czwartek, 4 kwietnia 2013

Cannelloni


Cannelloni - włoski makaron, przypominający duże rurki o średnicy 2-3 cm i długości około 10 cm. Gotuje się je i nadziewa farszem, polewa sosem, zawsze posypuje startym serem i zapieka. Niekiedy nadziewa się bez wcześniejszego gotowania, zanurza w sosie, posypuje serem i zapieka w nagrzanym piekarniku do 180 st.C., około 35-40 minut. Makaron zawsze musi być całkowicie przykryty sosem. 

 Wkradł się błąd, bo cannelloni wcale nie gotujemy, tylko od razu zapiekamy.
Przepraszam.

Zobacz też przepis na:
cannelloni z farszem szpinakowym 

4 komentarze:

  1. JaGuś, cannelloni się wcześniej nie gotuje, tylko nadziewa na sucho.
    Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz jak jak już teraz wiesz, co i jak z tymi cannelloni lata, bo sama je robiłaś. Ja spisałam to z pewnej (chyba niemądrej książki)i sama się nad tym nie zastanowiłam. Dzięki za zwrócenie uwagi...
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Jaguś, po prostu nie da rady nafaszerować ugotowanego cannelloni, bo się spłaszczy i sklei. Na opakowaniu tego makaronu, który kupuję, wyraźnie o tym napisano.
      Uściski.

      Usuń
    3. Człowiek całe życie się uczy, a ja zwłaszcza :)
      Dziękuję, już jak zauważyłaś zrobiłam małą erratę.
      Buziaki.

      Usuń

Super, że tu jesteście - bardzo mnie to cieszy, a serce me - wyskoczyć chce! Z radości - oczywiście :)

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.

Obserwatorzy

Witam wszystkich i piszę jak się sprawy mają ...

" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin

... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)