piątek, 15 marca 2013

Klasyczny pasztet

   Nie wiem dlaczego, ale pasztet zawsze kojarzy mi się ze świętami, szczególnie Wielkanocnymi. Może dlatego, że kiedyś zawsze w moim domu, przed tym świętem, mama zajmowała się wyrobem pasztetów. Pasztet niestety ale wymaga troszku poświęcenia nań  czasu, przyjmuję tak około 4-5 (samo wykonanie, a gdzie jeszcze zmywanie) godzin. Ale to nic, bo wart jest tego. W skład tego pasztetu wchodzi kilka różnych mięs i jeśli nauczysz się go przygotowywać, to każdy inny nie będzie już problemem.Rodzice kiedyś hodowali króliki, a mama później robiła z ich mięsa, także pasztet. Był wyborny.

Teraz napiszę "krok po kroku" jak go zrobić.

 

24 komentarze:

  1. Lubię pasztety, ale takie własnej roboty.
    Sklepowych się boję.
    Też mi się przypomniało, jak kiedyś na święta Mama robiła pasztety :-)
    Kiedy to było...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki pasztet robiony po domowemu, zapewne jest o wiele lepszym niż ten kupiony. Przynajmniej wiesz co też do niego włożyłaś. A w tym kupionym, kto to wie...

      Pozdrowionka.

      Usuń
  2. Będę robić! Ostatnio pasztety za mną chodzą! Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że nie pożałujesz... :))
      Pozdrowionka.

      Usuń
  3. Nie pamiętam kiedy ostatnio jedliśmy pasztet. Unikamy takich wielkich ilości kalorii i podrobów. Niestety, nie wszystko wolno człowiekowi po "trzydziestce". Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lotuś to już po "trzydziestce" miałaś zakazane "owoce" z menu jadalnego, a teraz tyle czasu musisz sobie odmawiać to tego, to tamtego...
      No ale jak mus, to mus!

      Pozdrowionka.

      Usuń
  4. Bardzo lubie pasztety domowej roboty... Jadlam robione przez rozne osoby i kazdy samkowal inaczej...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo smak pasztetu zależy od tego jakich przypraw do niego ktoś użyje.
      Dlatego, każdy miał inny smak.

      Pozdrowionka.

      Usuń
  5. Wspaniały musi być pasztet według Twojego przepisu, ale nie wolno mi go jeść. Moja młodsza siostra zawsze do własnoręcznie robionego pasztetu dodawała gotowane jajka, ale to już dawne czasy, które nigdy nie wrócą:(
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałabyś Aniu spróbować i w nim zakosztować.
      A twojej siostry to chyba nie był pasztet, tylko pieczeń rzymska, którą podobnie się robi, tylko z jajkami. Wiele rzeczy zostało już tylko w naszych wspomnieniach, które teraz wspominamy z nutką smutki...

      Pozdrowionka.

      Usuń
  6. Mój przepis na domowy pasztet jest identyczny z wyjątkiem... tej bułeczki krojonej w kromeczki. Pomysł znakomity, kupuję. Ja z kolei robię pasztet na Boże Narodzenie. Na Wielkanoc czasami też, ale rzadziej.
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziesięć złotych się należy (żartuję oczywiście)... :))
      A u mnie jest odwrotnie, jakoś na Wielkanoc ten pasztet się przyjął.

      Pozdrowionka.

      Usuń
  7. Moja mama jest moją mistrzynią w przygotowywaniu pasztetu, jeszcze mi receptury nie zdradziła :) ale wiem, że dodaje jeszcze mięsko królika. Pozdrawiam cieplutko:)
    kasia
    notatnikkulinarny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeważnie każda gospodyni ma swój sprawdzony przepis na pasztet, który przeważnie trzyma w tajemnicy... :)
      O ile wiem to dobry pasztet wyróżnia się tym, od zwykłych pasztetów, że lubi różne mięsiwa mieszane ze sobą. Czym więcej tych urozmaiceń mu damy, tym lepszy.

      Pozdrowionka.

      Usuń
  8. Smaczny pasztet ja najlepiej lubię pasztet z gęsi.
    Nie pamiętam pałacu ślubów pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pałac ślubów jest na ulicy Mickiewicza, jeszcze teraz jest jak mi tu mąż z boku podpowiada...
      Może teraz ma inną nazwę, albo ja już nie pamiętam.
      Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Wychodzi na to, że mój wielce podobny, nawet i barwy czy konsystencyją...:)
    http://wachmistrz.blog.onet.pl/2008/03/21/mysli-swietami-gnane-ku-rzeczom-gardlu-i-podniebieniu-milym-takoz-i-za-sprawa-swietej-pamieci-jasnie-wielmoznej-krystyny-feldman/
    Jeno zda mi się, że ja więcej co tłustości k'temu przydawam, co z tych proporcyj kurzego i cielęcego widzi mi się, że może cokolwiek suchym wyjść w smaku...
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ mości Wachmistrzu wszak napisałam w kilku radach taki tekst...
      - Staranne upieczenie pasztetu jest równie ważne jak jakość użytego mięsa. Masę piecz w formie wysmarowanej olejem i wyłożonej paskami słoniny lub boczku. Dzięki temu pozostanie wilgotna. Czyżbym coś nie tak napisała, a może Waść tego nie czytał. Wiadomo, że pasztet bez tych tłuszczy suchym by był...
      Jednakże za uwagę dziękuję, bo może się zdarzyć np. jakie zapomnienie moje i taka uwaga zawsze będzie mile widziana :)
      Szkoda, że Krystyny Feldman już między nami brakuje...

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Nie o doczytanie czy o niezrozumienie idzie, jeno nawet przy tych ostrożności środkach znam ja, że jako nadto dużo mięsa jasnego i suchego jako kurze, indycze czy i cielęce czasem, to i pasztet takiem wyjdzie...
      Kłaniam nisko:)

      Usuń
    3. Mości Wachmistrzu, teraz trza mi w skruchę uderzyć i o przebaczenie prosić, żem uparta jak osioł!!! Jak dobrze, że mam pośród znajomych Mości Wachmistrza, który to poprawi, to pochwali, i dalej już dobrze jest. Za to wszystko SERDECZNE DZIĘKI !!

      Buziole.

      Usuń
  10. Poezja, JaGo, poezja... Raz w życiu upiekłem pasztet, kedy jeszcze miałem ręczna żeliwną maszynkę (pękła małpa na pół, taki ze mnie mocarz!) do mięsa. Było to chyba ok. 20 lat temu, ale, o ile sobie dobrze przypominam, zmielone igrediencje potraktowałem w piekarniku kąpielą wodna czy jakoś tam...
    A tu, dzięki Tobie, JaGo, nowe kulinarne wyzwanie!
    ściskam niemożebnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście ja mam jeszcze oprócz elektrycznej i taką żeliwną maszynkę. Ciągle w niej mielę, bo najlepiej wolę swoje mielone, niźli to kupione. A nie napisałeś jaki to Ci pasztet wyszedł z tego pasztetu (mniemam, że dobrym był)?!
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. O, dziwo, zacny był! Przepis wziąłem z książki pt. "Kuchnia francuska". Co do kontrowersyjnych mięs, które przekreśliłaś, to można je przecież na parę godzin zamarynować (ocet winny, olej, przyprawy, sos sojowy), wtedy o twardości nie ma mowy!

      Usuń
    3. Popatrz Andrzejku, a ja żem o tym nie pomyślała. Wielkie dzięki.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Super, że tu jesteście - bardzo mnie to cieszy, a serce me - wyskoczyć chce! Z radości - oczywiście :)

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.

Obserwatorzy

Witam wszystkich i piszę jak się sprawy mają ...

" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin

... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)