wtorek, 15 maja 2012

Nowalijki na stół


O nowalijkach pisałam już wcześniej pod tym linkiem Weź nowalijki pod lupę 


Nadeszła wiosna i czas nowalijek. Kiedyś nowalijki były wyczekiwanym rarytasem przez całą zimę. Dzisiaj młode warzywa są dostępne przez cały rok, ale najzdrowsze, najsmaczniejsze  i najprawdziwsze są te nowalijki, które zaczynają się wraz z wiosną.  


 Jak kupować? 
Wiadomo, że najlepsze i najzdrowsze zawsze będą te nowalijki, które będą pochodzić z wiadomego źródła (własny ogródek, sprawdzony producent), takie nowalijki będą miały więcej witamin i składników mineralnych, a mniej składników szkodliwych niż te z supermarketu.

Kupując, zwracajmy uwagę na świeżość i wygląd warzywa. Monstrualna rzodkiewka powinna raczej wzbudzić nasze podejrzenia niż zachwyt.

Niektóre warzywa i zioła możemy wyhodować sami. Wystarczy kilka doniczek i na parapecie powstanie wspaniały warzywniak. Szczypiorek, rzeżucha, koperek czy rozmaite zioła będą bez szkodliwych substancji i zawsze pod ręką.


 Jeść czy nie jeść?
 Oczywiście, że jeść, ale najlepiej te z ekologicznych upraw albo z własnego ogródka, można jeść bez ograniczeń. Więcej ostrożności warto zachować przy nowalijkach ze sklepu. Szczególnie te bardzo wczesne zawierają wiele substancji chemicznych. Najwięcej ich gromadzi się w szczypiorku, sałacie, rzodkiewce, buraczkach i szpinaku. Stosunkowo bezpieczne są ogórki, ziemniaki, pomidory, marchew i korzeń pietruszki.

 Jak je przechowywać?  
Nie wolno trzymać warzyw w foliowych woreczkach, ponieważ zawarte w warzywach azotany szybciej przekształcają się w szkodliwe azotany. Sałatka długo utrzyma świeżość, kiedy włożymy ją do lodówki w namoczonej zimnej wodzie ściereczce. A szczypiorek, natkę i koperek zawsze płuczę, kroję i przechowuję w plastikowym pojemniku, np. po margarynie czy jak na zdjęciu pojemniku, w którym była kiszona kapusta. A szczypiorek miałam już w marcu z własnego ogródka.

Młode warzywa są dobre i na surowo, i ugotowane. Dodają smaku i upiększają kanapki, są pyszne w postaci sałatek i jako dodatek do dań głównych. Żeby nie traciły cennych wartości, najlepiej gotować je na parze.


 Proponuję zrobić -  Twarożek śmietankowy z nowalijkami

16 komentarzy:

  1. Ale mi się marzy taki mały, własny ogródeczek a na nim rzodkiewka, szczypiorek i truskawki... aż się rozmarzyłam. Idę do sklepu po twarożek i rzodkieweczkę:) Pozdrawiam serdecznie:)
    kasia
    notatnikkulinarny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tu się Kasiu z Tobą zgodzę, wcale nie musi być ogródek ogromniasty, wystarczy tylko mały kawałek. Ja kiedyś miałam duży a teraz zamieniłam sobie na malutki i blisko koło domu go mam, i jestem bardzo zadowolona. Szczypiorek już dawno z niego jem, rzodkiewkę też już niedługo będę miała, nie mówiąc o koperku i pietruszce. Mieć ogródek - świetna sprawa.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  2. Staramy się kupować nowalijki z działek ale i te Hiperka, smakują jak trzeba. Właściwie, to trochę się pozacierały pory roku w sklepach, bo rzodkiewkę mamy przez cały rok , inne specjały również. Tylko nie ma to, jak z własnej działki, prawda? A gdzie opis o komentarzach? Kopiuj Waćpani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te z Hiperka muszą smakować tak jak trzeba, ale do tych z własnego ogródka, to nie mają porównania. Teraz to przez cały rok możesz dostać nowalijki w sklepach, ale czy one są takie prawdziwe, chyba nie ...
      Waćpani komentarzyki skopiowała i dziękuje Loteczce bardzo.
      Buźka!

      Usuń
  3. Witaj
    Trzeba z nimi uważać, dokładnie myć, zwłaszcza uczulają malutkie dzieci i kobiety w ciąży.
    Pozdrawiam smacznie, zdrowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Morgano no i przy zakupie trzeba nam zwrócić uwagę w jakim stenie one są (czy śwież, czy za bardzo już nie).
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  4. Rzodkiewka u mnie już wzeszła i ślicznie rośnie! Szczypiorek już mam. Smakuje i cieszy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak u mnie, dokładnie tak samo jak u Ciebie. U mnie jeszcze bobik się zieleni, słoneczniki a nawet wzeszło (wyszło z ziemi) kilka ogórków. No i czy to nie jest skarbem mieć własny kawałek ogródka?!
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. Zapowiadają przygruntowe przymrozki moje panie ogrodniczki. własnych upraw już nie mam, między innymi że ja uprawiałam a inni przychodzili na gotowe bez pomocy, to powiedziałam śmierć frajerom hehe, ale także z powodu tego że moje siły już nie takie jak kiedyś. Kupuje teraz tylko czasem jakieś świeże nowalijki, bo za duże w nich chemii niestety. Mam u siebie 2 nowe posty . Na onetowym o szparagach, a na bloogerze o żelazie które potrzebne a czasem także toksyczne. zapraszam i pozdrawiam serdecznie-;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uleczko na szczęście mnie te przygruntowe przymrozki ominęły, ciepło nie jest ale jeszcze jutro ponoć tak ma być. Dlatego teraz Uleczko ja mam tylko kawałeczek działeczki. Do pracy na niej chętnych nie było ale do brania plonów i owszem. Teraz to i sama sobie zrobię i sama zjem, no chyba, że mi serce zmięknie :)
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  6. Z nowalijkami kupowanymi w marketach trzeba uważać, bo, tak, jak zauważyłaś, są nasycone chemią. Ponad 10 lat temu zatrułam się najprawdopodobniej dorodną rzodkiewką i od tej pory nigdy jej nie kupuję, czekam na własną z działki. Szczypiorek już mamy na działce, koperek i sałatę podrzuca sąsiadka z własnej szklarni, nareszcie jest z czego robić śniadania i kolacje!
    Życzę miłego wieczoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo Aniu jak mi się zdaje to ze wszystkim jedzeniem będziemy tak mieli. Ja to już tam swoje przeżyłam lata, ale najbardziej to mi chodzi o tych młodych i najmłodszych. Ja też szczypiorek mam swój. Koperek dopiero rośnie (wylazł z ziemi) i sałatka też.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Nasza rzodkiewka jest już spora, chyba za miesiąc będziemy mieć własną i wtedy się najem za wszystkie czasy. Dziś znowu sąsiadka obdarowała męża sałatą i od razu zrobił ją sobie na kolację. Oczywiście ze śmietaną i szczypiorkiem.
      Uściski.

      Usuń
    3. I moja rzodkiewka też już jest ładna i za niedługo będę sobie ją pojadała. Sałata natomiast jest jeszcze malutka, ale niech no tylko przyjdzie ciepło to zaraz urośnie. Ja sałatkę bardzo lubię też w sałatce oraz przekładać nią kromki chlebka ... mniam, mniam, ale mi narobiłaś Aniu apetytu.
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  7. Od niedawna przechowuję rzodkiewki, szczypiorek w pojemniku plastikowym . A jak jest to zapas na 2 dni, kroję drobno i wsypuję gotowe do słoiczka szklanego. Wystarczy tylko wyłozyc na kanapki lub do twarogu. Wcześniej w woreczku foliowym , nie mając pojęcia o szkodliwości. Buziaczki, Marylko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz Gaju, ja też pokroję, pokroję i do pojemniczka a potem do lodówki i potem mam jak znalazł. Ja też wcześniej nie wiedziałam o szkodliwości przechowywania w workach foliowych, ale jak to się mówi, człowiek całe życie się uczy ...
      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Super, że tu jesteście - bardzo mnie to cieszy, a serce me - wyskoczyć chce! Z radości - oczywiście :)

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.

Obserwatorzy

Witam wszystkich i piszę jak się sprawy mają ...

" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin

... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)