środa, 1 maja 2013

Tofu i przepis na chińskie tofu

 Uzbierało mi się nie tylko różnego rodzaju gazet, wycinków ale i kalendarzy. Pomyślałam sobie, że będę z nich wybierała ciekawe rzeczy i przepisy, o których będę Wam pisała.

 A naprawdę, niektóre kartki z kalendarzy są ciekawe i dzisiaj właśnie z takiej jednej chcę o czymś napisać. Posłuchajcie!

Czy wiecie, że tofu jest efektem poszukiwań sposobu na pozyskanie złota przez chińskich alchemików, jeszcze przed naszą erą?...

Jeden z nich zainteresował się soją, której złociste ziarna wzbudziły nadzieję na pozyskanie cennego kruszcu. 

Pewnego razu namoczył ziarna, rozgniótł je i gotował z dodatkiem specjalnych soli. Nie  otrzymał jednak złota, ale sprężysty ser, który okazał się smacznym do prostych i wyszukanych dań.

W niedługim czasie tofu weszło do codziennego jadłospisu milionów Chińczyków, a później też i innych narodów południowo-wschodniej Azji.

Obecnie produkuje się go poprzez ścinanie mleczka sojowego jakimś koagulantem, np. sokiem z cytryny lub octem. 

Na skalę przemysłową stosuje się specjalne mleczarskie sole spożywcze o właściwościach ścinania mleka. Powstały twaróg odsącza się i prasuje, po czym uzyskane bloki kroi się na porcje i to jest właśnie tofu.

W porównaniu z wartością odżywczą soi właściwości tofu są bardzo podobne. Tofu jest jednak bardziej strawne i mniej kaloryczne, zastępuje pełnowartościowe białko ale nie ma w nich cholesterolu i kalorii. Samo tofu jest bez smaku, dopiero po doprawieniu - przyjmuje smak przypraw. Mówi się, że tofu ożywa po dodaniu przypraw.

Tofu jest tradycyjnym źródłem potraw orientalnych zarówno mięsnych jak i wegetariańskich. 

Daje się łatwo i szybko przyrządzać na różne sposoby, np. tofu pokrojone i gotowane na ostro z mielonym mięsem, jedzone na zimo z czosnkiem czy też w zupach. 

Można też tofu smażyć, trzeba nam tylko uważać na tłuszcz, gdyż bardzo lubi nim nasiąkać.
 Fotka z internetu

Chińskie tofu 
Składniki:
- 450 g tofu
- 1 łyżka oleju
- 1/2 szklanki sosu sojowego
- 2 łodygi selera naciowego pokrojone w plasterki
- 1 zielona papryka pokrojona w kostkę
- 2-3 cebule, pokrojone w cienkie plasterki
- wrząca woda
- zmielony imbir
- 2 łyżeczki mąki kukurydzianej
- sól, pieprz.

Przygotowanie: 
Pokroić tofu w kostkę lub trójkąty i osuszyć. Na patelni rozgrzać olej i smażyć tofu na złoty kolor. Wlać na patelnie 1/4 szklanki sosu sojowego, wyjąć tofu z patelni i odstawić.

Na tej samej patelni smażyć wszystkie warzywa, aż staną się chrupiące. Zalać warzywa wrzącą wodą, dodać resztę sosu sojowego i imbir, dokładnie wymieszać i odstawić.

Wymieszać mączkę kukurydzianą z zimną wodą i dodać do warzyw, zagotować. Przyprawić solą i pieprzem, dodać tofu i delikatnie wymieszać. Podgrzać i podawać.



Teraz czas na nagrody, które otrzymałam od Joleczki i Uleczki - bardzo dziękuję. Ponieważ uważam, że każdy prowadzący bloga na nie zasłużył, to... wyróżniam wszystkich!
 

39 komentarzy:

  1. Mądrze sprawę załatwiłaś JaGa. Cieszę się że wyróżnienie przyjęłaś. Pozdrawiam cię bardzo radośnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uleczko jakżebym śmiała nie przyjąć tej nagrody od Ciebie?!
      Dziękuję Ci za nią.
      Buziole!

      Usuń
  2. Gratuluję nagród :) A co do tofu... poszerzyłaś moją wiedzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Zołzo, a z tofu warto się zaprzyjaźnić :)
      Pozdrowionka.

      Usuń
  3. Nigdy nie jadłam tofu, wzbudziłaś we mnie ciekawość na jego smak. Może dam się skusić.Serdeczności majowe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać szczerze i bez picia, że ja też tofu to jeszcze nie jadłam, ale moje podniebienie zapragnęło też jego po wczytaniu się i poznaniu go.

      Pozdrowionka.

      Usuń
  4. Klik dobry:)
    Jago,a Ty wypróbowujesz te różne przepisy z kalendarzy i gazet? Mnie nigdy w życiu warzywa na patelni nie udały się chrupiące. Czy coś źle robię (ale co?), czy to może... tak sobie w tych gazetach piszą...

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdziłam jeszcze dzisiaj. W żadnym wypadku cebula pokrojona w cienkie plasterki nie daje się na chrupiąco usmażyć. Nie potrafię i już!

      Usuń
    2. alEllu, niekoniecznie te przepisy są sprawdzone przez mnie, ale o tym już napisałam, tam gdzie jest przedstawione jak to się te sprawy na moim blogu mają. Itp. "Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety... itd., itd.

      A wiesz, pomyślałam sobie, że tak normalnie robione warzywa na patelni zapewne chrupiące nie wyjdą - nam. Może tutaj sa chrupiące, bo najpierw tofu pieczemy a później te warzywa na tej samej patelni. Może to ma wpływ na chrupkość tych warzyw. Zresztą Chińczycy zapewne to potrafią zrobić doskonale. Widziałam kiedyś w TV jak jeden Chińczyk przygotowywał potrawę. Szło mu to wszystko tak zgrabnie i ładnie, że na pewno i te warzywa zrobiłby chrupkie... :))

      W gazetach też wszystko wygląda smacznie i ładnie, nie zawsze jednak to idzie w parze z rzeczywistością. Dlatego mniej więcej staram się wybierać takie przepisy, które (na zdrowy rozsądek) - powinny się udać.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  5. Miło, że przyjęłaś wyróżnienie:)))
    O tofu nie słyszałam, ciekawe, ciekawe...
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze raz Jolanto wielkie dzięki za wyróżnienie. :)
      Pozdrowionka.

      Usuń
  6. Jednym słowem, soja okazała się prawdziwym złotem dla milionów głodnych Chińczyków. Kiedyś widziałam w telewizji, jak po wsiach Chińczycy sami produkują tofu i nie było to zbyt skomplikowane. Jednak ze względów higienicznych nie chciałabym od nich kupować.
    Życzę miłego wieczoru.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jak się okazuje Aniu, nie wszystko co się świeci, złotem jest.
      Czasami tak jest, że coś nam smakuje ale z chwilą gdy zobaczymy jak to jest robione od razu przechodzi nam smak, na to coś. Czyli higiena produkcji też jest ważna.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
    2. Żarówka też się świeci, a nie jest złotem;)
      Co do higieny produkcji, to nieraz mówiono, że gdybyśmy zobaczyli, jak wyrabia się wędliny, nigdy byśmy ich nie jedli. Na szczęście teraz Unia Europejska pilnuje standardów produkcji i żaden flejtuch nie ma racji bytu w rzeźni.
      Cieplutko pozdrawiam w niewielkimi opadami deszczu.

      Usuń
    3. Na szczęście Aniu teraz jest kontrola nad tym co nam do jedzonka dodają. I to jest wielki plus!

      Pozdrowionka.

      Usuń
  7. Fantastyczna propozycja, słyszałem wiele dobrego o tofu:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze słyszałaś, tylko, że my jakoś wolimy jednak te sery mleczne. Jakoś słabo przekonani jesteśmy do innych.
      Pozdrowionka.

      Usuń
  8. Ciekawa propozycja ... w najbliższych dniach spróbuje... bo akurat nigdy nie przyrządzałam chociaż sery w każdej postaci uwielbia moja rodzina.
    Pozdrawiam i życzę udanego weekendu Jola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu spróbować nigdy nie zaszkodzi. Może akurat zasmakujecie w tym tofu... :)

      Pozdrowionka.

      Usuń
  9. Vulpian de Noulancourt2 maja 2013 15:46

    1. W Chinach spotyka się kilka rodzajów tofu, w zależności od ilości frakcji płynnej. Najdelikatniejsze jest białe tofu (zawiera w sobie sporo płynu), a na drugim końcu znajduje się mocno sprasowane tofu w kolorze prawie szarobeżowym, z którego wyciśnięto chyba wszystko, co się wycisnąć dało. Im ciemniejsze, tym jest tańsze. Gotowe tofu można też poddawać fermentacji, ale dużo zależy tu od tego, w czym się je trzyma (w jakim płynie - szczegółów nie znam), bo czasem wynik jest dość śmierdzący.
    2. To samo danie "tofu po domowemu" (jia chang dou fu) w różnych zakątkach China było albo zupełnie smaczne (na południu) albo nieprzełykalne (Szanghaj). Pewnie wiele zależało od tego, na jakiego mistrza kuchni się trafiło.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Vulpianie dziękuję Ci za te informacje, które poszerzyły moją wiedzę o tofu. Zawsze warto wiedzieć coś więcej, niż się wie.

      Wiadomo tofu, z którego wyciśnięto wszystkie soki, powinno być tanie.
      Tofu pochodzi z rodziny serów, więc niekoniecznie musi pachnieć, jak to już przy produkcji serów jest. No chyba, że są takie sery, które pachną. Ja takich ni znam :)

      Tylu ilu jest kucharzy do jednej potrawy, tyle może być jej różnych smaków i może smakować, abo nie...
      Wszystko zależy od... kucharza.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  10. Marylko, wiem, ze tofu jest dobre i wartościowe, ale jakoś mi z nim nie po drodze. Sery uwielbiam, ale z mleka. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Azalko wszak nie każdemu musi być po drodze :))
      Pozdrowionka.

      Usuń
  11. W życiu czegoś takiego nie próbowałam i prawdę mówiąc nie wiedziałam co to jest . Czy zrobię - nie wiem , ale wygląda interesująco . Tylko , że ja tradycjonalistką jestem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co to jest, to ja wiedziałam, ale też tego nie smakowałam.
      Ja tam też za nowościami w kuchni nie przepadam ale tofu wydaje mi się całkiem, całkiem...

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  12. a ja nie jetsem tradycjonalistą, ale też mi sie podoba :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też się spodobało, dlatego też napisałam o tym tofu...

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń
  13. Nigdy nie jadłam tofu, ale zachęciłaś mnie :) Myślę, że jak się dobrze je doprawi może być całkiem pyszne :) Pozdrawiam serdecznie:)
    kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kasiu coby tu dużo nie gadać,to tofu zapewne zasługuje na naszą uwagę i trzeba go kiedyś w końcu spróbować :)

      Pozdrowionka.

      Usuń
  14. Smacznie pozdrawiam po przeczytaniu smacznego posta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I ja Cię również smacznie i cieplutko pozdrawiam.

      Usuń
  15. Pozdrawiam serdecznie, co do soii to radzę uważać jest genetycznie modyfikowana cała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedługo to zwykłą wodę zaczną nam modyfikować...
      Pozdrowionka.

      Usuń
  16. Nigdy tego nie robiła, a jak wiesz, lubimy eksperymentować, więc może przyjdzie kolej i na to danie. Zawsze narobisz mi apetytu na jedzenie, dlatego lubię tu przychodzić, bo smacznie tu jest i bosko. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lotuś można potraktować to jako ciekawostkę, ale niekoniecznie, bo można też i wypróbować jak kto lubi w kuchni eksperymentować.
      Loteczko dziękuję Ci za tak miłe słowa, jesteś kochana.

      Pozdrawiam cieplutko.

      Usuń
  17. Gratuluję nagród! należ Ci się!
    Spróbować nigdy nie zaszkodzi. Może akurat zasmakuje pysznie i apetycznie wygląda serdecznie pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, a spróbować zawsze można, zapewne nie zaszkodzi :)
      Pozdrowionka.

      Usuń
  18. Marylko, przepis bardzo ciekawy, nie znam zupełnie tofu !!! Gratuluję nagrody, nasza Wszechnico wiedzy domowej i serdecznie pozdrawiam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i właśnie dlatego napisałam o tym tofu, aby każdy się z nim zapoznał, a może nawet kiedyś go spróbuje. Dziękuję za gratulacje.

      Pozdrawiam serdecznie.

      Usuń

Super, że tu jesteście - bardzo mnie to cieszy, a serce me - wyskoczyć chce! Z radości - oczywiście :)

Sposób komentowania:
Wybrać-Nazwa Adres URL
Wpisać nazwę w pierwszym okienku
Adres URL w drugim - czyli adres bloga.
Anonimowi- nazwę proszę pisać w komentarzu.

Obserwatorzy

Witam wszystkich i piszę jak się sprawy mają ...

" Żyje się tylko raz. A jeżeli żyje się dobrze, ten raz wystarczy ".
B.Franklin

... i to jest moje motto życiowe. A żyję, niech pomyślę ... o rany, to minęło już pół wieku, czyli jam wiekowa babcia!
Nie tylko jam wiekowa, ale i szczęśliwa babcia, bo mam dwoje wnucząt, które chcą żeby babcia coś dobrego do zjedzenia im zrobiła ... "u babci jest słodko, dom pachnie szarlotką" ...
Znakiem moim zodiakalnym jest Bliźniak, choć w życiu jestem jedynakiem.
Moi drodzy, myślę, że na tym blogu znajdziecie wiele ciekawych i interesujących rzeczy - przecież po to go założyłam, żeby dzielić się z Wami tym co wiem. Jednocześnie zaznaczam, że nie wszystko o czym tu napiszę, zostało przez mnie ugotowane, sprawdzone. Jeśli się zdecydujecie na jakąś potrawę, to na własne ryzyko - niestety.Ja staram się poddać pomysł, który sama prędzej czy później też wypraktykuję, i podzielę się z Wami moimi uwagami.Tak samo i wy możecie swoje uwagi wpisywać, będą mile widziane. WIĘC GOTUJMY RAZEM !!! Jak pożyję jeszcze z pół wieku, to może damy radę -:)