środa, 31 października 2012

Wieprzowina z warzywami

Zanim moi drodzy "rozdam" naklejki, o których wcześniej pisałam tu: A miała być niespodzianka (mowa o nalepkach na słoiki), to muszę je najpierw wyprodukowywać. 

Tymczasem napiszę o pysznej potrawie, a mianowicie o wieprzowinie z warzywami, możecie ją podawać zarówno z ryżem jak i makaronem. Ostatnio zreszsię zdenerwowałam, bo internetu prawie przez 2 dni nie było (podobno ktoś się na lewo podłączył).


Wieprzowina z warzywami 
(dla 2 osób)
Składniki: 
- 250 g pieczarek (małe najlepsze),
- pół puszki pomidorów,
- pół pomarańczy lub jedna mała,
- 50 dag wieprzowiny,
- 1 łyżkę octu winnego,
- kawałek selera,
- 2 marchewki,
- 1 duży por lub dwa mniejsze,
- olej, łyżka masła, smalec,
- szczypiorek.

Przygotowanie: 
Mięso opłukać, osuszyć i pokroić w paski. Pomidory wraz z zalewą przetrzeć przez sito. Z pomarańczy wyciskamy sok, mieszamy go z pomidorami, octem solą i pieprzem. Do tak przygotowanej marynaty wkładamy mięso i odstawiamy na około 45 minut w chłodne miejsce.

Seler i marchewkę obieramy, myjemy, kroimy w paseczki. Por płuczemy i kroimy w słomkę. Przygotowane tak warzywa przysmażamy na oleju. Pieczarki oczyścić.

Mięso wyjąć z marynaty, zrumienić na maśle i smalcu, wyjąć z patelni, trzymać w cieple. Pozostałą marynatę wlać na patelnię, podgrzać. Dodać pieczarki, dusić 15 minut.

Mięso wymieszać z sosem pieczarkowym. Podawać z warzywami  i makaronem, posypać zieleniną.

A jeśli ma być z ryżem to należy obrać cebulę, posiekać na 2 łyżkach tłuszczu, wrzucić szklankę ryżu, przesamażyć. Całość wraz z pieczarkami dodać do marynaty i dusić około 20 minut, aż ryż stanie się miękki.

Życzę smacznego ...  


       

Nalewka na chandrę

Nie ma nic lepszego na zimowe wieczory niż porcja napoju, od którego krew żywiej krąży. Może to być herbatka z rumem, albo coś znaczniej wyrafinowanego, mam na myśli domowe nalewki rozgrzewające i leczące.

     

Cierpliwości, cierpliwości i jeszcze raz cierpliwości ... nalewka potrzebuje.
 
Nalewki po przelaniu do butelek powinny leżakować co najmniej pół roku. Im dłużej dojrzewają, tym są lepsze i skuteczniejsze.

 
Francuzi mają swoją "
café flambe " - bardzo mocną, wrzącą kawę z kostką cukru i kieliszkiem spirytusu. Irlandczycy " Irish coffee " - kawę z cukrem, wódką i bitą śmietaną. Anglicy grog - gorący koktajl z czerwonego wina, rumu, cukru i owoców. Naszą specjalnością są krupniki i miody, grzane wina i piwa z korzeniami, a także wspaniałe, znakomicie rozgrzewające, wytrawne i słodkie nalewki.

Nie mogło ich zabraknąć w żadnej staropolskiej kuchni lub raczej "apteczce" (czytaj tu:  Apteczka przyjemna, ówczesny "super market"

Każda szanująca się gospodyni trzymała je pod kluczem i ściśle wydzielała w zależności od potrzeb. Miała nalewki pomagające na migreny, bóle brzucha i serca, na bezsenność i nerwy, chandrę i melancholię lub łagodzące skutki przejedzenia lub przepicia. 

Wódek tych używano także przy rozmaitych chorobach. Malinówką leczono przeziębienia, anyżówką i zieloną nalewką sosnową - suchy kaszel, orzechówką, pieprzówką, kardamonówką - bóle żołądka.

Sposoby przyrządzania nalewek należały do ścisłych sekretów każdego dworku. Dzisiaj nie ma już dworków, nie ma też sekretów.


Robiąc nalewki pamiętajmy: po pierwsze; na nalewki wybiera się owoce zdrowe, dojrzałe, zioła i korzenie świeże i aromatyczne, po drugie; owoców, ziół  i korzeni nie wolno zalewać czystym spirytusem ani zbyt słabą wódką (spirytus zwarzy owoce, słaba wódka nie wydobędzie z nich całego aromatu i smaku).

Nalewka korzenna na chandrę
Składniki:

... 1/2 litra spirytusu 95%, 1/2 litra wódki 40%, laska cynamonu, laska wanilii, 6-8 goździków, 1/2 łyżki otartej skórki z pomarańczy, 1/2 łyżki kwiatu muszkatołowego, albo mielonej gałki muszkatołowej
Na syrop
- szklanka miodu, szklanka przegotowanej wody.

Przygotowanie
1.
Sklórkę pomarańczową, wanilię, cynamon, gałkę muszkatołową i goździki wrzucić do gąsiorka. Wódkę wymieszać ze spirytusem, zalać przyprawy. Gąsiorek szczelnie zakorkować i odstawić w ciepłe miejsce na 2 tygodnie.

2. Codziennie potrząsać gąsiorek. Po dwóch tygodniach nalewkę przefiltrować przez gazę (sito wyłożyć podwójnie złożoną gazą).

3. Przygotować syrop: miód i wodę zagotować w dużym rondlu, zdjąć z ognia. Do gorącego syropu powoli wlewać przefiltrowaną nalewkę, dokładnie wymieszać. Rozlać do butelek, szczelnie zakorkować i odstawić w chłodne miejsce na co najmniej 5-7 miesięcy.

W odpowiednim czasie nalewka nie tylko rozgrzeje i skutecznie poprawi nastrój, lecz także zlikwiduje uczucie zbyt pełnego żołądka.







Słój
, w którym przyrządzamy nalewkę, trzeba szczelnie zamknąć. Butelki do których przelejemy prawie gotową nalewkę, najlepiej jest po zakorkowaniu zalakować. Przechowujemy je w ciemnym miejscu, by nalewki nie straciły koloru.


Post w ramach przenosin z Onetu

niedziela, 28 października 2012

A MIAŁA BYĆ NIESPODZIANKA ...

Pomyślałam sobie, że zrobię Wam moi drodzy niespodziankę. Tak, tak, bo to miała być niespodzianka! Niestety pomyślałam jeszcze troszku i doszłam do wniosku - "wszystko OK, ale jak tu potem to ugryźć od strony "technicznej". I w związku z tym mam zapytania:


- Czy taki rozmiar jak tu zamieściłam będzie dobry?
- Czy dacie radę to sobie wydrukować?
- Czy takie nalepki będą dobre? 
- No i jak się podobają?
Powiadam nieraz mężowi, że to on i ja w jesieni naszego życia.

  Już na tyle się wywiedziałam, że można kupić taki specjalny papier, który jest już z klejem  na nalepki i na nim właśnie najlepiej te nalepki wydrukować.

I to już byłoby na dzisiaj tyle, czekam na wasze opinie!

Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia ...

środa, 24 października 2012

Racuszki z dyni

 Dzisiaj mam dla Was do zrobienia pyszne racuszki z dyni, a wczoraj napisałam tuDynia i co nieco o niej 

Przygotowując dynię do tych racuszków można ją zetrzeć na tarce lub ugotować, tak jak już wcześniej pisałam tu: Dynia na zupę 

Tak przygotowana dynia na zupę, niekoniecznie zawsze musi być li tylko na zupę, ale można z tej "paćki" zrobić różne racuszki, placuszki.


Racuszki z dyni 
Składniki:
- 30 dag dyni,
- 2 jajka,
- 2 szklanki mąki,
- 50 dag kefiru (najlepsze jest kwaśne mleko ale skąd je dzisiaj wziąć, chyba, że ... zrobimy sami),
- 1 łyżka masła,
- 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
- 3 kwaskowe jabłka,
- olej do smażenia,
- sól, cukier do smaku,
- żurawina w słoiczku i liście sałaty do dekoracji.

Przygotowanie: 
Dynię  obrać z twardej skórki, usunąć "wnętrzności" wraz z pestkami. Miąższ zetrzeć na tarce o dużych oczach, można także pociąć ją na kawałki i zagotować, zrobić z niej paćkę i dopiero taką dodać do ciasta.

 Oddzielić żółtka od białek. Masło utrzeć z żółtkami, połączyć z kefirem i dynią. Białka ubić na sztywną pianę ze szczyptą soli i dodać do ciasta. Delikatnie mieszać, stopniowo dodając przesianą mąkę wraz z proszkiem do pieczenia. Na koniec doprawić wszystko odrobiną soli. Można także dodać troszku cukru dla poprawienia smaku.

 Jabłka umyć, obrać, usunąć gniazda nasienne i pokroić w cienkie plasterki i wrzucić do ciasta. I raz jeszcze wszystko wymieszać. Teraz możecie ciasto spróbować i jeśli wyda się za mało smakowite, dodać jeszcze składników smakowych.

Na patelni rozgrzać oleju na tyle, aby racuchy były w nim co najmniej do połowy zanurzone. Smażyć z obu stron na małym ogniu na złotobrązowy kolor.

Ostatnie jabłko umyć i wraz ze skórką pokroić na cienkie plasterki. Placuszki wyłożyć na talerz, kłaść na każdym racuszku łyżeczkę żurawiny ze słoika. Ozdobić sałatą i plastrami jabłka. 

A jak zrobić kwaśne mleko (oto jest pytanie?) napisałam tu:  Pij mleko, będziesz duży, pij mleko zsiadłe, będziesz jeszcze większy       

Życzę smacznego ...

niedziela, 21 października 2012

Kaczka (gęś) z jabłkami


(...) Martwiły się inne kaczki:
"Co będzie z takiej dziwaczki?"
Aż wreszcie znalazł się kupiec:
"Na obiad można ją upiec!"
Pan kucharz kaczkę starannie
Piekł jak należy w brytfannie,
Lecz zdębiał obiad podając,
Bo z kaczki zrobił się zając,
w dodatku cały w buraczkach.
Taka to była dziwaczka!
Fragment wiersza J. Brzechwy

Zapewne wielu z Was zna i pamięta ten wiersz z lat dzieciństwa (tu babcia się rozmarzyła, ach kiedy to było ...). Ja nie mogłam się oprzeć aby go nie zacytować przy okazji pisania o kaczce.
Zanim jednak przystąpimy do przyrządzania potrawy z niej, musimy zapoznać się z kilkoma zasadami, które mogą uczynić z niej pyszną potrawę. A mianowicie:

1. Jeśli jest możliwość, zawsze warto kupować młode sztuki drobiu. Poznać to można po miękkim mostku i jasnej, prawie białej skórze. Także tłuszcz młodej kaczki lub gęsi jest bardzo jasny, a nie żółty. Gęsi młode można rozpoznać również po szarych lub czarnych łapkach, starsze sztuki mają łapki czerwone.
2. Drób musi być dobrze dopieczony, ze względu na zagrożenie salmonellą. Dlatego przed końcem pieczenia lub duszenia trzeba wbić w tuszkę lub jej przyrządzaną część widelec i sprawdzić, czy wypływający sok jest złocisty.
3. Kaczki i gęsi najlepsze są pieczone z nadzieniem. Pasują do nich przede wszystkim nadzienia owocowe i cytrusy. Ich kwasek zwiększa kruchość mięsa, wzbogaca smak, a także ułatwia strawienie dania. Tuszki przed pieczeniem trzeba uformować, związać nóżki, spiąć brzuch i skrzydła. Dusi lub smaży się piersi oraz uda.
4. Aby zioła, którymi posypuje się drób, nie przypalały się, wystarczy wymieszać je z olejem lub innym płynnym tłuszczem.
5. A najważniejsze w tym wszystkim jest to, aby kaczki nie rozmrażać w temperaturze pokojowej, ale po wyjęciu z zamrażalnika trzeba nam ją położyć w lodówce na najniższym jej poziomie. Czasami na rozmrożenie, trzeba poczekać  więcej niż jeden dzień. W przeciwnym razie mięso będzie twarde i niesmaczne.
6. Gdy kaczka jest już rozmrożona dobrze jest usunąć z niej widoczny tłuszczyk, który potem może posłużyć nam do wysmarowania i wyłożenia brytfanny. A piersi kaczki intensywnie uciskaj palcami - dzięki temu po upieczeniu będzie bardziej soczysta. 

Czas pieczenia gęsi lub kaczki w temperaturze 200 st.C: na każde 50 dag mięsa należy liczyć 20 minut, a na dopieczenie dodatkowo 20 minut. Kaczki nie powinno się kroić wcześniej niż 10-15 minut po wyjęciu z piekarnika, gdyż sok wypłynie i mięso będzie suche!   

Kaczka (gęś) z jabłkami 
Składniki:
- kaczka lub gęś,
- 5-6  dość twardych winnych jabłek (ilość zależy od wielkości kaczki),
- olej,
- majeranek, sól.

Przygotowanie: 
Kaczkę oczyścić, opalić nad ogniem lub pozostałości pierza usunąć pęsetą, umyć i osuszyć papierowym ręcznikiem. Majeranek, sól i olej wymieszać i dobrze natrzeć tym kaczkę w środki i na zewnątrz. Zostawić w chłodnym miejscu na 2 do 24 godzin.

Piekarnik rozgrzać do temperatury 200 st.C. Kaczkę piecze się w zamkniętym naczyniu. Jabłka obrać, usunąć gniazda nasienne, pokroić w ćwiartki lub ósemki, oprószyć z lekka majerankiem roztartym w dłoniach, włożyć do brzucha kaczki od strony kupra i spiąć wykałaczkami lub zszyć.

Brytfannę nasmarować i wrzucić do niej wcześniej odcięty tłuszczyk, rozgrzać i włożyć na to kaczkę. Następnie przykryj  i wstaw do nagrzanego piekarnika. Pamiętaj! Cały czas podlewamy (nawet co kilka-kilkanaście minut) kaczkę sosem, który się wytworzy podczas pieczenia. 
Jeśli by było za mało tego wytworzonego sosiku, można wlać około pół szklanki wrzątku.

Zrumienioną kaczkę po wyjęciu z piekarnika nigdy od razu nie kroimy, ale dajemy jej troszku odpocząć, nakrywając formę folią aluminiową i tak zostawiamy na około 15 minut.
Jeśli nakłujemy kaczkę i wypłynie z niej sok w kolorze złocistym a nieróżowym, kaczka już jest dobra.

Wyjąć jabłka, kaczkę pokroić, ułożyć na ogrzanym półmisku i podawać z pieczonymi ziemniakami i czerwoną kapustą na gorąco lub surówką.

     Rada K. Ćwierczakiewiczowej 
"Jabłka duszone do gęsi albo kaczek". 

"Jabłka podawane do pieczystego, mianowicie: gęsi, kaczek i wieprzowiny, powinny być ciepłe. Oprócz marmolady lub sosu jabłkowego (...) najsmaczniejsze są jabłka duszone. Obrane jabłka winowate przekroić na połowę, wybrać pestki, ułożyć w rondel, włożyć na 6 jabłek łyżkę młodego masła, ćwierć funta cukru i kilka łyżek gorącej wody, postawić na wolnym ogniu, niech się duszą pod przykryciem z pół godziny najwięcej, a najlepiej się widzi jak są już dobre, gdy widać, że się sos wysadził, podać gorące do pieczystego".

Życzę smacznego ...   
                                  

środa, 17 października 2012

SOSY MOJO


Sosy mojo pochodzą z kuchni Wysp Kanaryjskich, która jest połączeniem lokalnej tradycji i wzorów napływających ze stałego lądu, głównie z Hiszpanii. Kuchnia ta oznacza prosto, smacznie i ... dużo. Taką kuchnię właśnie lubię ... 

Popularną potrawą na wyspach są papas arrugadas - małe ziemniaczki posypane solą, podawane z sosami czosnkowymi mojo (zielonym z pietruszką i kolendrą, czerwonym z papryczką chili lub białym - podobnym do majonezowego). W tradycyjnych kanaryjskich restauracjach kelner zwykle proponuje papas jako przekąskę.

Aromatyczne czosnkowe sosy mojo 
Verde - zielony
4 ząbki czosnku obrać z łupiny i przecisnąć przez praskę. Pęczek natki pietruszki i pęczek kolendry umyć, osuszyć, listki oderwać od gałązek i zmiksować na jednolitą masę, dodając 4 łyżki oleju, czosnek, około szklanki wody i 2 łyżki octu winnego. Całość przyprawić solą i pieprzem. Jeśli sos będzie za rzadki, można do niego dodać miąższ czerstwej kajzerki, lub po prostu dodać wcześniej mniej wody. Sos ten podajemy do wędlin, mięsa i serów.

Rojo - czerwony 
8-9 ząbków czosnku obrać, posiekać. Strąk papryczki chili umyć i oczyścić z nasion, drobniutko posiekać. Dużą szczyptę kminku utłuc w moździerzu lub zemleć. 10 małych pomidorów, np. koktajlowych przepołowić na pół i upiec w piekarniku lub na grillu. Czosnek, chili i kminek utrzeć, dodać podpieczone pomidory i utrzeć na jednolitą masę. Cały czas ucierając, dodawać po trochu 1/2 szklanki oleju, 1/2 szklanki octu winnego i 1/2 szklanki wody. Przyprawić solą i szczyptą cukru (do smaku). Odstawić do lodówki na 24 godziny. Podawać do wędlin, mięsa i ryb.
Te przepisy znalazłam w gazetce "Moje gotowanie" - styczeń 2003 nr 1(98)

Postanowiłam więc o nich napisać, bo wydały mi się bardzo prostymi i dobrymi sosami. Teraz jeszcze dopiszę kilka moich uwag ...

   Pamiętajcie!   Czyszcząc papryczkę chili nigdy nie dotykajcie oczu, bo ... bo nie! A może ktoś z Was już doświadczył tego uczucia poprzez potarcie oczu przy czyszczeniu chili?! No to już nauczkę ma ... ha-ha. I jeszcze jedno, myślę, że jeżeli chcecie otrzymać sos gęsty, to po prostu trzeba dawać mniejsze porcje tych składników płynnych (dodać zawsze można, a ująć już nie).

Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia ...      

niedziela, 14 października 2012

Dynia a la coś tam


Ponieważ w tym roku, dynia mi "strasznie" wyrosła, miałam z nią problem nie lada, co z niej zrobić, żeby sobie nie zaszkodzić. Nie udało się tak do końca, bez szkody obejść, bo ... odcisk na rączce zrobiłam i w ten sposób, sobie zaszkodziłam.
Gdy zerwałam dynię bardzo byłam ciekawa, ileż to ona może ważyć? Po zważeniu, okazało się, że jej waga wynosi 50 kg. Może nie jest tak duża jak u mojego blogowego kolegi Zbyszka (100 kg), ale też miałam co z nią robić :)
Oprócz tej ogromnej  dyni były jeszcze i pomniejsze dwie, które porozdawałam.
Miała być dynia a la ananas a wyszła a la pomarańcza ...
Smak tej dyni zależał będzie od tego jakiego aromatu doń użyjecie. Można potem tak zrobioną dynię zajadać sobie samą, lub dodawać do mięs czy słodkich sałatek. Polecam ją, jest bardzo pyszna, a taki słoiczek mam na jedno posiedzenie, np. przed telewizorem :)
Dynia a la coś tam 
 Składniki:
...
1,5 kg dyni, 1,5 szklanki cukru, 1 kwasek cytrynowy, 1 aromat (jak do ciasta dajecie) ananasowy, pomarańczowy itp.

Przygotowanie:
1.
Obraną i wypestkowaną dynię kroimy w kostkę, taką na małego gryza. Do dużej miski wkładamy pokrojoną dynię, posypujemy cukrem, kwaskiem cytrynowym i polewamy aromatem. Wszystko mieszamy. Kwasek cytrynowy daje nam to, że dynia zachowa kolor. Odstawiamy na dwie godziny, od czasu do czasu mieszając (no powiedzmy, że nawet często mieszamy). W ten sposób dynia puszcza nam bardzo dużo soku.

2. Przekładamy kostkę z dyni do umytych słoików, zalewamy powstałym sosem, zakręcamy. Wkładamy słoiki do dużego garnka, i zalewamy wodą do 3/4 wysokości ich. Pasteryzujemy około 15-20 minut, od momentu zagotowania. Studzimy je stawiając do góry dnem.

  Życzę smacznego ...
 

sobota, 13 października 2012

Bigos też historię swoją ma

Bigos pojawił się najprawdopodobniej w kuchni polskiej w XV wieku. Wyrósł z naszej tradycji przyrządzania kiszonek i gospodarskiego zużywania poświątecznych, mięsnych resztek i już na stałe u nas ostał. To tradycyjne danie dla kuchni polskiej, a jest to nic innego jak kapusta z mięsem.

W kuchni staropolskiej, zwłaszcza na polowaniach znany był bigos z "wiwatem". Polegał on na ogrzewaniu przygotowanej wcześniej potrawy w garnku z pokrywką szczelnie zalepioną ciastem. 

Głośne wystrzelenie pokrywki pod wpływem ciśnienia oznaczało gotowość potrawy do spożycia. Warto jeszcze nadmienić, że każdy szanujący się szlachcic wybierający się na kulig, polowanie czy też w odwiedziny do sąsiada, zabierał ze sobą kociołek z bigosem.

 Po polowaniu, kiedy zwierzynę poległą ułożono rzędem, brano się za przygotowanie posiłku, który składał się głównie z bigosu popijanego gorzałką. Adam Mickiewicz w "Panu Tadeuszu" pięknie nam warzenie bigosu przedstawił ...
W kociołkach bigos grzano; w słowach wydać trudno
Bigosu smak przedziwny, kolor i woń cudną;
Słów tylko brzęk usłyszy i rymów porządek,
Ale treści ich miejski nie pojmie żołądek.
Aby cenić litewskie pieśni i potrawy,
Trzeba mieć zdrowie, na wsi żyć, wracać z obławy.

Przecież i bez tych przypraw potrawą nie lada
Jest bigos, bo się z jarzyn dobrych sztucznie składa.
Bierze się doń siekana, kwaszona kapusta,
Która wedle przysłowia, sama idzie w usta;
Zamknięta w kotle, łonem wilgotnym okrywa
Wyszukanego cząstki najlepsze mięsiwa;
I praży się, aż ogień wszystkie z niej wyciśnie
Soki żywne, aż z brzegów naczynia war pryśnie
I powietrze dokoła zionie aromatem.

Bigos już gotów. Strzelcy z trzykrotnym wiwatem,
Zbrojni łyżkami, biegą i bodą naczynie,
Miedź grzmi, dym bucha, bigos jak kamfora ginie,
Zniknął, uleciał; tylko w czeluściach saganów
Wre para, jak w kraterze zagasłych wulkanów.


"Pan Tadeusz" - A. Mickiewicz (księga IV - DYPLOMACJA I ŁOWY)


 Stare gospodynie wiedzą z tradycyj, że bigos robiono zawsze bądź z kapusty kwaszonej szatkowanej, bądź z niekwaszonej – ale na kwasie burakowym. Ze słoninką, schabem, kiełbasą zawsze gotowano, a zwierzynę pieczoną, mianowicie zająca, dodawano po ugotowaniu. 

Warząc, wrzucano pieprz w całych ziarnkach, a pieprzem tłuczonym posypywano na talerzach. Bigos podaje się na gorące śniadanie, zwłaszcza dla wyjeżdżających w podróż, i na wieczerzę; w domach staropolskich bigos z kiełbasą podany przed zupą rozpoczyna obiad, a poprzedzany był tylko kieliszkiem starki, piołunówki, lub gdańskiej wódki. Bywa zawsze gęsty, bo rzadki jest już kapuśniakiem.

 Bigosik jest potrawką bez kapusty, z pokrajanego drobno mięsa, z sosem kwaskowatym, zwykle z dodaniem jabłek. Syreniusz pisze za czasów Zygmunta III w swoim „Zielniku”, że kapusta głowiasta „ustom chętliwa i smaczna, zwłaszcza kwaszona... ta nad inne ciału pokarm zły daje, krew grubą czyni... ludziom jednak pracowitym nie tak szkodliwa”. 

 Skąd się wziął przy bigosie często dodawany przymiotnik „hultajski”, to na pewno nie jest wiadomym. Można tylko przypuszczać, że ponieważ w tym bigosie jest najwięcej posiekanego mięsa, zachodziła więc pewna analogia z hultajstwem, którym nazywano dawniej rozbójników i awanturników, napadających i siekających szablami.

                                                                        Źródło:Zygmunt Gloger - Encyklopedia staropolska.

Podwówczas znano kilka wariantów przyrządzania bigosu, a był to między innymi:

Bigos litewski - zawiera kapustę z dodatkiem kwaśnych winnych jabłek.
Bigos hultajski - zawiera szczególnie dużo drobno pokrojonego mięsa i słoniny. Cezary Biernacki powiadał, że "bigos hultajski podobnie jak barszcz lub zrazy jest najulubieńszą potrawą kuchni polskiej.
Bigos węgierski - doprawiany ostrą papryką i śmietaną.
Bigos myśliwski - z kawałkiem pieczeni z sarny, jelenia lub zająca z dodatkiem jagód jałowca.


Bigos litewski
"Uszatkować dużą główkę kapusty, osolić dobrze, a następnie mocno z soli wycisnąć; usiekać dwie białe cebule i razem posolić, kwaśne jabłka pokrajać w kostkę, tak samo tłuste, gotowane mięso wołowe, lub pieczeń i surową wieprzowinę, można, jeżeli jest wkładać zwierzynę pieczoną i następnie układać w rondlu w taki sposób: łyżka masła, kapusta, jabłka, wieprzowina, inne mięsa i znowu masło, kapusta, jabłka itd. ciągle w tym samym porządku. Tak ułożone zalewa się dobrym rosołem albo bulionem i zakrywszy dusi, przynajmniej ze dwie godziny, potrząsając często, żeby się nie przypaliło. Kiedy bigos już prawie gotów, zaprawić go łyżką masła i łyżką mąki, wymieszać dobrze, trochę go jeszcze wysadzić i wydać na stół. Na wydaniu włożyć można na wierzch trochę kiełbasy gotowanej i pokrojonej w plasterki. Bigos taki podaje się na śniadanie albo na obiad przed rosołem i może być odgrzewany, a wtedy nawet zyskuje na smaku."
(Krystyna Ćwierczakiewiczowa - "365 obiadów ...", 1911)

W Polsce zależnie od regionu kraju zagęszczano bigos razowym chlebem, doprawiano kwasem buraczanym, używano tylko kapusty kiszonej lub mieszano ją ze słodką. Ale gdy do Polski trafiły pomidory zaczęto je do bigosu dodawać lub przecier z nich. Ponoć pomidory przyspieszają "dojrzewanie" bigosu. Musimy także wiedzieć, że bigos im częściej jest podgrzewany ma coraz lepszy smak i właściwie uważa się, że dopiero tygodniowy bigos jest wart grzechu.
Dobrze jest także gdy bigos jest przemrożony, to też znacznie podnosi jego smak.

Jak widać - bigos też historię swoją ma, a jak! 

Życzę miłego dnia ... 

Obserwatorzy

Witam wszystkich i piszę jak się sprawy mają ...

" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin

... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)