Mój ogród

Opowiem Wam teraz troszku o moim ogrodzie. Zacznę nie od tego, że nie było to tak dawno, dawno temu, bo ogród (działka) ma zaledwie 9 lub 10 lat (nawet dokładnie nie pamiętam, ten czas tak szybko leci). Nie wiem skąd mi się wzięło to zamiłowanie do ogrodu (chyba człowiek na stare lata, staje się mądrzejszy), wszak ja nie potrafiłam odróżnić zielska od kwiatka. Moi rodzice i owszem mieli działkę (nawet dwie), ale absolutnie mnie do niej nie dopuszczali. Za to wszystko co niej przynieśli, mogłam jeść do woli, bez ograniczeń..

Natomiast rodzice męża mieli ich, aż pięć !! Pewnego razu teściowa zachorowała poważnie, a była już sama, bez męża, któremu się zmarło, postanowiliśmy z mężem pomóc jej w pracach na działce. Kiedyś nie było tak jak teraz, że wszystkie soboty mamy wolne od pracy, ale jednak były soboty, które nazywały się "wolnymi sobotami". Gdy ten dzień nastał, pełni werwy i zapału ruszyliśmy na działkę, aby ją "oporządzić". Podzieliliśmy się z mężem rolami: ja plewiłam w kwiatkach, a on kopał działkę. Po skończonej pracy, zadowoleni z siebie, wróciliśmy do domu. Gdy już teściowa na tyle dobrze się poczuła, że mogła pójść na działkę, to poszła. Po powrocie jednak z niej, nie miała tak zadowolonej miny, jak my gdy z niej wracaliśmy, o nie ! Natomiast spytała się mnie czy nie wiem gdzie podziały się jej, niektóre kwiaty ?? No i wyobraźcie sobie jak ja się czułam, gdy okazało się, ze zamiast zielska wyplewiłam też i kwiatki ... :))

Od tamtej pory nawet mi przez myśl nie przeszło, aby mieć swoją działkę, aż do pewnego czasu, gdy odczułam nieodpartą chęć jej posiadania. Najgorsze było przekonać męża do jej zakupu, musiałam go "molestować" przez dwa lata, aż w końcu ... udało się, hura !
Pomimo tego, że mi ją kupił to przez dwa lata jego noga na niej nie stanęła. Sama musiałam ją doprowadzić do prządku, a było na niej co robić, oj było. Zakupiona działka była całkiem "surowa", zarośnięta krzakami i innymi chwastami, nie kopana Bóg wie ile czasu. Pamiętam jak strasznie ona wyglądała, ile pracy trzeba było w nią włożyć, ale to wcale nie odstraszyło mnie, o nie - jednak chęć posiadania działki, wygrała !
Na szczęście do pomocy miałam mamuśkę, która wraz ze mną ją zagospodarowywała: kopała, karczowała, zielsko wyrywała ...


Teraz to już tylko mogę sobie powspominać te chwile, i nie powiem, chociaż ciężko było, to mile je wspominam. A gdy pierwsze roślinki się ukazały, to już moja radość nie miała końca ! 

Kiedyś gdy człowiek był młodszy, to i miał więcej siły, więc uprawiałam całe "areały" tej działki. Z wiekiem jednak było ich coraz mniej i mniej, ale jeszcze są - o połowę mniejsze.

 
Na powyższej fotce, jest mój 4 - letni wnuczek Maciuś.
Teraz to już wielki chłop, nawet wyższy o głowę od
babci ... :))
 
Tu kiedyś było klepisko, teraz stoi ... dom .

Oleńka lubi robić porządki z babcią na działce.
Bardzo mi pomaga: plewi grządki, sadzi fasolkę
szparagową, itd., itp.

Najbardziej jednak Ola lubi wszelkie zabawy z koleżankami, 
im ich więcej, tym lepsza zabawa.


To moje dwie najpiękniejsze różyczki, które udało
mi się wyhodować. Nie ma piękniejszych na świecie !


Od razu widać, kto tu rządzi na działce ... :))

Takie jabłuszka na działce mam, a tę dynię udało mi
się wyhodować pewnego razu na działce. To 
dopiero była niespodzianka ...

30 komentarzy:

  1. Witam w zielonym salonie.Wszystko super. Domek. roślinki, jabłuszka, a różyczki piękne. Przypomniało mi się jak moja mama pojechała do sanatorium i ja z ojcem mieliśmy za zadanie dbać o warzywniak, bo to był czerwiec. Przyłożyłam się do roboty jak nigdy, chociaż w tamtych latach ni8e cierpiałam grzebania w ziemi. Mama wróciła, pochwaliła nas, bo grządki wyplewione super, ale po paru dniach pyta się - a co, papryka nie wzeszła, bo nigdzie nie widzę, tylko pusty kawałek grządki.
    - Aaaa... - ja na to - a to była papryka? Wyplewiłam, bo tak zarosło i jakieś takie chwasty, nigdy nie widziałam wcześniej takich ro0ślin w naszym ogrodzie.
    - Dziecko, bo ja po raz pierwszy paprykę posiałam. Tak się cieszyłam, ze będę mieć swoją.
    Z moją córką mam podobnie. W ogóle ją nie obchodzi ogród. Sama cos tam grzebię, ale też mi czasem brak sił i chęci. Męskie ramię by się przydało.
    Odgapiam od Ciebie ten kamienny krąg. Miał już być na wiosnę zrobiony ale się nie zrobił, może na następną będzie. Już mam nazbierane kamiory. Pozdrawiam Ja-guś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Azalko, a nie mówiłam, że te dwie różyczki są najpiękniejsze ...:))
      Słyszę też,że miałaś podobną sytuację do mojej z tym plewieniem, ja wyplewiłam kwiatki, a Ty paprykę.

      Moja córka też się nie nadaje do prac polowych. Kiedyś chciała mi pomóc, ale gdy zaczęłam zwracać jej uwagę, żeby nie tak robiła, tak jak robi, bo sobie utrudnia pracę, to przestała już na zawsze (przecież źle nie chciałam).

      A ten kamienny krąg to miał być na zioła, ale nie ma ich do dzisiaj i kręgu też już nie ma, Wkurzyłam się, bo co posadziłam jakie zioła, to szlag je trafił !! I się wkurzyłam i poddałam go "demolce"...:))

      Masz rację Azalko, że bez chopa jest ciężko na działce, wszak nie raz są takie prace, którym my słabe kobietki nie zawsze podołamy.

      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  2. Przyszłam do Ciebie od Azalii. Ja jestem tą Jadwigą, której teksty na www.mojeopinie.pl Azalia często poleca na swoim blogu.
    Przeczytałam Twój post i obejrzałam zdjęcia.Wszystko śliczne.
    Ja mam działkę od 21 lat i bardzo jestem z nią związana. Ale mam na niej tylko drzewa,krzewy i kwiaty i malutką altankę w której można nocować w lecie.Moje dzieci i wnuki bardzo lubią na niej być, mąż nie bardzo.
    Będę do Ciebie teraz zaglądać bo mi się tu bardzo podoba.Pozdrawiam Cię serdecznie,
    Jadwiga z najpiękniejszych gór

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Jadziu.
      Dziękuję serdecznie za wizytę, wiem, wiem, że u Azalki gościsz i czasami nawet Cię podglądałam.
      Ooo, 21 lat, to już długi staż ...:))
      No i widzisz Jadziu, działka to sama przyjemność gdy przyjdą ciepłe letnie dni, żyć nie umierać !!
      A góry zaprawdę są piękne, bo już je u Ciebie widziałam. Widzisz Ty mieszkasz w górach, a ja nad morzem, gdzie latem też jest cudnie, ale w górach i zimą bywa cudnie. Pamiętam jak kiedyś, będąc małolatą byłam na zimowisku w Bukowinie Tatrzańskiej, było cudownie !! Śnieg, mróz a my się opalaliśmy w promieniach słońca ..

      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
  3. Oj, mąż chyba Ci pomagał, bo przecież ktoś musiał postawić płot i altankę. Widzę, że masz pergolę, więc postaraj się o milin.
    Zazdroszczę Ci tak suchej ziemi, bo mój mąż już trzeci dzień drenuje naszą działkę, a co wykopie jakiś rów, to woda spod ziemi tryska jak fontanna. Już wolelibyśmy podlewać niż osuszać.
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ANIU, ależ płot już był, tylko bramki nie było, dopiero później, później mąż ją przytransportował i obsadził. No właśnie, ja też tak sobie pomyślałam, że ten milin, który u Ciebie widziałam w sam raz pasuje na tę powiedzmy "pergolę".

      Wcale nie zazdroszczę Ci takich "mokradeł", jest to makabra, gdy ciągle mokro jest ..
      Jednak z mojej ziemi też nie jestem zadowolona, bo gliną jest, a żeby prawdziwą ziemią się stała, to trzeba lat pracy przy niej. Nie raz to naprawdę, aż mi się płakać chce, gdy mam coś w niej zrobić. Jeden szpadel, już złamałam, a syn drugi, jak kopał.

      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
    2. Gdy my dostaliśmy naszą działkę, było to mokradło zarośnięte chaszczami, mąż musiał sam karczować i przekopywać rowy, aby się osuszyła. Teraz znowu zamokła, ale już jest dobrze, bo woda odpływa. Wiem, co znaczy mieć glinę zamiast żyznej gleby, bo dwie działki za nami sąsiad ma takie coś. My mamy czarnoziem diabelnie kwaśny.
      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
    3. Widzisz Aniu i tak niedobrze i tak niedobrze. Ażeby doprowadzić ziemię do porządku potrzeba lat i pracy na niej. Ja już się tą działką nie martwię, bo zapewne ją sprzedamy. W tamtym roku zakupiliśmy sobie działkę, co tam działkę - taki malutki ogródeczek koło domu, tyle co na "rzut beretem". Ziemia tutaj jest jak "masełko" i nawet sama dam ją radę skopać. A tam to zawsze musiałam się kogoś prosić, bo nie dawałam sama rady. Przeniosłam sobie już sporo kwiatów na tę działkę i tylko czekać, aż przyjdzie wiosna i wszystko wyjdzie z ziemi. Po drugie na tej działeczce mam prąd już przeprowadzony z domu, sznury na pranie gotowe - aby do lata ...
      Buźka !

      Usuń
  4. Nie mieszkam w górach, tylko od wielu lat po nich chodzę. Mieszkam w Warszawie. Dziękuję że mnie czytasz. Jest teraz mój nowy tekst "Europejska stolica kontrastów". Pozdrawiam serdecznie. Dziś też jadę na działkę.
    Jadwiga z najpiękniejszych gór

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jadziu no to tak jakbyś mieszkała w górach ... ha, ha, ha
      W Warszawie też kilka razy byłam, bo na Tamce mieszka moja ciotka.
      Wiesz Jadziu mam do Ciebie prośbę, abyś mi podała linka do siebie, bo nie mogłam Cię znaleźć, pomimo szukania. Doszłam więc do wniosku, że najlepiej jak mi podasz linka.
      A u mnie dzisiaj od rana leje jak z cebra.

      Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  5. Azalia jest super dziewczyną i podaje linka do mojego nowego tekstu.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Jadwiga z najpiękniejszych gór

    OdpowiedzUsuń
  6. Jadwigo, wcale nie wątpię, że Azalka to super dziewczyna i właśnie też poprosiłam ją o podanie namiaru na Ciebie ...

    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja to wszystko rozumiem. Nie miałam pojęcia o ogrodzie, nie interesował mnie zupełnie, nad czym ubolewała moja Mama. A od pięciu lat zwariowałam na jego punkcie ! I chociaż nadal się uczę wszystkiego, to kocham każdą roślinkę . Zdjęcia śliczne, widać, że działka daje zadowolenie i Babci i wnusiom:) Pozdrawiam Marylko :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eurydyko, to moja mama mówiła:
      - dziecko po co ci ta działka, ty sobie nie dasz rady ...
      A teraz jest mile zaskoczona tym, że jednak daje sobie radę ...:))
      Działka to moja pasja, tak samo jak prowadzenie bloga !
      Ja też cały czas czegoś nowego się o niej uczę i cały czas ją poznaję.

      Serdecznie pozdrawiam.

      Usuń
    2. Lepiej późno zainteresować się ogrodem i zielenią niż wcale. Człowiek prawdziwie może odetchnąć tylko na łonie natury. Nie zawsze można wybrać się w góry czy do lasu - a ogród jest "pod nosem" na wyciągnięcie ręki:)

      http://ogrodosfera.pl/blog/

      Usuń
    3. I tu się z Tobą całkowicie zgadzam...
      Pozdrawiam.

      Usuń
  8. Przepraszam za te dwa posty!

    OdpowiedzUsuń
  9. Basiu, ależ nie ma za co przepraszać, już jednego posta usunęłam.
    Buźka !

    OdpowiedzUsuń
  10. JaGuś różyczka żółta prześliczna, dynia też przeogromna:) Mi marzy się działka, ale za jakiś czas gdy będziemy mieli więcej czasu z mężem.
    Dobrze wiem jaka to jest radość gdy coś cieszy nasze oczy gdy rośnie:)
    Pozdrawiam Cię cieplutko i życzę dobrego tygodnia:)
    Marysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marysiu penie, że działkę mieć to dobra rzecz, ale czasu troszku więcej - też trzeba mieć, bo ona tego wymaga. Zwłaszcza chwasty, które najszybciej potrafią ją zarosnąć. A gdy lato przyjdzie, można spędzać całe dnie na łonie natury ...

      Serdecznie pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego.

      Usuń
  11. Tylko nie bądź taka pracowita i nie zostaw sobie tej pierwszej działki, bo się zarobisz. Nie szalej też z warzywami, wystarczy łączka, drzewa, krzewy i kwiatki. Warzywa trzeba pielić, przerywać. Kiedyś namęczyłam się przy przerywaniu marchewki, a nornica za jakiś czas obżarła wszystkie korzenie. I było po zbiorach.
    Oby do wiosny.
    Buziaczki wirtualne.

    OdpowiedzUsuń
  12. ANIU a w "życiu Mariana", mi wystarczy tylko jedna działka i to o 1/4 mniejsza od tamtej. Niestety, ale i moje zdrowie na to nie pozwala. Można powiedzieć,że teraz wszystko można z warzyw kupić w sklepie, chociaż nie jestem pewna czy to jest tak superowe jak to z działki.
    Teraz to będę miała tylko troszku warzywek, więcej się nastawię na kwiatki. A jak już będzie wszystko pięknie. to Wam pokażę co w trawie piszczy :))
    A wiesz, na tej nowej działce wyszły mi już hiacynty, troszku za wcześnie, ale skąd ja mogłam wiedzieć, że będzie tak ciepło a później tak zimno, że będzie mróz!

    Serdeczności zostawiam.

    OdpowiedzUsuń
  13. Można siać i sadzić dużo warzyw, ale gdzie je potem przechowywać. Moja piwnica w bloku jest ciepła, więc się nie utrzymają. Nawet nie wiem, co mąż zrobił z naszą dynią, chyba ją dał bratowej. Co z tego, że działkowe warzywa są zdrowe, skoro nie ma co z nimi na jesieni zrobić. Trawnik wystarczy raz w miesiącu skosić i nie ma problemu. Dziś w grafice Google wreszcie znalazłam nazwę tego mojego białego krzewu i okazało się, że już taki miałam, tylko zapomniałam. Zresztą nie muszę o wszystkim pamiętać;)
    Wieczorne buziaczki.

    OdpowiedzUsuń
  14. No tak Aniu, masz rację z tym przechowywaniem warzyw. Ja też mam ciepłą piwnicę, sąsiedzi mają piece od centralnego ogrzewania w piwnicach i jest wielki problem aby co z warzyw czy owoców w niej utrzymać. Ale można sobie wykopać ziemiankę na działce, jak to babcie nasze robiły i po kłopocie.Można także przecież buraki czy marchewkę do piasku włożyć i też się przechowa. Zaraz lecę na Twój ogród obadać nazwę tego Twojego krzewu. No właśnie, dlaczego mamy o wszystkim pamiętać ... :))
    Ja też nie wszystkie nazwy kwiatów pamiętam. Dobrze, że mamy ten internet, no nie?
    Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. JaGuś, rozśmieszyłaś mnie z tą ziemianką, może na Twojej działce byłoby to możliwe, ale na naszej zrobiłoby się kolejne oczko wodne. Może jeszcze będziemy kopcować kapustę?;))
    Moja mama zawsze trzymała marchewkę w ziemi bądź piasku, a ziemniaki na wiosnę trzeba było oczyścić z kiełków, które są bardzo niezdrowe.
    Ostatnio zagustowałam w zupach z mrożonek, są bardzo smaczne, niewiele trzeba się przy nich narobić, a to dla mnie bardzo ważne, bo wiesz, jaka jestem robotna;))
    Gorąco pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak Aniu, nie pomyślałam, że u Ciebie na działce taka ziemianka do zrobienia to jest niemożliwa. Zaraz byś miała oczko wodne, w którym zamiast żab i ryb, marchewka z pietruszką by sobie pływała :)) O tak, te kiełki z ziemniaków są niemalże zabójcze. Dlatego też takie starsze ziemniaki trzeba zawsze grubiej obierać, przygotowując je. A jeżeli chodzi o mrożonki to one prawie niczym nie różnią się od świeżych warzyw. Ja np. lubię zupę jarzynową z takich mrożonek, tylko najlepiej jak w tej mrożonce są różnorakie warzywa: brokuł, kalafior, groszek zielony, kukurydza itd., jest pyszny ten "śmietnik" :)

      Cieplutko pozdrawiam.

      Usuń
    2. Wyobraź sobie, JaGuś, że tak rozbestwiłam mojego męża tymi codziennymi zupami, że jada zupę nie tylko na obiad, ale też na kolację. W święta tradycyjnie gotuję żurek z szynką i jajkiem.
      Zupę gotuje się bardzo szybko, np. taką pomidorową czy ogórkową.
      Dziękuję za wizytę na moim działkowym blogu na bloggerze.
      Cieplutko pozdrawiam.

      Usuń
    3. No to faktycznie rozbestwiasz męża tymi zupkami :))
      Jak to moja teściowa powiadała "a co tam, flaki sobie przepłukam", jak się jej spytałam czy mama chce zupy :))
      Pewnie, że przy pomidorowej czy też ogórkowej zupie to i niewiele pracy. Ja żurek i owszem też na święta robię, ale zamiast szynki daję białą kiełbasę ...
      Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  16. JaGusiu, pozdrawiam wiosennie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Aniu dziękuję i życzę Ci samych pogodnych dni.
    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Super, że tu jesteście - bardzo mnie to cieszy, a serce me - wyskoczyć chce! Z radości - oczywiście :)

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.

Obserwatorzy

Witam wszystkich i piszę jak się sprawy mają ...

" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin

... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)