraz to nie będę mogła się doczekać aby skosztować swojego pierwszego ogórka. A wiem, że będzie pyszny, bo bez nawozów, bez chemii, ino swój!!
Ogórki kiszone
Składniki: 
- ogórki (umyte),
- na litr wody dobrą łyżkę (z czubkiem) soli najlepiej kamiennej,
- koper z nasionami,
- 3-4 ząbków czosnku na słoik litrowy,
- kawałek chrzanu (około 2-3 cm),
- 3-4 ziaren ziela angielskiego (też na słoik - litr).
Przygotowanie: 
Wlać wodę do garnka, wsypać sól, zagotować (sól się lepiej rozpuści no i ogórki ponoć szybciej się kiszą), zamieszać, troszku przestudzić.

Do każdego słoika wkładamy: koper (tyle by przykrył dno), czosnek, chrzan (oskrobany, umyty), ziarna ziela angielskiego. Następnie upychamy do słoika ogórki, dość ścisło, by nie pływały ino jak żołnierze stały.

Gdy już wszystko w słojach mamy poupychane, zalewamy ogórki wcześniej przygotowaną zalewą, przykrywamy wieczkami i na kiszone ogórki czekamy :)


             Ogórki małosolne        - robimy tak samo jak ogórki kiszone, tylko ja daję mniej soli (zamiast łyżka z czubkiem to jest płaska). Wszak sama nazwa mówi, że mają to być ogórki małosolne. I pamiętajcie jeszcze o tym, żeby odciąć im "dupki".
UWAGA! Przed chwilą przeczytałam komentarzyk Sonji, która napisała, że jeżeli chcemy przerwać dalszy proces kiszenia się ogórków małosolnych, wystarczy je pasteryzować i będziemy mieli dalej małosolne, zamiast kiszonych. 


Na koniec dowcipy od mojej Przyjaciółki Anulki ... hi, hi, hi 

 ========================================
   Powodowana nagłą potrzebą fizjologiczną zakonnica wchodzi do baru.
   W barze panuje standardowy zgiełk, jednak co parę minut gaśnie
   światło i cała sala zaczyna wiwatować.
   Zakonnica podchodzi do baru i pyta, gdzie znajdzie toaletę.
   - Tu, po lewej, ale nie powinna siostra tam chodzić.
   - Czemu nie? - pyta zaskoczona zakonnica
   - Bo w toalecie stoi posąg nagiego mężczyzny, przykrytego jedynie
   listkiem figowym.
   - Nie szkodzi - odpowiada zakonnica - nie będę patrzeć w jego stronę.
   Zakonnica idzie do toalety. Kiedy wraca do baru, zastaje standardowy
   barowy hałas.
   Jednak kiedy goście zauważają jej wejście, przerywają rozmowy i
   zaczynają bić jej brawo.
   Zakonnica, zaskoczona, pyta barmana.
   - Proszę pana, o co im chodzi, biją mi brawo, bo byłam w toalecie?
   - Nie, biją brawo, bo została siostra jedną z nas - odpowiada barman.
   - Nadal nie rozumiem - mówi wciąż zaskoczona zakonnica.
   - Widzi siostra, ilekroć ktoś uniesie listek na posągu, w barze
   gaśnie światło... a siostra tu zrobiła prawdziwą dyskotekę!!!
 ==============================================
  Blondynka upiekła kurczaka
             i dała mężowi.  On na to:
         - Dziwny ten kurczak.
            Włożyłaś coś do środka?
           - Pewnie ze nie!
         Przecież tam nie było miejsca.
=============================================
  Przesłuchanie świadka w sądzie:
             - Na jakiej podstawie świadek
       utrzymuje, że oskarżony był pijany?
             - Bo wykrzykiwał, ze nie boi się żony.
============================================
Życzę udanego dnia ....
Linki do tego posta:
Chłodnik z ogórków małosolnych 
Ogórki w butlach  Jeżeli chodzi o te ogórki w butlach, aby zadość uczynić, koleżanka blogowa zrobiła jeszcze taki dopisek w innym poście swym -

"SPEŁNIAM PROŚBĘ I UZUPEŁNIAM WPIS ODNOŚNIE OGÓRKÓW:)
Zaznaczam,że pierwszy raz zakisiłam ogórcy tym sposobem i mam nadzieję,że będą równie smaczne jak mojej sąsiadki.
Z pięciolitrowej butli odlałam połowę wody mineralnej,miałam akurat wolną plastikową beczółkę.Dodałam trzy duże  łyżki soli(używam do przetworów tylko sól kamienną lub morską),trzy ząbki czosnku,dość duży kawałek chrzanu,daję dużo świeżego kopru i 1-2 liść orzecha.
Sąsiadka mówi,że próbowała z wodą mineralną kisić w słoikach szklanych i nie ma tego efektu,że tak zawsze wychodzą najsmaczniej-zobaczymy:))"
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy

Witam wszystkich i piszę jak się sprawy mają ...

" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin

... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)