Witam serdecznie.
I już! Jestem i będę tu! Buziaki dla wszystkich!
Cóż mogę powiedzieć o kapuśniaku? Tylko tyle, że jest jedną z moich ulubionych zup. A gdy dodamy do tej zupy to i tamto, to już poezja. W te chłodne jesienne oraz zimowe dni, także nas rozgrzeje i wprawi w dobry nastrój - powiadam Wam.
KAPUŚNIACZEK
=======================================
Pragnę Was poinformować, że na razie będę urzędowała na moim onetowym blogu przez jakiś czas. Troszku go zaniedbałam i muszę go "przeprosić" :) Post, który dzisiaj napisałam, będzie przez dłuższy czas ostatnim, a tymczasem zapraszam Was pod ten adres...
babuni-blog49
I dzisiaj tak, np. napisałam post o pierogach z wątróbką i jabłkami - zapraszam.
Moi
stali czytelnicy wiedzą o tym, że lubuję się w poszukiwaniach różnych, ciekawych rzeczy - tu i
tam. Tym razem moje poszukiwania dotyczyły różnych ciekawostek z
dawnych lat.
Dzisiaj
może, niektóre rady mogą wydać nam się śmieszne, ale trzeba przyznać
naszym babciom i prababciom, że nieźle sobie radziły bez pomocy
wszelkiego rodzaju chemii. Na niektóre z tych rad będziemy musieli wziąć
również poprawkę, ale czy tak, czy siak - poczytać warto, a nuż coś nam
się przyda.
Pomyślałam sobie co by tu zrobić, żeby tradycyjną surówkę z kiszonej kapusty, co nieco odmienić. Wielkich zmian nie wprowadziłam, dodałam tylko do niej, suszonych śliwek. Wszak suszone śliwki dodaję też i do bigosu, to czemu nie mogą być i do surówki, która zmieni co nieco swój smak.
SURÓWKA Z KISZONEJ KAPUSTY + ŚLIWKI
Składniki:
0,50 kg kiszonej kapusty
1-2 jabłek
garść śliwek suszonych (moja garść niedużą jest)
marchewka
cebula nieduża
2 łyżki oleju
pieprz i cukier do smaku
Przygotowanie:
Kapustę dobrze wycisnąć, poszatkować na mniejsze kawałki. Wodę z odciśniętej kapusty nie wylewać, bo może nam się przydać, gdyby kapusta okazała się później trochę za sucha i za mało kwaśna. Cebulę drobno kroimy w kosteczkę, marchew obieramy, myjemy ścieramy na tarce o dużych otworach, śliwki (wcześniej namoczone) kroimy w paseczki. Jeśli macie jakieś zielone, np. szczypior czy koperek, również bym dodała.
Wszystkie podane składniki wsypujemy do naczynia z kapustą, pieprzymy, dodajemy cukru do smaku (ilość cukru będzie zależała od tego, jak kapusta była kwaśna), dodajemy olej i wszystko dokładnie mieszamy. Próbujemy i jeśli uznamy, że jakiegoś składnika trzeba jeszcze dodać, dodajemy. Dobrze jest też dodać do tej sałatki troszku szczypiorku i koperku.
Życzę smacznego ...
Jest jedną z najstarszych przypraw, używany był już w epoce brązu. W Azji był on uprawiany na długo przed erą chrześcijańską. Starożytni Grecy i Rzymianie dodawali go do ciężko strawnych potraw z fasoli i grochu oraz pieczonych jabłek. Dioskorydes zalecał kminek przeciw bólom żołądka, a w średniowieczu było w zwyczaju kończyć biesiady słodkimi cukierkami kminkowymi, ze względu na właściwości pobudzania wydzielania soków żołądkowych. W średniowieczu można go było znaleźć w każdym przyklasztornym ogrodzie. Wraz z anyżkiem, kolendrą i koprem, kminek służył do aromatyzowania konfitur. Kminek to niewielka roślina o pierzastych liściach, przypominająca nieco koper. Od maja do lipca obsypana jest biało-czerwonymi kwiatami. W kuchni wykorzystuje się jej owoce. Poprawiają one nie tylko smak potraw, ale również trawienie.

W sklepie
Nawet ze świecą nie znajdziemy zmielonych nasion kminku. Za to bez problemu kupimy całe nasiona zapakowane w papierową torebkę bądź szklany pojemnik. Radzę kupić te w słoiczku, bo potrawa dłużej zachowa aromat.
W kuchni Kminek zwyczajny jest popularny w kuchni europejskiej, a wręcz rekordowe jego ilości zużywają Niemcy i Żydzi. Niemcy piją likier kminkowy, zwany Kummel. Najczęściej stosuje się całe owoce, znacznie rzadziej rozgniecione. Ze względu na właściwości, szczególnie zalecany jako dodatek do potraw z tłustych mięs (zwłaszcza boczku), pieczonej gęsi, kaczek oraz grochu i fasoli. Nadaje także wspaniały smak kiszonej kapuście. Można go również dodać do wytrawnych ciasteczek. Używając kminku mielonego, trzeba go mleć bezpośrednio przed samym użyciem, bo zapach szybko się ulatnia. Źle łączy się z innymi przyprawami za wyjątkiem pieprzu i soli.
W lecznictwie Chyba najbardziej doceniają go mamusie małych dzieci. Mamusiom pomnaża ilość pokarmu, a dzieci ratuje przed bólem brzuszka, gazami, nadmierną fermentacją itp. 5-10 gramów wysuszonych owocków kminku zalewa się litrem wrzącej wody i pije 3-5 razy dziennie (dorośli po szklance, dzieci po łyżeczce) przed posiłkiem.
Ciekawostki
Dawniej wieśniacy karmili kminkiem swoje kury, gęsi, gołębie w celu uniknięcia ich zabłąkania. Niektórzy hodowcy gołębi do dziś umieszczają ciasto kminkowe w klatkach, celem trzymania stada w miejscu.
W V wieku n.e. w Persji, kminek ceniony był jako "twarda waluta", gdyż to właśnie woreczkami z owocami kminku płacono ... podatki.
W magii ludowej kminek był popularnym środkiem na uroki - noszono w tym celu woreczek z jego nasionami na piersi. Stawiano też przy kołyskach niemowląt garnki z naparem kminku, którego zapach miał być nie do zniesienia dla wszelkich demonów.
Ten zielony krzew o kujących igłach jest dobrze znany w Polsce, rośnie też dziko w Europie i Ameryce. Jako przyprawy używa się jego małych, niebiesko - czarnych jagód. Dawniej stosowano je również przeciw ukąszeniom węży. Pewnego rodzaju przyprawą są też gałązki jałowca. Mało kto wie, że nazwa popularnego alkoholu z dodatkiem jałowca - ginu, pochodzi od holenderskiego określenia tej rośliny ("genever").
W sklepie
Dostępne są najczęściej całe, suszone jagody jałowca. Możemy też kupić rozdrobnione jagody z widocznym brązowym miąższem i nasionami. Lepiej jest jednak kupić jagody w całości. Świeżo rozdrobnione dodadzą potrawie więcej aromatu.
W kuchni
Wielką ozdobą staropolskiego stołu były pieczenie z dziczyzny i pieczone dzikie ptactwo z dodatkiem jałowca. Dziś używając jałowca, możemy nadać smak dziczyzny pieczeni baraniej, wołowej czy pieczonemu drobiowi.Jagody jałowca mają słodki smak, pozostawiający w ustach wrażenie lekkiego palenia oraz bardzo przyjemny gorzko-słodki aromat. Dobrze łączą się z czosnkiem, majerankiem i rozmarynem. Dodaje się je do kwaszenia kapusty, marynat, bigosu, potraw z baraniny, wieprzowiny i dziczyzny. Świetnie poprawią smak na przykład kartoflanki. Nie można jednak dużo dodawać tych owoców (kilka ziaren do potrawy wystarczy), więcej mogłoby niebezpiecznie podrażnić nerki. Jałowcem aromatyzuje się wódkę o nazwie "jałowcówka". Suche jagody lub gałązki można też wrzucić na rozżarzone węgle w grilla. W dymie jałowcowym dobrze wędzi się wędliny, dzięki czemu uzyskują większą trwałość, specyficzny smak i aromat. Jałowiec jest ulubioną przyprawą myśliwych, niezbędną do przyprawiania dziczyzny.
Na zdrowie
Lecznicze właściwości jałowca cenione były już w starożytności. W tym celu wykorzystywano szyszkojagody, liście a nawet drewno.
Medycyna naturalna zaleca stosowanie jałowca w takich chorobach jak: artretyzm, cukrzyca i nadczynność tarczycy. Leki z jałowca można przyrządzać na wiele sposobów, jako napary, wyciągi wodne i alkoholowe, nalewki, syropy.
Natomiast nie powinny stosować owoców jałowca osoby cierpiące na stany zapalne nerek oraz kobiety w ciąży. Olejki zawarte w jałowcu silnie drażnią nerki.
Ciekawostka
" W czasie upałów hektar jałowców wydziela do 30 kg lotnych substancji o działaniu antyseptycznym i bakteriobójczym, co stanowi swoisty rekord wśród drzew i krzewów iglastych".
UWAGA ! Jałowiec pospolity bardzo często mylony jest z bardzo trującym dla człowieka jałowcem Sawina.
Witam wszystkich i piszę jak się sprawy mają ...
" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin
... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)