Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogórki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ogórki. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 lipca 2012

Ogórki konserwowe i ogórki na mizerię w zimie


U mnie zaczął się sezon ogórkowy, więc i pracy o wiele więcej z nimi ostatnio miałam, robiąc zapasy na zimę.

Zrobiłam korniszony, na które przepis dostałam od swojej mamy. Co niektórzy te korniszony zowią inaczej, bo konserwowymi, abo jakimi innymi. Ale ja znam je pod taką nazwą i niech tak już zostanie. W ten sposób przygotowane ogórki, są naprawdę przepyszne, a goście do mnie przybywający nie mogą się ich wprost nachwalić! Osobiście kiedyś kupowałam takie ogórki w sklepie ale mi tak nie smakowały jak te, które sama sobie zrobię.

Jak widzicie na fotce, miałam troszku pracy (to jeszcze nie koniec) ale zimą będzie jak znalazł. Słoiki zaznaczone strzałką, są właśnie korniszonami a ogórki na pierwszym planie (te jasne, bez skórki), są ogórkami przygotowanymi na mizerię z ogórków zimą. No i jeszcze zrobiłam ogórki kiszone (TU) . Jak się bawić, to się bawić na "całej linii" :} Później zrobię jeszcze sałatkę szwedzką, o której napisałam już wcześniej właśnie (TU) , którą też polecam.





Korniszony 
Składniki:
- ogórki, czosnek, ocet 10%, koper taki z nasionami, sól, gorczyca, chrzan, ziele angielskie, marchewka obrana i pokrojona w krążki, ale niekoniecznie musi być.




Przygotowanie:
Przygotowanie zalewy: - do garnka wlewamy 5 szklanek wody, 1 szklankę octu, 6 dużych łyżek cukru, 1 duża łyżka soli i tak przygotowaną zalewę należy zagotować. Nie wiem dokładnie na ile słoików z ogórkami tej zalewy starcza, bo ja robię "na oko". Musicie sami wypraktykować. Jeżeli mi się trochę zostaje tej zalewy, zlewam ją do słoika lub butelki i wykorzystuję ją następnym razem, przy następnej "turze". Jeśli zaś za mało jej było to dorabiam i tak w "koło Macieju".

Każdy z Was zapewne już wie, że słoiki muszą być sterylnie czyste, musimy też zwrócić uwagę czy aby słoik nie jest wyszczerbiony. Najlepszym sposobem na tę sterylność słoików, jest metoda "piekarnika". Wystarczy tylko wcześnie słoiki opłukać, następnie wstawić je do zimnego, nienagrzanego piekarnika i włączyć go. Gdy osiągnie temperaturę 110 st.C, wyłączamy go i słoiki już gotowe.

Nieduże, umyte ogórki, upychamy w słoikach dość ściśle, tak żeby w słoiku nam później "nie latały" tylko na swoich miejscach pozostały - gdy zalewę dodamy.

Zanim jednak je zalejemy i w słoiki upchamy to do słoika wkładamy: koper, chrzan ok. 2 cm., 2-3 ząbki czosnku (obrane), gorczycę ok. pół łyżeczki, 2-3 ziaren ziela angielskiego. Dopiero później upychamy ogórki i zalewamy zalewą tak, aby ogórki były przykryte.

Słoiki zakręcamy, wkładamy do garnka wyłożonego ściereczką i zalewamy wodą do 3/4 wysokości słoików. Przykrywamy, po zagotowaniu zmniejszany płomień pod garnkiem i dajemy im jeszcze ok. 10 minut. Po wyjęciu słoików z garnka odwracam je do góry dnem i stawiam na ściereczkę. W ten sposób sprawdzam czy wszystkie załapały.

Ogórki na zimową mizerię 
 Bierzemy na 1 kg ogórków czubatą łyżkę soli, ocet.

Obrane ogórki kroimy do miski w talarki, zasypujemy solą, mieszamy, po 15 minutach skrapiamy octem i znowu mieszamy. Tak zrobione ogórki trzymamy w misce około 4 godzin. Ogórki w tym czasie puszczą sok, którym później zalewamy ogórki włożone do słoików. Tej zalewy powinno starczyć na wszystkie słoiki (ogórki muszą być przykryte}. Jeżeli zabraknie wam soku z ogórków możecie dolać troszku wody. Gdy już mamy ogórki w słojach i zalane sokiem z nich powstałym, zakręcamy słoiki a następnie pasteryzujemy około 15-20 minut (zależy od wielkości słoika).

PS. Teraz kochani już się z Wami pożegnam, bo muszę lecieć robić porządki i przygotować strawę dla gości, których jutro się spodziewam.

Życzę miłego dnia ...  

czwartek, 19 lipca 2012

Ogórki kiszone i małosolne



Koniecznie muszę się pochwalić, że właśnie dwa dni temu, zrobiłam swoje pierwsze ogórki małosolne. Co prawda dużo ich jeszcze nie ma, ale w garze na małosolne, robią się.

Niestety ale na pogodę nie mamy wpływu, ciągle pada, brak słońca, przez co i ogórki cieniutko rosną. Zanim przystąpicie do robienia ogórków małosolnych, dobrze jest obciąć im troszku "dupki"- końcówki - wtedy szybciej się zakiszą. Teraz to nie będę mogła się doczekać aby skosztować swojego pierwszego ogórka. A wiem, że będzie pyszny, bo bez nawozów, bez chemii, ino swój!!
Ogórki kiszone
Składniki: 
- ogórki (umyte),
- na litr wody dobrą łyżkę (z czubkiem) soli najlepiej kamiennej,
- koper z nasionami,
- 3-4 ząbków czosnku na słoik litrowy,
- kawałek chrzanu (około 2-3 cm),
- 3-4 ziaren ziela angielskiego (też na słoik - litr).
Przygotowanie: 
Wlać wodę do garnka, wsypać sól, zagotować (sól się lepiej rozpuści no i ogórki ponoć szybciej się kiszą), zamieszać, troszku przestudzić.

Do każdego słoika wkładamy: koper (tyle by przykrył dno), czosnek, chrzan (oskrobany, umyty), ziarna ziela angielskiego. Następnie upychamy do słoika ogórki, dość ścisło, by nie pływały ino jak żołnierze stały.

Gdy już wszystko w słojach mamy poupychane, zalewamy ogórki wcześniej przygotowaną zalewą, przykrywamy wieczkami i na kiszone ogórki czekamy :)


             Ogórki małosolne        - robimy tak samo jak ogórki kiszone, tylko ja daję mniej soli (zamiast łyżka z czubkiem to jest płaska). Wszak sama nazwa mówi, że mają to być ogórki małosolne. I pamiętajcie jeszcze o tym, żeby odciąć im "dupki".
UWAGA! Przed chwilą przeczytałam komentarzyk Sonji, która napisała, że jeżeli chcemy przerwać dalszy proces kiszenia się ogórków małosolnych, wystarczy je pasteryzować i będziemy mieli dalej małosolne, zamiast kiszonych. 


Na koniec dowcipy od mojej Przyjaciółki Anulki ... hi, hi, hi 

 ========================================
   Powodowana nagłą potrzebą fizjologiczną zakonnica wchodzi do baru.
   W barze panuje standardowy zgiełk, jednak co parę minut gaśnie
   światło i cała sala zaczyna wiwatować.
   Zakonnica podchodzi do baru i pyta, gdzie znajdzie toaletę.
   - Tu, po lewej, ale nie powinna siostra tam chodzić.
   - Czemu nie? - pyta zaskoczona zakonnica
   - Bo w toalecie stoi posąg nagiego mężczyzny, przykrytego jedynie
   listkiem figowym.
   - Nie szkodzi - odpowiada zakonnica - nie będę patrzeć w jego stronę.
   Zakonnica idzie do toalety. Kiedy wraca do baru, zastaje standardowy
   barowy hałas.
   Jednak kiedy goście zauważają jej wejście, przerywają rozmowy i
   zaczynają bić jej brawo.
   Zakonnica, zaskoczona, pyta barmana.
   - Proszę pana, o co im chodzi, biją mi brawo, bo byłam w toalecie?
   - Nie, biją brawo, bo została siostra jedną z nas - odpowiada barman.
   - Nadal nie rozumiem - mówi wciąż zaskoczona zakonnica.
   - Widzi siostra, ilekroć ktoś uniesie listek na posągu, w barze
   gaśnie światło... a siostra tu zrobiła prawdziwą dyskotekę!!!
 ==============================================
  Blondynka upiekła kurczaka
             i dała mężowi.  On na to:
         - Dziwny ten kurczak.
            Włożyłaś coś do środka?
           - Pewnie ze nie!
         Przecież tam nie było miejsca.
=============================================
  Przesłuchanie świadka w sądzie:
             - Na jakiej podstawie świadek
       utrzymuje, że oskarżony był pijany?
             - Bo wykrzykiwał, ze nie boi się żony.
============================================
Życzę udanego dnia ....
Linki do tego posta:
Chłodnik z ogórków małosolnych 
Ogórki w butlach  Jeżeli chodzi o te ogórki w butlach, aby zadość uczynić, koleżanka blogowa zrobiła jeszcze taki dopisek w innym poście swym -

"SPEŁNIAM PROŚBĘ I UZUPEŁNIAM WPIS ODNOŚNIE OGÓRKÓW:)
Zaznaczam,że pierwszy raz zakisiłam ogórcy tym sposobem i mam nadzieję,że będą równie smaczne jak mojej sąsiadki.
Z pięciolitrowej butli odlałam połowę wody mineralnej,miałam akurat wolną plastikową beczółkę.Dodałam trzy duże  łyżki soli(używam do przetworów tylko sól kamienną lub morską),trzy ząbki czosnku,dość duży kawałek chrzanu,daję dużo świeżego kopru i 1-2 liść orzecha.
Sąsiadka mówi,że próbowała z wodą mineralną kisić w słoikach szklanych i nie ma tego efektu,że tak zawsze wychodzą najsmaczniej-zobaczymy:))"

piątek, 3 lutego 2012

Ryba po japońsku

Moi stali czytelnicy wiedzą już o tym, że kiedyś tam nagrodę dostałam w postaci książki pt. "Oddajmy Głos Rybie", za przepis Rybne kotleciki. O tym też pisałam już tu: HURRA ... NAGRODĘ DOSTAŁAM .W książce tej jest sporo przepisów i obiecałam, że niektóre napiszę.

Jest już Ryba po grecku, a dzisiaj będzie ryba po japońsku. Przepis ten jest autorstwa Anny Konc. Muszę jeszcze nadmienić, że wszystkie przepisy, które będę nieraz pisała z tej książki są już sprawdzone i jak najbardziej prawdziwe ... :))


Ryba po japońsku 
Składniki: 
400 ml ciasta naleśnikowego, 1 kg ryby, 2-3 papryki marynowane, 6-8 ogórków konserwowych, 1 cebula, 1/2 szklanki oleju, 4 łyżki octu, 2 szklanki wody, 1 łyżka koncentratu pomidorowego, 3 łyżki ketchupu pikantnego, sól, cukier do smaku.

Przygotowanie: 
Rybę pokroić na kawałki, oprószyć solą i pieprzem lub gotową przyprawą do ryb. Przygotować ciasto naleśnikowe, zanurzać w nim kawałki ryby i smażyć na złoto z obu stron.

Do garnka wlać olej, ocet, wodę, cukier i sól, zagotować. Na koniec dodać koncentrat pomidorowy i ketchup, wymieszać.

Paprykę, ogórki i cebulę pokroić w kostkę, wrzucić do jednej miski i wymieszać. Na dno dużego naczynia układamy pokrojone w kostkę warzywa, następnie układamy kawałki ryby, ponownie warzywa, aż do wyczerpania składników.

Górną warstwą powinny być warzywa. Zalać to wszystko przygotowaną wcześniej zalewą (jeszcze ciepłą) i odstawić do ostygnięcia. Wstawić do lodówki na kilka godzin.

Podawać na ciepło lub na zimno. 

Życzę smacznego ...  
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Obserwatorzy

Witam wszystkich i piszę jak się sprawy mają ...

" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin

... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)