piątek, 30 listopada 2012

Choinka sztuczna, czy ... prawdziwa, oto jest pytanie?

 Ta choinka rośnie na moim ogródku. Jest śliczna!

   Wiem, że do świąt jeszcze troszku czasu mamy, ale ja nie będę czekała na ostatnią chwilę, tylko dzisiaj o niej napiszę.

Bez choinki nie ma świąt !
Przy niej łamiemy się opłatkiem, składamy sobie życzenia, śpiewamy kolędy i oczywiście ... kładziemy gwiazdkowe prezenty, na które czekają wszyscy.
   Tradycja strojenia drzewek i wnoszenia ich do domu narodziła się w Alzacji. Choinkę strojono w papierowe ozdoby i jabłka - na pamiątkę drzewa rajskiego. Do rozpowszechnienia tego obyczaju przyczynił się wielbiciel choinki, Marcin Luter.

    Powstała nawet opowieść o Marcinie Lutrze, który uważany był za pomysłodawcę zapalenia na choince świeczek. 

   W wigilijny wieczór Luter rozmyślając nad bożonarodzeniowym kazaniem i szukając natchnienia, udał się do lasu na przechadzkę. Tam zachwycił się widokiem zielonych sosen z soplami lodu, w których migotało światło gwiazd.

   Po powrocie do domu ozdobił swoją choinkę woskowymi świeczkami, które zapalone na choince wyglądały niczym te gwiazdy odbite w soplach lodu.

   Druga legenda mówi, że kiedy chrześcijaństwo dopiero docierało do północnej Europy, sam Chrystus posłał z nieba na ziemię reprezentantów trzech cnót: wiary, nadziei i miłości. Ich zadaniem było znaleźć drzewo, które mogłoby godnie symbolizować Boże Narodzenie.

   Szukali długo, bo drzewo musiało być wysokie jak nadzieja, silne jak wiara, słodkie jak miłość i mieć znak krzyża na każdym konarze. W końcu na dalekiej północy zamieszkałej przez Wikingów znaleźli świerk, który spełniał wszystkie te warunki. Niebiescy wysłannicy oświetlili więc drzewo blaskiem gwiazd i tak powstała pierwsza bożonarodzeniowa choinka.   
Jakie drzewko wybrać, by uczynić święta przyjemnymi i niezapomnianymi ?
                     Jeśli prawdziwe - to które ?                        

Jak kupować żywą choinkę? 
    Aromat igliwia i żywicy oraz niepowtarzalny wygląd - tego nie zastąpi nawet najdroższa sztuczna choinka. Niestety, świerki szybko gubią igły w ciepłym domu. 

   Pojawia się więc problem sprzątania, a później usunięcia drzewka po świętach. Stawianie i strojenie choinki jest bardzo przyjemną czynnością ale sprzątanie już do miłych nie należy :) 

   Fakty są jednak takie, że droższe drzewka typu jodła czy świerk kaukaski nie gubią tylu igieł. Po prostu wysychają, lekko blednieją i stoją dalej. To samo dotyczy sosny, która - choć mniej popularna - wspaniale nadaje się do dekoracji z okazji świąt.

   Nieprawdą jest, że świąteczny obyczaj wycinania choinek rujnuje lasy. Drzewka świąteczne pochodzą ze specjalnych hodowli lub są wycinane przez leśników z miejsc, w których i tak byłoby to konieczne.

Jak rozpoznać choinkę świeżą i zdrową ?
   Niedawno ścięte drzewko zawsze mocno pachnie i ma elastyczne gałązki. Ma także jasnozielone, gęste i miękkie igły. 

  Pień drzewka jest wilgotny, a miejsce po cięciu jasne. Gdy igiełki są na końcach brązowe, bardzo ostre w dotyku, a miejsce po cięciu szarawe, to sygnał, że choinka jest przesuszona i może nie dotrwać do Nowego Roku.

   Przy zakupie choinek w doniczkach należy zwrócić, czy są ukorzenione. Bywa, że handlowcy przycinają korzenie, by drzewko można było osadzić w donicy. W takim wypadku można równie dobrze kupić choinkę ciętą. 


Choinka cieszy nas dłużej      
   Kupione wcześniej drzewko musi być w dobrej kondycji - igły nie powinny żółknąć, a pień powinien być wilgotny. Ustaw je w chłodnym miejscu osłoniętym od wiatru (podmuchy powietrza wysuszają gałązki) i jeśli nie była wcześniej na mrozie wstaw do wody.

   Gdy choinka jest już w domu najważniejsze jest dla niej stanowisko. Najlepiej, by było ustronne - potrącane drzewko bardzo szybko straci igliwie. Nie służy mu też ciepło, dlatego ustaw iglak z dala od grzejników. Dobrze jeśli temperatura w pomieszczeniu nie przekracza 20 stopni. Im będzie cieplej, tym częściej trzeba będzie nawadniać roślinę - w wyższych temperaturach wilgoć szybciej paruje, a choinka obsycha.

   Codziennie sprawdzaj poziom wody w stojaku lub pojemniku, który do niego wsunęłaś. Pieniek powinien być lekko zanurzony w wodzie. Kupiłaś drzewko? Ziemia w donicy musi być lekko wilgotna. Jeśli choinkę chcemy ozdobić pięknymi światełkami - lampkami, to najlepsze są tzw. LED-y, które się mniej nagrzewają.

   Kupując stojak pod choinkę należy zwrócić uwagę na to, aby był solidny. Trzeba dopasować jego wielkość do średnicy pnia i wagi drzewka (oznaczenia są na opakowaniu). Dobrze by był ciężki i miał pojemnik na wodę. Przy pierwszym podlewaniu dobrze jest dodać do wody glicerynę (50 ml na litr wody). Zraszajcie codziennie drzewko, ale tylko wtedy gdy jest bez lampek.

Choinka w ogrodzie 
   Choinka, którą zamierzamy przesadzić do ogródka, powinna być hodowana w doniczce. Przed zakupem, o ile to możliwe, warto wyjąć drzewko z doniczki. Jeśli zobaczymy, że ziemia jest zwarta i otoczona siatką drobnych korzeni, oznacza to, że wszystko jest w porządku. Dobrym znakiem są też wychodzące korzenie przez otwory w jej dnie. Korzenie drzewka powinny być w niej widoczne.

   Gdy rozsypuje się, odpada od korzeni to znak, że choinka została przesadzona do doniczki dopiero przed sprzedażą. A taka na pewno się nie przyjmie.
   Opowiem teraz o mojej choince, która jest wyjątkiem odstępującym od tych reguł. 

   Pewnego razu, będzie chyba 8 lat temu, dostaliśmy od szwagra piękną, małą choinkę, która stała u niego na balkonie. Mąż załadował ją do samochodu (było to latem), przywiózł do domu i ... zapomniał całkiem o niej, a słońce wtedy grzało, oj grzało. 

   Przypomniał sobie o niej dopiero po południu następnego dnia. Gdy ją zobaczyliśmy to chcieliśmy ją wyrzucić, tak źle wyglądała, całkiem się zasuszyła (tak nam się wydawało). Jednak po naradzie jaką z mężem odbyliśmy zdecydowaliśmy, że jednak ją posadzimy w ogródku. 

   Przez pierwszy cały rok straszyła swoim wyglądem, ale nic to, dalej trwaliśmy przy tym, że na ogródku ma się ostać. Przycięliśmy tylko jej czubek i na następny rok zaczęła wracać do formy, a po dwóch latach miała już dwa czubki. Teraz jest ozdobą mojego ogrodu a jej gałązki są niezielone ale tak jakby lekko oszronione, a najpiękniej wygląda gdy ukażą się na niej takie małe, drobne szyszki brązowe.  


            A sztuczna choinka?
   Wiadomo sztuczna - trwała i praktyczna.
Producenci sztucznych choinek prześcigają się w pomysłach na ich kształt, kolor czy gęstość igliwia.       Pamiętam moją pierwszą choinkę, która była okropnym drapakiem, a teraz, kiedy 4 lata temu zakupiłam drugą jestem z niej bardzo zadowolona. Co prawda nie ma tego zapachu jak żywa, ale wystarczy kupić olejek, np świerkowy i zrobić stroik z żywych gałązek świerka i już prawie mamy tak, jakby w domu stała choinka żywa.

   Do ich niepowtarzalnych zalet należy ekonomiczność. Sztuczne drzewko, choć droższe od naturalnego, służy wiele lat. Poza tym odchodzi problem przytaszczenia choinki do domu, mocowania jej w stojaku i - co najważniejsze - sprzątania sypiących się igieł.

   Trzeba mi jednak powiedzieć o jednym, że kupując sztuczną choinkę, wcale nie ratujemy lasów jakby można pomyśleć. Po świętach na targowiskach walają się resztki naturalnych drzewek, których nikt nie chciał. Faktem jest, że do produkcji sztucznych choinek używa się mnóstwa różniastych chemikaliów, które jak wiadomo zanieczyszczają nasze środowisko. Strach pomyśleć, ile lat po wyrzuceniu sztucznej choinki, rozkłada się takie drzewko.    

Czy tak, czy siak wybór i tak należy do Was. 
Musimy jednak pamiętać o tym, że choinka to nie wszystko. Najważniejszy jest spokój oraz dobra rodzinna atmosfera - czego Wam życzę. 
************************************************
To wszystko o czym tu piszę to jest dopiero przedsmak świątecznych przygotowań :)   

poniedziałek, 26 listopada 2012

Miód


   
     
    Złocisty jak bursztyn, to właśnie miód nadawał niepowtarzalny charakter potrawom w staropolskiej kuchni. Wyrabiano z niego także miody pitne, z których słynęliśmy i słyniemy w całej Europie.

   Miód był symbolem powodzenia, dostatku, szczęścia. Do dzisiejszego dnia przetrwało powiedzenie "kraj mlekiem i miodem płynący" czy też nazwa miodowego miesiąca.
 "Rzepa i miód" 
Chwaliła się raz rzepa,
przed całym ogrodem,
Że jest bardzo smaczna z miodem.
Na to miód się odzywa i tak jej przygani:
"A ja jestem smaczny i bez pani".
autor: Jan Brzechwa
Nie tylko na gardło
   Mniej kaloryczny od cukru, dzięki zawartości fruktozy i glukozy jest od niego słodszy. Dzięki temu błyskawicznie dostarcza energii, usuwa zmęczenie i stres. Miód wzmacnia serce, stabilizuje ciśnienie krwi, wspomaga proces przemiany materii i leczenie dróg oddechowych a także spowalnia rozwój bakterii.
Miód to także naturalny kosmetyk. Działa kojąco i nawilżająco na skórę, przyspiesza odnowę jej komórek.

   Działanie bakterio i grzybobójcze a także uodparniające miodu będzie silniejsze, gdy rozpuścimy go w wodzie, mleku co najmniej 8 godzin przed spożyciem. Wówczas uaktywniają się wszystkie zawarte w nim dobroczynne substancje. Szklankę przegotowanej letniej wody z rozpuszczoną w niej łyżeczką miodu najlepiej pić codziennie rano, na czczo.

Prawdziwy czy fałszywy ?
   Litr prawdziwego miodu z nektaru kwiatowego lub spadu waży średnio od 1,42 do 1,44 kg. Możemy zatem sobie zważyć słoik miodu, dla orientacji, aby wiedzieć jakiż też on jest, prawdziwy a może fałszywy.
Jeśli po upływie czasu pozostaje płynny - to podróbka !
Miód pachnący karmelem lub landrynkami "wzbogacono" syropem ziemniaczanym lub cukrem. Natomiast wyczuwalny smak i zapach buraków świadczy o dodatku melasy lub syropu buraczanego. Spływając z łyżki strużka świeżego miodu powinna tworzyć górkę - jeśli tworzy się dołek, miód zawiera sporo wody.      
 

Jak przechowywać ?
   Miód nie lubi światła, ciepła ani wilgoci. Przechowujemy go zatem w ciemnym miejscu i szczelnie zamkniętym słoiku. Tylko przez pierwsze tygodnie jest płynny i przejrzysty. Szybko scukrza się, czyli ulega krystalizacji. Wcale nie traci przy tym swoich cennych właściwości. Jeśli chcemy jednak przywrócić mu płynną konsystencję, np. dodajemy go ciasta, wstawiamy słoik z miodem do ciepłej wody lub mikrofalówki. Pamiętajmy jednak, że podgrzanie miodu do temperatury 40 stopni - pozbawi go leczniczych wartości. 

Wielka rozmaitość
   Już przed wiekami znane były różne rodzaje miodów. Najbardziej ceniono wśród nich miód lipowy z nektaru kwiatu lipy. W czasach dzisiejszych mamy ich różne rodzaje i każdy może wybrać ten, który najbardziej mu smakuje. Można dodawać go do musli, zup mlecznych zamiast cukru, zastąpić nim cukier w herbacie, deserach i ciastach. Należy nam jednak Pamiętać!, że miód zawiera więcej wody niż cukier - dlatego jeśli słodzimy nim ciasto, to trzeba zmniejszyć ilość płynnych dodatków o 2-3 łyżki. 
 
 Odmiany miodu .......

  Wielokwiatowy - najbardziej popularny, o złocistym kolorze i łagodnym, choć wyrazistym smaku. Zawiera dużo pyłków kwiatowych.

  Spadziowy - zwany też leśnym, o ciemnobrunatnej, szarozielonej lub prawie czarnej barwie i mocnym korzennym aromacie. Świetny na pierniki, nalewki, miody pitne.

  Malinowy - delikatny i jasny, o kwaskowatym smaku i zapachu malin. Ceniony dla swoich właściwości przeciwmiażdżycowych.

 Wrzosowy - ciemnoczerwony, ma nieco gorzkawy i pikantny smak. Odznacza się gęstą, prawie galaretowatą konsystencją. Dawniej chętnie używano go do smażenia owoców.

 Akacjowy - przejrzysty, bladozłoty, za mało wyrazisty smak, za to ze względu na dużą zawartość wody dłużej zachowuje płynną konsystencję.

 Gryczany - brunatno-złocisty o drapiącym, ostrym smaku. Chętnie używany do wypieku ciast i nalewek.

 Rzepakowy - jasnokremowy, prawie biały, łagodny, delikatny w smaku. Nawet po skrystalizowaniu, bardzo miękki.

 Lipowy - jasny, żółtozielonkawy, w smaku ostry. Ceniony jest dla swojego aromatu i właściwości antygrypowych.  

niedziela, 25 listopada 2012

Karol Radziwiłł - "Panie Kochanku" (cz. II)




" Pana Boga chwalę,
w czarta nie wierzę,
trzymam prawo,'nie znam króla,
bom szlachcic
przez głos wolny"
- tak sobie ongiś wysublimował
Karol Radziwiłł
"Panie Kochanku"
 

W poprzedniej notce (tu: Karol Radziwiłł "Panie Kochanku" (cz. I)), przedstawiłam „Panie kochanku” jako jednego z największych warchołów i okrutników, jakie ówczesne czasy widziały. Jednak nie do końca był taki bezduszny. Postaram teraz, przedstawić jego osobę w lepszym świetle niż w  poprzedniej notce.

 
Ojciec Michał Radziwiłł  "Rybeńko" nie zaniedbywał starań o majątek, porządkując swe dobra. Pozostawił więc po sobie bajeczną fortunę, nie dziw więc, że jego syn Karol Radziwiłł mógł pozwolić sobie na na wielką rozrzutność i dokazywanie.
  „Panie Kochanku” za życia cieszył się wielką popularnością, zwłaszcza wśród zubożałej szlachty, a dziś jest przedstawiany jako symbol swojej epoki. Był również pierwowzorem postaci stolnika Horeszki z „Pana Tadeusza – Adama Mickiewicza, a jego nazwisko pada w ks. XI gdy przyjmował w Nieświeżu króla Stanisława.

"Księga ta miała tytuł: Kucharz doskonały.
W niej spisane dokładnie wszystkie specyjały
Stołów polskich; podług niej Hrabia na Tęczynie
Dawał owe biesiady we włoskiej krainie,
Którym się Ojciec Święty Urban Ósmy dziwił;
Podług niej później Karol-Kochanku-Radziwiłł,
Gdy przyjmował w Nieświżu króla Stanisława,
Sprawił pamiętną ową ucztę, której sława
Dotąd żyje na Litwie we gminnej powieści".

Książę Radziwiłł piastował podczas swego życia wiele funkcji państwowych w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Był miecznikiem Wielkiego Księstwa Litewskiego. wojewodą wileńskim. Po przegranej pod Słonimiem bitwie z  Rosjanami, skazany na banicję. Po ślubowaniu wierności królowi Stanisławowi Poniatowskiemu, wrócił do kraju i wszystko co utracił, zostało mu przywrócone. Otrzymał stanowisko państwowe marszałka generalnego konfederacji barskiej. Nie należy jeszcze zapominać, że był on prekursorem polskiego szkolnictwa morskiego, założył on Szkołę Majtków w Nieświeżu. 3 sierpnia 1757 został odznaczony Orderem Białego Orła.
 
” Ja żyję po Radziwiłłowsku, a król jak chce „
- Książę Karol Radziwiłł


Pewnego razu, by olśnić króla Stanisława Augusta, którego zresztą serdecznie nie lubił, a także żeby zaświecić mu w oczy swoją zamożnością (król notorycznie cierpiał na brak gotówki), książę wydał dla niego iście królewską ucztę. Były fajerwerki, srebrna i złota zastawa, stoły ozdobione klejnotami, beczki ostryg (sprowadzono je brykami z Hamburga) i piramidy mięs. Podano barszcz i rosół, wołowinę z chrzanem, kaczki z kaparami, indyki z sosem migdałowym, kapłony z sardelami, cietrzewie z buraczkami, szczupaki w szafranie, karpie na miodzie, sielawy z goździkami, niedźwiedzie łapy w soku wiśniowym, pieczone jeże i sarnie podroby z pistacjami. Trudno było zliczyć wypitych setek butelek szampanów roznoszonych na tacach win starych i czegóż tam nie było jeszcze. Powiadano, że ta uczta kosztowała Radziwiłła, przeszło dwa miliony złotych. A była to ponoć już ostatnia uczta księcia Radziwiłła.
W Pamiątkach Seweryna Soplicy, znajdziemy też wspaniały opis księcia wojewody podczas sejmiku w Nowogródku. "Panie Kochanku" napotkawszy jakiegoś szlachcica w obdartej czapce na głowie, zdjął mu ją , na swoją głowę włożył – a dał mu swoją aksamitną. Potem książę  dobrze pijany, zaczął się rozbierać, besztając szlachtę z dobrego serca. I tak jednemu dał pas złoty, mówiąc; „Darujec durniu”, drugiemu kontusz; „Na świnio”, a następnemu szpinkę brylantową; „Trzymaj ośle”, a innemu żupan; „Weź pacanie”. 

I tak zostawszy w hajdawerach amarantowych i koszuli, siadł na wozie, na którym była ogromna beczka napełniona winem, on siadł na beczce, a wóz szlachta ciągnęła po ulicach Nowogródka. Wóz co chwila zatrzymywał się, a kto chciał, nastawiał kielich lub garniec i książę odtykał czop od beczki, dzieląc zawartością jej.
W ten sposób książę był odprowadzon, aż do klasztoru, gdzie jeszcze na dziedzińcu dokazywał. Na koniec zrzuciwszy hajdawery i koszulę, kazał zlać się wodą. Czym się wytrzeźwiał od razu i poszedł do celi, gdzie podkurek zjadłszy i z ojcem Idzim pacierze

odmówiwszy, spać się położył.
 
” Gdy w 1787 roku zmarł Hieronim Radziwiłł, młodszy brat Karola, wyprawił mu wspaniały pogrzeb wraz z pogrzebem macochy swej. Świątynię pojezuicką w Nieświeżu obleczono karmazynowym aksamitem, którego użyto około 2000 łokci (… ). Po raz ostatni wystąpiły dawne Radziwiłłowskie zbroje, którymi okryta była warta przy wejściu do kościoła i w podziemiu z trumnami”. [1]
„Gdy książę odbywał w Nieświeżu żałobne nabożeństwa za dusze swoich rodziców i krewnych, przez cały tydzień odprawiano kilkaset mszy świętych – każdy ksiądz oprócz stołu i wszelkich wygód dostawał za msze, czytanie dukata, a za śpiewanie po 5 czerwonych złotych”. [1]
Reasumując, pomimo, że postać księcia była różnie oceniana przez historyków – ja czuję pewną dozę sympatii do tej postaci. Uważam ją za bardzo barwną postać. Był on typowym sarmatą, może nie był skarbnicą cnót, ale posiadał niemalże diabelską fantazję.

Źródła:
Pamiątki S.Soplicy
[1] …
Swawolna Kompanija
Wikipedia

piątek, 23 listopada 2012

Karol Radziwiłł "Panie Kochanku" (cz. I)

Dzisiaj opowiem o pewnym znanym ze swoich ekscentrycznych pomysłów, polskim sarmacie, któremu na chrzcie dano imię Karol z domu Radziwiłł, a przydomek jaki mu nadano to  - "Panie Kochanku"

Wystarczyło tylko rzec "Panie Kochanku", a wszyscy wiedzieli o kogo chodzi. A dlaczego akurat taki przydomek mu nadano, spytacie? 

Ano dlatego, że było to ulubione jego powiedzonko, którym zwracał się do swoich rozmówców oraz dla odróżnienia go od Karola Stanisława Radziwiłła (1669-1710).


Ponieważ bardzo mnie zaciekawiło jego życie, spisane na kartach historii, pomyślałam sobie, że i Wy chętnie o tym poczytacie, dowiadując się o tym i owym.
 A życie, moim zdaniem, miał bardzo ciekawe i warte tego, by zaistnieć na stronach mego bloga. Ale zacznę od początku (jak zawsze zresztą).

Dawno, dawno temu, a było to w Nieświeżu roku 1734, urodził się Karol Radziwiłł, zmarł w Białej w roku 1790.


Był on najzamożniejszym magnatem w Rzeczypospolitej w II połowie XVIII wieku i jednym z najbogatszych przedstawicieli arystokracji w Europie. 

Sławą cieszyły się jego ekscentryczne upodobania, noszące jednakże znamiona owej sarmackiej fantazji i pogardy dla bogactwa. 

Ale, ale ... książę Radziwiłł nie tylko był skory do zabaw, figli, pełnych fantazji, które zawsze potrafił później wynagrodzić rozdając konia z rzędem, pasy bogate, pistolety, tabakiery i inne rozmaite bogactwa, tym, którzy jego żartów doznali. 

Można więc powiedzieć, że i "wilk był syty i owca cała".
Piastował także w ciągu swego życia wiele funkcji państwowych w Rzeczypospolitej Obojga Narodów.


Nie wszystko jednak kończyło się tym, że wilk był syty i owca cała. Najgorszy i najokropniejszy żart zrobił z Paca, pisarza wielkiego litewskiego. 

Był on jego  największym faworytem i towarzyszem w jego pijatykach i bijatykach.

 Jędrzej Kitowicz tak pisze o tym w swoich opisach obyczajów, że pewnego razu Karol Radziwiłł tak dokuczył swymi grubiańskimi igraszkami, że ten wyzwał go na pojedynek. "Panie Kochanku" w odpowiedzi na wezwanie Paca, udając, że się srogo się nań rozgniewał, kazał go porwać, w kajdany okuć i wtrącić do więzienia. 

Nie dość tego było, następnego dnia kazał go ubrać w śmiertelną koszulę i dysponować na śmierć w asyście księdza i kata.

 Nie pomogły płacze i prośby tak Paca jak i towarzyszy aby odstąpił od swego postanowienia. Radziwiłł dalej udawał zapalczywą cholerę i czynił się głuchym na wszelkie prośby, naglił Paca, aby klękał chyżej pod miecz katowski. 

Dopiero będąc już sytym żartu, skoczył do Paca mówiąc doń: "A widzisz ! ja ciebie lepiej nastraszył niż mnie ty pojedynkiem !". 

Poprowadził tedy Paca na pokoje, tam mu zaraz ofiarował moc prezentów. Pac naturalnie śmiercią zmieszany, a potem nagłą radością przejęty, wpadł w chorobę i trzeciego dnia umarł.

Należy jeszcze nadmienić, że Karol Radziwiłł "Panie Kochanku" był zamiłowanym myśliwym i podróżnikiem, a przy tym bajarzem, jakich mało.

"Kiedyś, jak polując na na niedźwiedzia, rozkazał obstawić knieję wozami dookoła - opowiadał książę - a dyszle tych wozów wysmarować grubo miodem. W kniei tej sadowiły się niedźwiedzie, a wiadomo jak niedźwiedzie przepadają za miodem.

Zwabione jego zapachem powyłaziły z gęstwin i poczęły chciwie oblizywać miód na dyszlach. Łakome niedźwiedzie liżąc tak miód od początku dyszla coraz dalej i dalej, same ponadziewały się tak, że początki dyszli wyszły im drugą stroną, wobec czego ruszać się nie mogły.

Chłopi z rozkazu księcia pana, wyskoczyli z zasadzki, zatkali kołami końce dyszli i ściągali z nich niedźwiedzie, jak grzyby nadziane na sznurek.

Jednego roku, który był ubogim w miód, chłopi przywieźli dwa tysiące niedźwiedzi do Nieświeża".

        W czasie innego polowania "Panie Kochanku" zapomniał śrutu i kul, a że jadł wiśnie miał tylko pestki. Nabił więc nimi strzelbę. Gdy pojawił się jeleń, strzelił do niego z pestki wiśni, ale zwierz uciekł.

 Rok później w tym samym lesie "Panie Kochanku" spotkał jelenia ... z dużymi gałęziami wiśni wyrastającymi mu z głowy.

Nie ulega wątpliwości, że miał litewski magnat słabość do niedźwiedzi. Podczas uczt urządzanych w jego pałacu, do stołu usługiwał nikt inny, jak tresowany miś. Gości swych zaś woził pojazdem zaprzężonym w sześć lub osiem niedźwiedzi.

Nie mniej ekscytujące i niezwykłe były podróże jego. Jak sam opowiadał, pewnego razu podróżując po Adriatyku (był to rok 1774), jego okręt zatonął, a załoga zginęła. Jego zaś ocaliła syrena, która się w nim zakochała i z tego związku powstały ... śledzie". Teraz już wiemy, komu zawdzięczamy rybę śledziem zwaną... :)

Ponieważ "Panie Kochanku" opowiadał dużo tych bajek i niesamowitych historii, upoważnił swego ulubieńca Borowskiego, aby go trącał pod stołem, jeśli będąc już zbyt podchmielonym, przesadzi w swoich zmyśleniach. I teraz opowiem kilka takich zdarzeń, które miały miejsce podczas kilku takich pijatyk.

"Po wypiciu kilku kielichów, opowiadał książę, że na jednym polowaniu zabił takiego lisa, który miał ogon na trzy wiorsty. Wtem Borowski trącił go ręką pod stołem
- Nie, nie tyle, panie kochanku - poprawił się książę - Miał ogon na dwie wiorsty długi.
Borowski znowu pociągnął go za kontusz pod stołem
- Ależ nie, miał tylko jedną wiorstę, panie kochanku.
Gdy trącania nie ustawały, rzekł książę zniecierpliwiony:
- Cóż u diabła ? Czy ten lis był zupełnie bez ogona, czy co ?:

Inszym razem opowiadał:
-" Czy to nie było prawdziwe zdarzenie, Panie Kochanku, kiedy raz prowadząc szwadron huzarów do ataku, zostałem ugodzony kulą armatnią tak nieszczęśliwie, że ta rozdarła mnie na dwie połowy. Wszak pamiętasz to, Borusiu ? - zwrócił się książę do Borowskiego.
- Nie pamiętam tego mości książę - odparł zapytany - bo właśnie wtedy byłem już zabity".

Znany był ze swoich niesamowitych opowieści. Opowiadał między innymi o "wjechaniu do armaty tak wielkiej, że zmieścił się w niej wraz z karocą zaprzężoną w cztery konie". Inną jego opowieścią była historia oblężenia Saragossy, kiedy kula armatnia oderwała jego Kasztance tylne nogi wraz z zadem, a ta ostatnim wysiłkiem wyskoczyła na wały twierdzy, gdzie książę Karol wysiekł był wszystkich wrogów.

Sławą  cieszyły się jego ekscentryczne upodobania, noszące jednakże znamiona owej sarmackiej fantazji i pogardy dla bogactwa.

Kiedyś latem książę Karol chciał pojeździć na saniach. A ponieważ było latem o śnieg raczej trudno, książę wpadł na koncept i wysypał na dziedziniec nieświeskiego, cukru i zaplanowany przezeń kulig, obył się.

Jedną z jego ulubionych zabaw była ta, gdy płacił wieśniaczkom za to aby siadały na drzwiach i kukały, książę zaś brał guldynę i strzelał im w "słabiznę" pieprzem.

Prócz tych wszystkich żartów, swawoli i konceptów, miał jeszcze jedną zabawę traktując ją jako żart swego pijaństwa, a były to żarty bolące dla tego i owego konfidenta, acz dla "Panie Kochanku", śmieszne i zabawne.

 Lubił skropić kijem nieznacznie z tyłu, pijącemu przybić kielich do gęby, aż do zachłystania się, nalać z tyłu za kołnierz wina leniwo pijącemu, wyrządzać figle sztuczne z obrazą wstydu białej płci - to było najmilszą zabawą Radziwiłła. Z trudem kto z jego kompani wychodził bez jakowejś obrywki.
Ale tak jak był szczodry w psikusy, tak też i w podarunki a więc i nikt urazy do niego nie chował.

Ponieważ jeszcze trochę ciekawostek posiadam w temacie swawolnego życia księcia, zamieszczę je w innym artykule, wszak ten i tak jest trochę za długi. Myślę, że również z miłą chęcią poczytacie o tym ... dalszy ciąg nastąpi !

Źródła:Dodatek naj poleca - Przeboje kuchni polskiej" - nr 1/2000

czwartek, 22 listopada 2012

Nasze stopy zimą

Nasze stopy wymagają ciągłej pielęgnacji i latem, i zimą. Latem dbamy o nie dla urody, zimą zaś, dla potrzymania ich urody oraz zdrowia. 

Ponieważ zima już tuż, tuż to dzisiaj będzie o tym, jak zadbać o nie właśnie o tej porze roku.

W porze chłodów uwięzione są godzinami w ciężkich, szczelnie zamkniętych butach. Te okowy męczą i deformują stopy, wywołują choroby skóry. 

Brak dostępu powietrza sprzyja rozwojowi grzybicy. A wielogodzinny ucisk na jaki narażamy nogi, wpływa źle na krążenie krwi, kondycję serca i kręgosłupa. Należy więc poświęcić im tyle samo czasu co latem.


BUTY NA LUTY
B
uty powinny być wygodne, nie za ciasne: hamując dopływ krwi do stóp, narażamy je na marznięcie i odmrożenie. Zamiast wysokich kozaczków, ortopedzi zalecają krótkie, skórzane botki na grubej elastycznej podeszwie. 


W ogrzanych pomieszczeniach należy je zmieniać na obuwie przewiewniejsze. Zapobiega to poceniu się nóg, które wywołuje grzybicę. Wywar z kory dębowej lub roztwór nadmanganianu potasu usuwa odór spoconych stóp, wystarczy je tylko w nich wymoczyć około 15 minut.

Uwaga: odmrożenia !
Zapobiegniemy im systematycznie hartując stopy przez przemienne zanurzanie nóg w gorącej i zimnej wodzie. Należy powtarzać tę czynność 10-20 razy, a po dokładnym osuszeniu stóp, smarować je maścią kamforową. Moczenie nóg w rozgotowanych, gorących obierkach, np. z ziemniaków - to także sposób na odmrożenia.
 

Nie chcesz pewnie, by szorstkie pięty niszczyły ci rajstopy. Ale niestety, zimą naskórek na stopach nadmiernie się wysusza. Sprzyja temu zabudowane obuwie, które nosisz przez wiele godzin i suche powietrze w pomieszczeniach ogrzewanych kaloryferami. Konieczne jest więc stosowanie odpowiednich preparatów, które nawilżą i wygładzą skórę stóp.

Wieczorem po kąpieli
Zetrzyj martwy naskórek specjalnym peelingiem do stóp, albo przetrzyj je gruboziarnistą tarką. Potem dokładnie wysusz i nakremuj - wtedy skóra nie stwardnieje. Wybieraj kremy silnie nawilżające, tłuste, które są wzbogacone olejami roślinnymi, m.in. z jojoba oraz parafiną czy gliceryną. 


Większość z nas nie przepada za tłustymi preparatami, warto się jednak do nich przekonać. Tylko taki krem dobrze natłuści podeszwy stóp, na których nie ma ani jednego gruczołu łojowego. To one tworzą warstwę chroniącą naskórek przed wysuszeniem.

Jeżeli twoja skóra stała się szorstka, zrogowaciała, staraj się ją zmiękczyć za pomocą regenerującego preparatu, który zawiera mocznik (urea). Substancja ta ma silne właściwości higroskopijne, czyli wspomaga zatrzymywanie wody w komórkach, oraz złuszczające - zapobiega tworzeniu się zgrubień i twardej skorupki na piętach.


 Kremu możesz użyć jak maski, zwłaszcza gdy naskórek jest popękany. Wmasuj kosmetyk w stopy, pozostawiając cienką warstwę na ich powierzchni, po czym załóż na całą noc bawełniane skarpety. Taką kurację powtarzaj co 2-3 dni, aż do uzyskania poprawy.

Możesz też wklepać odżywczy krem (np. z miodem).

Dwa razy w tygodniu przygotuj kąpiel w siemieniu lnianym. Szklankę siemienia zalej litrem wrzątku. Po 15 minutach przelej do miski. Mocz stopy 10 minut. Starannie wuytrzyj i posmaruj kremem/maścią.

Konieczny relaks
Odprężenie przyniosą naszym nogom również wywary z ziół - gotowanych przez 10 minut, a potem ochłodzonych. Mięta (100 g na 2 litry wody) odświeży i usunie zmęczenie; igliwie (50 g na 2 litry wody) ożywi obieg krwi, a kora białej wierzby ( 260 g na 2 litry wody) - uśmierzy bóle.


 Po umyciu i osuszeniu stóp, wcieramy w nie kremy lub balsam "Kolastyny. Połączmy to z masażem palców, podbicia i pięt - ruchami okrężnymi.

wtorek, 20 listopada 2012

Jak przewidzieć pogodę?

"Styczeń pogodny wróży rok chłodny".

 Fotkę "ukradłam" Lotce-fotce ::)
W dzisiejszych czasach ludzie mają dobrze, bo wystarczy, że obejrzą "pogodynkę" w TV i już wiedzą jaka jutro będzie pogoda. Chociaż niekoniecznie te prognozy się sprawdzają.

Dawnymi czasy nie było TV i ludzie jakoś sobie radzili. Od wielu stuleci ludzie żywo się interesowali znakami jaki kolor ma  niebo, jak zachowują się zwierzęta

Dzięki tym obserwacjom wiedzieli potem jaka pogoda ich może czekać następnego dnia. Czy jutro będzie piękny, abo brzydki dzień. Czy iść w pole czy też ostać w domu. Wiadomą sprawą jest, że najlepszymi przepowiadaczami pogody są górale.

Dzisiaj spróbuję troszku opowiedzieć o tych zachowaniach natury i rokowaniach ludzi, hmm ... jaka to też może być jutro pogoda?

"Panie Wietrze"
Panie Wietrze, panie Wietrze,
Czemu pan nie chodzi w swetrze?
Czemu pan udaje zucha,
Skoro sam pan chłodem dmucha?
                                                               autor: L. J. Kern

"Gdy luty z wiatrami,
rychła wiosna przed nami". 

Tak przy okazji chciałam Wam pokazać niebo o zachodzie słońca, które pewnego razu udało mi się sfotografować.

"Kiedy w marcu plucha,
to w maju posucha".

Co mówią nam chmury ? 
- białe, kłębiaste - są zapowiedzią długiego rozpogodzenia.
- czerwone niebo - podczas zachodu słońca wróży ładną pogodę. Natomiast czerwone niebo o wschodzie słońca oznacza obfity deszcz.
- chmury z zachodu niosą ulewę, chmury ze wschodu - wyż.
- biało szare chmury - szybko przesuwające się po niebie, to zapowiedź burz i piorunów.
- zielone niebo - ukazujące się spośród chmur, to znak długich deszczów.
- sine i zielonkawe niebo - po zachodzie słońca mówi nam, że poprawy pogody nie należy oczekiwać. 
- bladożółte niebo - oznacza deszcz, a lekkie baranki na niebieskim niebie zapowiadają słońce i ciepło.
- ruchy chmur - przeciwne do kierunku wiatru, zapowiadają zbliżanie się frontu chłodnego

"Grzmot w kwietniu - dobra nowina,
już szron roślin nie pościna".

A gwiazdy donoszą nam ...
- duże i migoczące - przynoszą ze sobą opady i burze.
- białe i małe - wróżą wiatr.
- spadające - zapowiadają nie tyle spełnienie życzeń, co długie deszcze.


"Pierwszego maja deszcz,
nieurodzajów wieszcz".
Wiatr wieje, ale skąd ?
- północny wiatr - mówi o długiej i ładnej pogodzie.
- wiatr z południowego wschodu - zapowiada deszcze.
- wiatr z zachodu - zapowiada również opady i silny wiatr.
- powiew z południa - jest znakiem ocieplenia.
- jeśli wiatr - nagle ustaje, a temperatura jest wysoka, można oczekiwać burzy z piorunami.

"Czerwiec grudniową pogodę głosi,
lipiec dla stycznia wróżbę przynosi".

Ale mglisto dziś ...
- kiedy wzgórza otoczone mgłą - będzie mokro.
- mgła przed wschodem słońca - to znak pięknej pogody.
- wilgotna gnana wiatrem mgła - niesie deszcz.
- kiedy mgła jest lekka i nie gromadzi się w kotlinach będzie sucho i ciepło.
- lekka mgła unosząca się nad powierzchnią wody - oznacza słońce i upał. 

"Tęcza"
A kto Ciebie śliczna tęczo,
siedmiobarwny pasie,
namalował na tej chmurze
jakby m atłasie".
                       Maria Konopnicka 
 

Tęcza ... jakaż ona piękna !
- tęcza pojawiająca się w czasie brzydkiej pogody - to znak, że nastąpi koniec opadów.
- kiedy tęcza szybko znika z nieba - rozpogodzenie jest już blisko.
- tęcza o poranku - ostrzega przed pogorszeniem się pogody, a wieczorem odwrotnie, przynosi ze sobą zapowiedź słońca.
- jjeśli natomiast obserwujemy tęczę na wschodzie - można mieć nadzieję, że opady już się zakończyły, chyba że - od zachodu nadciąga nowy niż.

"Jeśli wrzesień z pogodą zaczyna,
zwykle przez miesiąc pogoda trzyma".

Teraz czas na zwierzaki ...
Koty - gdy myją starannie uszy, zapowiadają deszcz.
Psy - gdy tarzają się w trawie, także chcą nam przekazać, że idzie brzydka pogoda.
Bydło i konie - jeśli trzymają się razem, to zapowiedź opadów.
Owce - zbyt ożywione, wyciągające szyje i węszące w powietrzu, czują nadejście deszczu.

Gdy chrząszcze pojawiają się wieczorem - wróżą opady.
Głośny rechot żab - to znak deszczów i wilgoci.
Świeżo usypane kretowiska - wróżą nadejście opadów i deszczów. 

Kiedy nadchodzą słoneczne dni pająki budują sieci szeroko i bez obaw, kiedy mokre - tylko utrwalają swoje pułapki. Kiedy pająk zawisa na długiej nitce, będzie ciepło i sucho, kiedy na coraz krótszej - szykuje się deszcz. Najlepiej kiedy pająki zabierają się do tkania swoich sieci rankiem - oznacza to, że nie będzie padać. 

"Jeśli w grudniu często dmucha,
to w marcu i kwietniu plucha".


a więc ... pogoda na jutro będzie taka, i taka  :)






Jeszcze mam dla Was moi drodzy informację (jakby kto nie wiedział) a mianowicie - na moim drugim blogu (tzn: pierwszym) ostatnio zrobiłam multum różniastych pierogów, na które serdecznie

klik >  babuni-blog49

zapraszam ... :)

Obserwatorzy

Witam wszystkich i piszę jak się sprawy mają ...

" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin

... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)