sobota, 21 września 2013

Słodki omlet cesarzowej Sisi (Sissi)

   To zwykłe danie zyskało arystokratyczny rodowód dzięki monarchii habsburskiej, która pozostawiła po sobie nie tylko wielką spuściznę historyczną i kulturalną, ale także kulinarną.

   Omlet ten, smażony w głębokim tłuszczu, jest rodzajem pulchnego naleśnika, porwanego na kawałki. To niezbyt wykwintne, i raczej domowe danie, ma wiele ciepła i uroku. Wygląda jak trochę nieudany omlet grzybek na słodko.

   Z tym tradycyjnym austriackim przysmakiem wiążą się dwie historie. Jedna dotyczy cesarza Franca Józefa, wielkiego miłośnika polowań. W czasie jednego z nich cesarz zgubił się w lesie. Zziębnięty i głodny trafił do wiejskiej chaty, gdzie gościa nakarmiono omletem, niestety, niespecjalnie efektownym, bo porwanym na kawałki. Stąd nazwa schmarren  - oznaczająca skrawki, śmieci.

   Druga opowieść dotyczy Elżbiety - cesarzowej Austrii i królowej Węgier - znanej również jako Sisi lub Sissi. Była ona piękną, tajemniczą i tragiczną postacią - ucieleśnieniem blasku i cienia austriackiego dworu cesarskiego z końca XIX wieku.

   Kiedy licznymi wojażami cesarzowa przebywała w Wiedniu, zwłaszcza w karnawale, lubiła - od czasu do czasu - zniknąć z pałacu. Powiadano, że wieczorami, oczywiście incognito, bawiła się na zwykłych balach. Kiedyś ponoć widziano ją nawet na balu praczek, przebraną za jedną z nich. 

  I właśnie podczas tych karnawałowych eskapad, poczęstowano omletem schmarren. W dowód sympatii chciano go nazwać jej imieniem, ale zaproponowała, aby dodać słowo kaiser, tzn. cesarz, co wzbudziło pewne zdziwienie. Jednak, gdy okazało się kim jest naprawdę, nazwa została przyjęta.

   Omlet wyśmienicie nadaje się na śniadanie bądź podwieczorek. Podaje się go na ciepło z rodzynkami lub sokiem truskawkowym bądź malinowym. 

   W sezonie ze świeżymi owocami, a kiedy ich nie ma, z powidłami śliwkowymi, dżemem albo samym cukrem pudrem i cynamonem. Najlepiej smakuje popijany mlekiem lub kompotem.


Omlet cesarski
(Kaiserschmarren)
Składniki (2-3 porcje):
- 4 jajka,
- sól,
- 3 płaskie łyżki mąki,
- 1/2 szklanki mleka,
- garść rodzynek,
- 4 łyżki masła,
- cukier puder,
- odrobinę cynamonu (1/2 łyżeczki),
- 2 łyżki płatków migdałowych.

Przygotowanie:
1. Białka oddzielić od żółtek. Białka ubić na sztywną pianę, dodać rozmieszane żółtka. Masę delikatnie mieszać, jednocześnie powoli wsypując przesianą mąkę i wlewając mleko. Jeśli chcemy dodać rodzynki, należy najpierw je namoczyć w gorącej wodzie, osączyć na sicie i wsypać do ciasta razem z mąką.

2. Na dużej patelni, na małym ogniu rozgrzać masło (lepiej użyć klarowanego, a jeżeli chodzi o samo masło to dobrze jest je dodawać z olejem w stosunku 1:1. Masło nam się nie przypali). Wlać ciasto i smażyć na średnim ogniu. Kiedy spód się przypiecze, łopatką podzielić omlet na kawałki. Posypać cukrem pudrem, szczyptą cynamonu i płatkami migdałowymi, wymieszać. Przykryć na chwilkę, by uwolnił się zapach cynamonu. Jeszcze ciepłe wyłożyć na ogrzany talerz.

   Będąca na wiecznej diecie Sisi bardzo polubiła ten deser, który jest przepyszny, słodki, lekki, puszysty - wart cesarskiego stołu. I oczywiście wcale nie jest trudny do zrobienia, nawt jak się połamie, porwie przy przewracaniu na drugą stronę, to nic nie szkodzi, to jeszcze lepiej, bo taki ma być...

Wielce pomocne źródło:
"Moje gotowanie" - wrzesień 2011 nr 9(202)

Link do tego posta:
http://babuni-blog49.blog.onet.pl/2011/04/17/tort-pawlowej/#comments  
 

   
  

58 komentarzy:

  1. brzmi pysznie, a ja do tego jeszcze przed śniadaniem :) trzeba będzie spróbować zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na śniadanko w sam raz... smacznego!
      Pozdrowionka.

      Usuń
  2. Pychotka! Już sobie wyobrażam ten smak :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby nic takiego, a jakie pyszne...
      Pozdrowionka.

      Usuń
  3. Jak wroce ze spaceru dlugieeeeg bede robic ow omlecik!
    Serdecznosci sobotnie.
    U mnie jest po prostu bajecznie i jesiennie...
    Judyta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i jak, smakowało? :)
      U mnie wczoraj też była piękna pogoda,
      aż się nie chciało wracać z ogródka do domu.

      Pozdrowionka.

      Usuń
  4. http://www.gutekueche.at/rezepte/847/wiener-kaiserschmarrn.html

    Zutaten für Portionen Zutaten-Menge mit eingegebenen Portionen umrechnung(dla 3 osób)
    40 Gramm Butter(masło)
    4 Stück Eier(jajka)
    200 Gramm Mehl(mąka)
    300 Milliliter Milch(mleko)
    30 Gramm Rosinen(rodzynki)mogą byc platki migdałowe


    1 Prise Salz(sól)
    1 Prise Staubzucker zum Bestreuen( szczypta cukru pudru do posypania)
    30 Gramm Zucker

    Jak się na patelni usmaży włozyć do nagrzanego piekarnika i dopiero potem porwać na kawałki(zawsze widelcem) i jeszcze raz z cukrem na patelni przyrumienić. Widziałam jak to kucharze robia JaGa. Tam w twoim przepisie chyba za mało mąki jest. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ulu dzięki za ten nowatorski przepis.
      Ale tak w ogóle, to prawdziwy omlet
      nie powinien zawierać mąki, ino same jajka.
      Po dodaniu mąki to już mamy omleto-grzybek,
      tak bym go nazwała. Najistotniejsze w omlecie są jajka.

      Hmm..., do piekarnika włożyć, też nie za bardzo,
      bo omlet nie może być tak spieczony z obydwu stron,
      tylko z jednej. Zresztą już o omletach pisałam pod tym linkiem

      http://jaga-babciaradzico.blogspot.com/2012/05/delikatne-i-puszyste-omlety.html

      i dalej się tego trzymam, o czym napisałam


      Pozdrowionka.

      Usuń
    2. Ten przepis z samego wiednia. Szczerze ,to ja nie próbowałam nigdy, ale widzialam na ekranie jak go specjaliści robią. Bo to raczej nie omlet JaGa ten, Kaiserschmarren, tylko naleśnik. Do omletu także mleka się nie dodaje.Pozdrawiam wzajemnie

      Usuń
    3. I tu się muszę z tobą zgodzić, że prawdziwy omlet musi się obyć i bez mleka. Mleko i śmietanę dodaje się po to aby omlet był bardziej pulchny.
      Jest wiele odmian omletów, jednakże najprawdziwszy jest ten francuski z samych jajek, smażony na maśle, gdzie spód musi być przypieczony natomiast powierzchnia taka galaretowata.
      Moja mama gdy smaży sobie jajecznicę, także dodaje odrobinę mleka, bo mówi, że wtedy jest lepsza. Tak samo i tego Kaiserschmarren w Wiedniu też może być wiele, ja jednak trzymam siętego przepisu, który podałam....

      Pozdrowionka.

      Usuń
    4. Jest jeszcze i taka legenda która opowiada,że Sisi omlet jeść nie chciala, a siedząc nad nim tylko porwała go na kawałeczki i kazala go odnieśc do kuchni w której kucharz go na patelni odgrzał i dostał nagle cynk,że cesarz coś głodny i natychmist chce cos słodkiego. Więc podał ten porwany na kawałki specjał cesarzowi razem z kompotem ze śliwek. To podobno od cesarza JaGa,(Kaiser-cesarz) a nie od Sissi jest ta nazwa. Wiadomo że panowie lubią słodkie więc ja nawet jestem sklonna tej wersji uwierzyc hehe, a Sissi chyba za bardzo o dietę dbała by jeść takie słodkie danie. Pięknie ten ptaszek tu świergoli jak na pierwszy dzień kalendarzowej jesieni. Pozdrawiam JaGa serdecznie

      Usuń
    5. Twoja Mama ma rację z odrobiną mleka rzeczywiście jest lepsza-;))

      Usuń
    6. Ulu jest wiele historyjek z tym omletem. Czytałam gdzieś też, że omlet ten nie udał się kucharzowi ale gdy go spróbowano okazał się całkiem, całkiem pyszny i tak już ostał.
      I nawet Sisi pomimo swj dragońskiej diety, sobie go nie odmówiła.
      Serdeczności zostawia,.

      Usuń
    7. To jednak mami wie co dobre - stara szkoła :)
      Buziole.

      Usuń
  5. Robiłam wnusi omlety rano ale nigdy nie dodawałam mleka. Na jedno jajo dawałam płaską łyżkę mąki i już. Muszę wypróbować Twój przepis, bo film o Sisi bardzo mi się podobał, wersja, którą nadawano latem, również była dobra, bo lubię bajki i piękne kostiumy. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Loteczko film "Sissi", w którym gra Romy Schneider, mogłabym oglądać bez końca. Kiedyś to w ogóle żyło się bajkowo :)
      Wypróbuj kochanie ten przepis i poczuj się jak cesarzowa :)

      Pozdrowionka.

      Usuń
  6. Eeech, kulinarnie to były czasy... Wierzynek podawał na śniadanie ostrygi, które dnia poprzedniego zbierano w Adriatyku i nocnym pociągiem via Wiedeń przyjeżdżały rankiem do Krakowa, gdzie ich z dworca pikolak odbierał (podobnie jak świeżych homarów i langust na obiad)...:) Nawiasem, to było i dzięki temu możliwe, że postój był dłuższy, bo się drużyna zmieniała w parowozie (maszynista na dalszą do Warszawy jazdę mieć musiał uprawnień międzynarodowych, w przeciwieństwie do tych, co jeździli z Triestu przez Wiedeń na liniach krajowych:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak Mości Wachmistrzu, te dawniejsze czasy
      były iście kulinarne. Jadło nie było podtruwane
      chemią, tak jak to dziś bywa. A jakie specjały
      tworzono, a stoły jak suto zastawiano,
      o tym dziś, tylko możemy pomarzyć.

      Bardzo dziękuję Ci za tą historię ostrygową,
      gdzie te czasy, no gdzie?! Nie ma, i nie będzie!
      Jaka szkoda...

      Pozdrowionka.

      Usuń
  7. JaGuś, już sobie wyobrażam, jakie to jest smaczne, szkoda tylko, że nie dla mnie. Od kilku lat nie smażę nawet naleśników. Kiedyś próbowałam z żytniej mąki, ale się nie udało, bo ciasto nie chciało się usmażyć.
    Mocno ściskam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj szkoda Aniu, że nie możesz poszaleć
      w kuchni z naleśnikami...
      Czyżby lata szaleństw już się skończyły :))

      Słodko ściskam,

      Usuń
  8. Cesarzowa Sisi gustowała nie lada smakołykami robię podobne mniam ,mniam pychota pozdrawiam weekendowo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać Różo, że ten omlet musi pysznym być,
      skoro cesarzowa (dbająca o linię) nie mogła
      sobie go odmówić.

      Pozdrowionka.

      Usuń
  9. Myślę, że to wyśmienite danie na jesienne smutne dni. Dzisiaj jest pięknie, ale jak przyjdą szarugi, to taki omlecik cesarski nie tylko brzmi świetnie ale musi być doskonały!! To chyba danie specjalnie dla mnie, dziękuję. Wielki Łakomczuch, pozdrawia Cię!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak Joasiu, niebawem nastaną długie noce,
      krótkie dnie i to danie jest w sam raz na
      osłodę tych krótkich dni. Smacznego - Łakomczuszko :)

      Pozdrowionka.

      Usuń
  10. Uwielbiam omleciki. Od dzisiaj będę się czuć jak cesarzowa, zajadając omlet.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Azalko już całkiem poczułabyś się jak cesarzowa,
      gdyby ten omlet już zrobiony do stołu Ci podano,
      bo chyba cesarzowa sama sobie tego omletu nie robiła - myślę.

      Pozdrowionka.

      Usuń
  11. Jako że też na wiecznej diecie jestem może przepis wypróbuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mmm..., myślę podobnie jak Sisi, że chyba diecie nie zaszkodzi :)
      Pozdrowionka.

      Usuń
  12. Witaj :)
    Smaczny post u Ciebie :)
    A ja właśnie racuszki na kolację smażyłam :) na życzenie domowników z brzoskwiniami, które w tym roku obrodziły, że hej :()
    Pozdrawiam mile na jesienny czas :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj racuszki i, to jeszcze z brzoskwiniami... mniam, mniam.
      Aleś mi apetytu kochana narobiłaś :)

      Usuń
  13. Mój stół w żadnym wypadku nie jest cesarski.... ale też sobie ten omlecik zrobię:-)))
    Serdeczności JaGo!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stokrotko wystarczy, że na tym stole będzie omlet cesarskim zwany... :))
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  14. Nie przepadam za omletami, ale jeżeli - to wolę wersję nie słodką. Np. ze szpinakiem, albo z drobno skrojonym plasterkiem szynki i serkiem..... Do stołu cesarzowej mi widac nie po drodze :(( Buziaki, Marylko, myślę, że już częściej będziesz bywac na blogu ?? :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie każdy przepada za słodkościami...
      Podana przez Ciebie wersja omletów na pewno też jest pyszna
      no i bardziej kaloryczna.

      Widzisz Aniu miałam taki zamiar na blogu teraz częściej
      bywać, ale mama mi się rozchorował i jest w szpitalu.
      Gdy wyjdzie ze szpitala będę musiała poświęcić jej
      troszku więcej czasu. Sama rozumiesz.

      Serdeczności zostawiam.

      Usuń
  15. Uwielbiam omlety, naleśniki...
    Wykorzystam ten przepis. Może nawet jutro?
    Mam małego bzika na punkcie Sisi, więc tym bardziej będzie mi smakował ten omlet...
    Serdecznie pozdrawiam::)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też bardzo lubię naleśniki, omlety i to podawane w różnej
      postaci czy na słodko, czy też bardziej pikantnie.

      Ja też chyba mam bzika na punkcie Sisi a film "SissI" mogłabym oglądać bez końca.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  16. Piękne opowiadanie, piękne fotki i na pewno smaczne danie. Bardzo dobry i smaczny post. Pozdrawiam
    Vojtek po śniadaniu NIE CESARSKIM :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Vojtku! A co do dania to niemoże ono być niesmaczne...
      Pozdrowionka.

      Usuń
  17. Dziękuję za ten przepis i historię z nim związaną. Moja wnusia ostatnio prosiła o omlet, nie miałam czasu jej zrobić. Ten przepis wydaje sie dla niej doskonały , lubi rodzynki. Pozdrawiam im serdeczności zostawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alinko wnusia na pewno będzie z niego zadowolona, a przy okazji i ja :)

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  18. Pysznie brzmi a i chyba w przygotowaniu jest łatwy :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten omlecik robi się bezproblemowo, no i zawsze wyjdzie... :))
      Pozdrowionka.

      Usuń
  19. Klik dobry:)
    Kocham omlety. Czyż może by lepsze śniadanie od omleta z kawą i śpiewającym ptaszkiem w towarzystwie Babci Jagi?

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci moja droga i zapraszam na kaweczkę oraz omlecika...:))
      Buziole.

      Usuń
  20. smakowicie sie zapowiada

    pozdrawiam i zapraszam do udziału w moim rozdaniu:

    http://czerwonafilizanka.blogspot.com/2013/09/rozdanie.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dość, że smakowity to jeszcze cesarski... :))
      Już idę do Cię!
      Pozdrowionka.

      Usuń
  21. Polecaj jak najbardziej. To są nasze życiowe sprawy. Ja się boję być na emeryturze. Po prostu boje się biedy. A ona prawie gwarantowana.
    Ptaszki pracowicie śpiewają :) Jeszcze raz Ci dziękuję za omlet:)
    Vojtek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety ale taka jest rzeczywistość, że aż strach o tym myśleć.
      Ja też się boję być na emeryturze, bo to będzie coraz gorzej, zamiast lepiej.
      Smacznego :)

      Buziole.

      Usuń
  22. Bardzo lubię omlety na wszelkie sposoby. Ten przepis z pewnością wykorzystam. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyszku i myślę, że Ci zasmakuje... :)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  23. Zrobiłem na śniadanie według tego przepisu. Nie miałem jednak rodzynek ani płatków migdałowych, ale zastąpiłem je orzechami włoskimi i wiórkami kokosowymi. Smakowało wybornie.

    Ahoj:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już sobie wyobrażam jak musiał być pyszny ten omlet zrobiony przez Ciebie... :)
      Ahoj...

      Usuń
  24. Słodki , nie dla mnie , ale nie zawadzi zrobić dla wnuków. Pozdrawiam....

    OdpowiedzUsuń
  25. Jednakże dla wnusi będzie akuratny....
    Pozdrowionka.

    OdpowiedzUsuń
  26. Wprawdzie, JaGo, nie przepadam specjalnie za słodkościami, ale byc może sie przełamie, bo potwornie schudłem!
    ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To koniecznie Klaterku musisz się "podtuczyć" i omlecik tenże będzie jak w sam raz... :))

      Pozdrowionka.

      Usuń

Super, że tu jesteście - bardzo mnie to cieszy, a serce me - wyskoczyć chce! Z radości - oczywiście :)

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.

Obserwatorzy

Witam wszystkich i piszę jak się sprawy mają ...

" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin

... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)